Autor

Dariusz Staniewski

Ktoś złośliwy mógłby powiedzieć, że teraz już wiadomo skąd tyle nieudanych inwestycji w Szczecinie, skąd tyle opóźnień w realizacji kolejnych, skąd tyle pomysłów: „niewypałów”, że już od dawna wiadome było, że taka ilość pecha i tzw. „niefarta” jaka spotyka Szczecin nie jest stanem normalnym. Jedna inwestycja nieudana, druga, jakaś opóźniona – luzik, zdarza się. Ale kiedy następuje kumulacja takich zjawisk? Pytania same cisnęły się na usta. Kto za tym stoi? Komu podpadliśmy? Kto nam podkłada przysłowiowe świnie? Wróg to wewnętrzny czy zewnętrzny? Działa na zlecenie konkurencji, kogoś obrażonego na stolicę Pomorza Zachodniego, czy to może jest jakiś skrywany żal naszego ziomala, który wreszcie daje upust swojej nienawiści do miasta, sypiąc piach w inwestycyjne tryby? A może to Niemcy, Żydzi, masoni, cykliści, monarchiści, geje, LGBT, ekolodzy, weganie, UFO, kibole, Ruscy, Zakon Syjonu, oznaka zmiany klimatu czy też patointeligencja jakaś? Otóż nie.

Najprawdopodobniej wszystkie podejrzenia zostaną skierowane teraz na członków nowej, lokalnej organizacji skupiającej szczecińskich iluzjonistów, która ujawniła się w styczniu tego roku. Nie mylić oczywiście z Iluminatami tak chętnie opisywanymi przez Dana Browna. Ale spokojnie, „poślizgi” w szczecińskich inwestycjach to nie robota naszych sztukmistrzów. Ci (na razie swoje siły połączyło trzech magików reprezentujących trzy różne style iluzji) są jeszcze na etapie ciągłego rozwoju i jak sami zapewnili (w jednym z lokalnych mediów) jeszcze ich interesuje np. jak wyczarować śnieg albo spowodować, że zniknie zegarek. Ale, uwaga, potrafią sprawić, że może także zniknąć… człowiek. O ten pierwszy element: śnieg, usilnie i codziennie, modlą się uczniowie zachodniopomorskich szkół, którzy w lutym rozpoczynają ferie. Ale stanowczo sprzeciwiają mu się ekipy realizujące wszystkie inwestycje drogowe w Szczecinie. Oni pewnie dużo zapłaciliby za jakieś magiczne sztuczki, ale przyspieszające robotę np. błyskawicznie samopowstające ronda czy też torowiska. Na to w Szczecinie nie ma co liczyć. U nas nawet sam David Copperfield by wymiękł! Co do znikających zegarków lub portfeli, to akurat i w Szczecinie nie brakuje magików w tej profesji. I nie jest to jakaś tam wielka sztuczka! Wystarczy poczekać na dzikie tłumy robiące zakupy w przedświątecznym szale i potem porozmawiać z policjantami ile otrzymują zgłoszeń dotyczących znikających zegarków i portfeli. Ale ten ostatni element umiejętności lokalnych iluzjonistów, czyli znikający człowiek może budzić pewne zastanowienie i zaniepokojenie. Bo można zadać kilka kolejnych ważnych pytań. Czy ten znikający, to będzie ktoś wybrany losowo czy też jakiś konkretny obywatel? Ze Szczecina, regionu, Polski czy jakiejś innej krainy na świecie?  Kto to będzie: osoba publiczna, polityk, celebryta jakiś czy zwykły Kowalski? Kto go wskaże: wytypuje? Na jak długo ten „zniknięty” zostanie wyeliminowany z możliwości bytności z innymi? Czy ktoś kontroluje możliwości członków Szczecińskiej Ligi Iluzjonistów? No, bo załóżmy: w sobotni poranek idzie sobie jakiś mieszkaniec stolicy Pomorza Zachodniego ulicą, dajmy na to, Jagiellońską. A z drugiej strony nadchodzi lokalny magik np. prosto z jakiegoś „melanżu”. Zmęczony, niewyspany, może skacowany. Głowa boli, pić się chce. A ów przechodzień krzywo na niego spojrzy tylko. I to się magikowi nie spodoba. Co wtedy? Abrakadabra i gościu znika? Nie może tak być! Magicy nie mogą tak sobie, ad hoc, podejmować decyzji i wykluczać kogoś ze społeczeństwa. Ktoś nad nimi i nad tym procederem powinien czuwać oraz wskazywać konkretne cele! Tylko teraz powstaje pytanie: kto? Bo jeśli chodzi np. o nasze lokalne podwórko czy to powinien być prezydent Szczecina, wojewoda, czy marszałek? A może jakiś organ kolegialny, nie daj Bóg, Rada Miasta lub Sejmik Województwa?! A może powinno się to odbywać poprzez głosowanie wszystkich mieszkańców miasta, takie lokalne referendum?  To ważne pytania i społeczeństwo oczekuje na nie odpowiedzi. Na razie mamy pewną nieśmiałą propozycję dla szczecińskich iluzjonistów. Niech się skontaktują z redakcją „Prestiżu” a zwłaszcza autorem tych słów w celu nawiązania owocnej współpracy (póki rzeczywiście ktoś nie będzie chciał np. usankcjonować lub zlikwidować ich działalności). Na pewno się dogadamy i wspólnie opracujemy listę osobników, którzy mogliby (chociaż na jakiś czas) zniknąć ze Szczecina. Wszystko oczywiście „pro publico bono”. Magicy sobie potrenują a szczecinianie odetchną i nie będą musieli wysłuchiwać jakichś głupot lub czytać jakichś bzdur autorstwa pewnych indywiduów. I w ten sposób siły magiczne zaczną działać w imię dobrze pojętego interesu społecznego.

 
2( 135)
luty'20
gajda