„Sit down tragedy albo szesnaście dotyków śmierci”

Teatr Kana i Teatr Akhe

Reż. Maksim Isaev, Pavel Semchenko

Autor

Daniel Źródlewski

To już druga, po plenerowym widowisku „Gap Filling” (2012) wspólna realizacja szczecińskiej z Kany z petersburskim Teatrem Akhe. Nazywani są rosyjskim teatrem inżynieryjnym lub teatrem optycznym, powszechnie są uznawani za reformatorów współczesnego teatru. Ich spektakle to wyjątkowej urody zderzenia sztuk – malarska poetyka z elementami przynależnymi happeningowi i wreszcie szerokie spektrum możliwości technicznych. 

Tym razem Maksim Isaev i Pavel Semchenko stworzyli pozornie niemożliwą misterną maszynerię teatralną wzbudzaną siłą rąk (i nie tylko) aktorów oraz wyobraźnią widzów. Przestrzeń szczelnie wypełniają rozmaitej formy i kształtów krzesła, prozaiczne przedmioty codziennego użytku oraz szesnaście (tyle ile sekwencji) wiszących na kablach żarówek przysłoniętych wyrwanymi stronicami książek. Zadziwiają i zachwycają pomysły wprawiania w ruch albo funkcjonalności poszczególnych przedmiotów. Równolegle z ludzką siłą, demiurgiem ruchu są ogień i woda, co nadaje tej teatralnej kunstkamerze organiczności. Oglądanie tego pokazu technicznych osobliwości jest czystszą przyjemnością. Przepyszne.  

 Spektakl nie ma typowej fabuły. To szesnaście osobnych i osobliwych scenek rodzajowych, których wspólnym mianownikiem mogłoby być rozmaicie rozumiane pojęcie „przekroczenia”. Twórcy mówią, że jest to świat jednocześnie okrutny i pełen czułości, że jest to „opowieść o samotności, bezradności i pięknie człowieka osaczonego wielowymiarowością absurdu otaczającego świata, własnych obsesji, emocji i uwarunkowań”. Upraszczając – obserwujemy pełne spektrum emocji i ludzkich zachowań. Niektóre sceny ujmują subtelnością, inne balansują na granicy bluźnierstwa – choćby odważna scena ukrzyżowania lalki Barbie. Część dotyka sfer wręcz intymnych – tutaj urzekająca scena zszywania się dwójki ludzi, inne bezkompromisowo komentują polityczną współczesność. Każdy z widzów może dowolnie ułożyć sobie to teatralne puzzle i spróbować stworzyć własną narrację.  

Czteroosobowy zespół aktorski Kany – Bibianna Chimiak, Karolina Sabat, Dariusz Mikuła, Piotr Starzyński – pewnie wkracza w świat stworzony przez Akhe. Sprawnie żonglują postaciami, ale przede wszystkim perfekcyjnie panują nad skomplikowaną analogową maszynerią teatralną. 

Niepotrzebna i nieco nużąca wydaje się finałowa scena, w której aktorzy odczytują „ostateczne” spostrzeżenia nieokreślonych postaci. To ogranicza widzowi dowolność obrazu składanego z tego teatralnego puzzle. Słowna część, odstająca od niemego charakteru całości, burzy tworzony przez kilkadziesiąt minut niesamowity klimat. To jednak niuans. „Sit down tragedy” to prawdziwe teatralne czary. I sporo odwagi (także politycznej). 

Prestiżowe 6/6. 

 
2( 135)
luty'20
gajda