Morze niezwyczajne

Dla wielu osób Bałtyk to tylko zimna, szarobura woda, która na parę miesięcy w roku zamienia się w krainę parawanów i ryby z frytkami. Jednak dla ludzi, którzy kochają kontakt z naturą, a szczególnie morski pejzaż i sporty wodne to wyjątkowe wręcz magiczne miejsce. I taki jest Bałtyk na zdjęciach Krzysztofa Jędrzejaka. Pochodzący z Trójmiasta fotograf połączył ze sobą dwie pasje: fotografię i surfing. Pokazuje Bałtyk jako akwen wodny, wizualnie baśniowy z idealnymi warunkami do surfowania. Efekt jest zachwycający.

Autor

Aneta Dolega

galeria

Surfujesz i robisz zdjęcia. Co było pierwsze w Twoim życiu?

Pierwszy w moim życiu pojawił się surfing. To było z 15 lat temu, kiedy wyjechałem na roczny urlop dziekański do pracy w Wielkiej Brytanii. Tak się złożyło, że trafiłem wtedy do surferskiej wioski położonej nad samym oceanem. Jako zapalonego sportowca nie trzeba było długo mnie namawiać, żebym spróbował swoich sił na surfingu. Uzależniłem się od pierwszej złapanej fali. Później pojawiła się pasja do fotografii. Na początku swojej przygody z aparatem fotografowałem dosłownie wszystko. Jednak poprzez łatwy dostęp do morza i ciągłą chęć kontaktu z naturą, moje fotograficzne podboje dość szybko przeniosły się nad Bałtyk. Tym samym obie pasje się ze sobą naturalnie połączyły. Początkowo miałem dylematy, której z nich poświęcać więcej czasu spędzonego nad morzem. W tej chwili potrafię tak się zorganizować, że podczas jednej sesji jestem w stanie zrobić zdjęcia i jednocześnie wyszaleć się na desce.

Co one Ci dają? Czym jest dla Ciebie surfing, kontakt z żywiołem?

Fotografia i surfing to moje życie. Pochłonęły mnie tak bardzo,
że staram się, aby wypełniały moją rzeczywistość w jak największym wymiarze. Prócz surfingu i fal fotografuję też inne rzeczy – eventy, wnętrza itd.. Sprzedaję również wydruki moich zdjęć. Jestem instruktorem surfingu. W sezonie letnim wraz ze wspólnikiem prowadzimy szkolenia nad Bałtykiem. Kontakt z żywiołem pozwala mi zachować w życiu równowagę i pomaga funkcjonować w poczuciu szczęścia i spełnienia. Bardzo się cieszę, że mamy u nas takie możliwości i że polski surfing tak szybko się rozwija.

Dlaczego wybrałeś Bałtyk? Na czym według Ciebie polega fenomen tego morza, którego, odnoszę wrażenie, cały czas nie doceniamy?

Bo jest nasz i jest tuż obok. Dla wielu osób Bałtyk to tylko zimna, szarobura kałuża, która na 2 miesiące w roku zamienia się w krainę parawanów i nieświeżej ryby z frytkami. Jednak dla ludzi lubiących aktywność na świeżym powietrzu, czy tych związanych stricte ze sportami deskowymi i generalnie ludzi, którzy cenią sobie bliski kontakt z naturą, to niewątpliwie wyjątkowe miejsce. Mieszkając z dala od oceanu, nie da się nie doceniać możliwości, jakie oferuje nam nasze wspaniałe morze przez cały rok. Nie wyobrażam sobie żyć w innym miejscu, niż nad morzem. Nie ma co ukrywać, mało co daje tyle radości, co dobra sesja (z aparatem lub deską surfingową) na bałtyckich falach. Niestety Bałtyk boryka się obecnie z wieloma problemami. Dbanie o ekologię zarówno w wymiarze globalnym, jak i w codziennym postępowaniu każdego z nas to dziś konieczność.

Jak z warunkami do pływania w Bałtyku? 

Bałtyk jest bardzo kapryśny. Ciężko tu cokolwiek przewidzieć, doszukiwać się powtarzalności. Są oczywiście miesiące, kiedy można spodziewać się lepszych warunków, ale bałtycki surfing to głównie czekanie i solidna lekcja cierpliwości. Nasze wybrzeże to setki kilometrów piaszczystych plaż. Potencjalnie wszędzie można znaleźć fale nadające się do surfowania. Jest kilka miejsc, które poprzez swoją charakterystykę wyróżniają się szczególnie: Półwysep Helski począwszy od Władysławowa i tamtejszego portu, poprzez Mierzeję Helską, na której fragmentach wybudowane zostały drewniane paliki, a także Rozewie: jedyne miejsce w rejonie z kamienisto - gliniastym dnem. Wszystkie wyżej wymienione spoty posiadają elementy, które bardzo korzystnie wpływają na jakość łamiących się tam fal. Nie można zapominać również o obu krańcach naszego wybrzeża: zachodniego z charakterystycznym molo w Kołobrzegu, a także wschodniego ze spotami Zatoki Gdańskiej i Mierzei Wiślanej. Wszędzie tam można trafić piękne fale nadające się do surfingu.

Które z tych miejsc należą do Twoich ulubionych?

Patrząc z perspektywy fotografa i surfera, to mam dwa swoje ulubione miejsca. Pierwsze to plaża w Chałupach przy wyjściu nr. 10. To kultowa miejscówka, gdzie łapane były pierwsze bałtyckie tuby, a co roku odbywają się zawody surfingowe i gdzie w sezonie letnim najczęściej prowadzimy szkolenia. Zaliczyłem tam bardzo dużo udanych sesji na surfingu. To również z Chałup przywoziłem najwięcej zdjęć. Moim drugim ulubionym miejscem jest Wyspa Sobieszewska. Panujący tam klimat jest jedyny w swoim rodzaju. Surferzy, poszukiwacze bursztynu i fale, które przy odpowiednich warunkach mają kształt, którego nie powstydziłby się żaden spot na Oceanie Atlantyckim. 

Jak się fotografuje morze, fale, surfing? 

To za każdym razem jest niesamowite doświadczenie. Od kiedy pamiętam, zawsze lubiłem wpatrywać się w falujące morze. W fotografowaniu fal, czy samego surfingu lubię przede wszystkim to, że mam bliski kontakt z naturą. Przeżywam to i jestem w stanie się przy tym bardzo wyciszyć. Fascynuje mnie również fakt, że na wodzie wszystko jest w ciągłym ruchu, a każda załamująca fala inna. W tej chwili największą satysfakcję daje mi fotografowanie z wody. Ubieram piankę i płetwy, a aparat zabieram w specjalnej, wodoszczelnej obudowie. Żeby się odpowiednio ustawić, muszę się ciągle przemieszczać i nurkować pod falami. Czuję wtedy, że jestem nieodłączną cząstką tego całego zamieszania, które dzieje się w morzu. Perspektywa, którą można uzyskać fotografując z wody, jest wyjątkowa i sprawia, że czuję, że jestem w samym sercu akcji. Mam przy tym tyle samo frajdy, co przy łapaniu fal na desce.

Twoje pierwsze zdjęcie. Co to było? 

Pierwsze świadomie wykonane zdjęcie fal nad Bałtykiem zrobiłem jesienią we Władysławowie w 2009 roku. Dopiero co kupiłem wtedy teleobiektyw do mojej pierwszej lustrzanki i strasznie chciałem go przetestować. Fale i warunki oświetleniowe były doskonałe. Patrząc na to zdjęcie, zawsze myślę sobie, że tak dobre fale, a może nawet lepsze, musiały być na Bałtyku od zawsze.

Twoje, do tej pory najważniejsze, zdjęcie.

To, które jeszcze nie powstało, a którego zrobienie wciąż sobie wizualizuję.

Najtrudniejsze zdjęcie jakie wykonałeś.

Jeśli chodzi o Bałtyk, to zdjęcie aktualnego Mistrza Polski w surfingu Kuby Kuzi w tubie w Chałupach z jesieni zeszłego roku. Trzeba mieć dużo szczęścia, żeby trafić odpowiednie warunki i moment, a także aby się odpowiednio ustawić do takiego ujęcia. Częstotliwość, z jaką łamią się po sobie fale, a także ściągający prąd sprawiają, że trzeba się solidnie namęczyć, żeby być na pozycji. Sytuacja jest bardzo dynamiczna i bywa również tak, że zdjęcie wykonane z odpowiedniej odległości i w dobrym momencie, okazuje się być nieostrym. To chyba największe rozczarowanie. Obecnie dużym wyzwaniem jest dla mnie fotografowanie zimą z wody. Przeszkodą jest temperatura. Nie ma tyle ruchu co z deską, a na samą sesję nie ma zbyt wiele czasu. Już po pół godziny palce u rąk potrafią być tak skostniałe, że wyzwolenie spustu migawki jest niemożliwe.

Najważniejsze publikacje?

Zdecydowanie te drukowane. Uwielbiam oglądać swoje zdjęcia na papierze. To zupełnie inny wymiar w odbiorze fotografii, szczególnie w dużym formacie. Miałem przyjemność publikować w europejskich magazynach surfingowych i za każdym razem traktuję to jako ogromne wyróżnienie. Oczywiście publikacje internetowe też. Dużo radości daje fakt, że na największych serwisach surfingowych na świecie pojawiają się moje zdjęcia z polskimi falami. Po cichu liczę na to, że kiedyś znajdzie się i miejsce na drukowane zdjęcie z Bałtyku w którymś z topowych magazynów surfingowych na świecie.

Plany? 

Planów i pomysłów jak zwykle jest mnóstwo. Zobaczymy ile z nich uda się wcielić w życie. Chciałbym móc być na każdą dobrą prognozę na Bałtyku. Chciałbym się dalej rozwijać i robić jeszcze lepsze zdjęcia. Miło, gdyby i w tym roku pojawiły się jakieś ciekawe publikacje, wystawy i inne okazje do promocji polskiego surfingu.  Mam też nadzieję, że ponownie uda mi się odwiedzić z aparatem i deską dalszą Północ - Islandię, Norwegię lub Szkocję. Od kilku lat jestem bardzo zafascynowany tymi kierunkami.

Dziękuję za rozmowę.

 

Prace Krzysztofa można śledzić tutaj:
balticsurfscapes.com
https://www.instagram.com/baltic_surf_scapes/
https://www.facebook.com/balticsurfscapes/

 

 

2( 135)
luty'20
gajda