Wszystko zaczyna się od rozmowy

Wśród wielu znakomitych dzieł wiszących na ścianach Muzeum Narodowego, jeden obraz szczególnie wpisuje się w miłosną aurę lutego. To „Podsłuchiwana randka” XIX -wiecznego malarza Augusta Ludwiga Mosta. W humorystyczny sposób przedstawia dwie dziewczyny podsłuchujące flirtującą ze sobą parę.

 

Autor

Aneta Dolega

Ta niewinna i urokliwa scenka namalowana przez Mosta w 1844 pokazuje pewną życiową sytuację, która rozgrywa się między dwojgiem ludzi do dzisiaj. I choć w dobie Internetu, gdzie część naszych relacji przeniosła się do rzeczywistości wirtualnej sztuka flirtu nadal (i na szczęście) żyje i to, co pokazał Most ma wciąż miejsce. Żyjemy także w czasach, kiedy kobiety przejęły stery i to, co dawniej szokowało, za sprawą takich literackich bohaterek jak Pani Bovary czy Anna Karenina jest rzeczą zupełnie normalną. Przy tym wszystkim pewne rzeczy są stałe o czym w „Katechizmie uwodzenia” pisał Stendahl: „Mogę zastosować do sztuki zdobywania kobiet wszystko, co wiem o sztuce wygrywania bitew i zdobywania miast”. Słowa wybitnego XIX-wiecznego prozaika pokazują coś, co znamy z autopsji: to mężczyzna (przynajmniej tak mu się wydaje) jest tym, który zdobywa. Natomiast jego starania, całkiem celnie, można porównać do polowania bądź zastosowania strategii wojennej. 

XIX wiek zapoczątkował przemiany obyczajowe, które doprowadziły do rewolucji seksualnej i emancypacji kobiet. Epoka,w której żył Most – to czas wielkich uniesień, melodramatów i scen rodem z teatru. Ogromny wpływ na ówczesnych miała literatura. Wspomniana Emma Bovary, rozczarowana życiem na prowincji wikła się w kolejne romanse, poszukując przy tym miłości idealnej. Goethe stwarzając Wertera pokazuje, do czego może doprowadzić nieszczęśliwa miłość. W tym przypadku do samobójstwa. Skoro jesteśmy przy zgonach w celach miłosnych to pewnej bardzo ciekawej, ale też wymagającej odwagi i sprytu rzeczy dokonał słynny kompozytor Hector Berlioz. Upozorował samobójstwo, aby zdobyć serce i rękę swojej wybranki.
W obecności ukochanej Harriet Smithson, połknął kilka ampułek z opium. Aktorka wpadła w panikę, następnie w rozpacz. Zaczęła ze łzami w oczach zapewniać kompozytora o swoim uczuciu. Ten doskonale wiedział co robi i po zażyciu środka na wymioty pozbył się opium. Berlioz trochę to odchorował, ale finalnie poślubił wybrankę swego serca. Podstęp się udał, my jednak was nie zachęcamy do tak radykalnych kroków. 

Spoglądając na obraz Mosta zastanawiamy się o czym rozmawia ze sobą przedstawiona na nim para, co takiego kawaler mówi pannie.  Stendhal w „Rozprawie o miłości” tłumaczył, że wszystko zaczyna się od podziwu. Potem jest nadzieja i wreszcie narodziny uczucia. „Rozkoszujemy się tym, aby stroić w tysiące powabów kobietę, której miłości jesteśmy pewni; rozbieramy swoje szczęście z niesłychaną lubością” – pisał. Pierwsze spojrzenie oraz szereg innych gestów uważał za początek: „Wystarczy bardzo małej dawki nadziei, aby spowodować narodziny miłości. Rola mężczyzny jest prostsza; patrzy w oczy ukochanej; jeden uśmiech może go przepełnić szczęściem, toteż bez przerwy stara się go uzyskać”. Czy zatem randka z obrazu Mosta to początek poważnego uczucia? 

 
 
2( 135)
luty'20
gajda