Nowa Rzeźnia nas zaskoczy

Nowi najemcy restauracji w budynku Starej Rzeźni zostali wyłonieni przez jego właścicielkę, Laurę Hołowacz, której zależy na najwyższej jakości wszystkich usług pełnionych w tym miejscu. Spośród wielu chętnych to właśnie ich wizja okazała się najbardziej spójna z wizją Grupy CSL. Kim są i czym nas zaskoczą? Otwarcie restauracji pod szyldem „Nowej Rzeźni” planowane jest na wczesną wiosnę.

 

Autor

Karina Tessar

Nazwa mówi wiele. Zmiana przydomku ze starej na nową może się wydawać oczywista, ale ma też głębsze znaczenie.  Właściciele, Ewa i Maciej Ławiccy, to młodzi ludzie działający już na rynku gastronomicznym, choć będzie to pierwsza restauracja w ich dorobku. Wielki zapał połączony z poszanowaniem tradycji ma skutkować wniesieniem powiewu świeżości zarówno w wystrój lokalu, jak i do menu. Wraz ze wspólnikiem Maciejem Płusą i szefem kuchni, znanym w szczecińskiej gastronomii pasjonatem Krzysztofem Łosiewiczem, zdradzili nam część swoich planów. 

Tęsknota za tradycją

Często się słyszy, że Szczecin jest miastem bez korzeni. – Podczas pobytu w Warszawie padło z moich ust określenie „typowa polska wieś” w odniesieniu do jednej z miejscowości województwa zachodniopomorskiego. W odpowiedzi usłyszałam żarty: „jaka polska? Chyba niemiecka, a może francuska albo szwedzka?” – opowiada właścicielka. – Tymczasem dla mnie to jest „polska wieś”, a Szczecin to polskie miasto. Jesteśmy pokoleniem rodowitych szczecinian i myślę, że wszyscy potrzebujemy takiego zakorzenienia. To miejsce ma nam właśnie pozwolić odnaleźć własną tożsamość bez wypierania wątków historycznych. Chcę, by serwowany przez nas rosół pozwolił naszym gościom poczuć się jak u babci na wsi, jak u siebie w domu – tłumaczy pani Ewa. Temu celowi ma służyć także nadaniem wnętrzom Rzeźni nieco bardziej nowoczesnego charakteru poprzez działanie zielenią i współczesną szczecińską fotografią – w poszanowaniu dla zastanych eksponatów i bez zadęcia. – Czasem nie wymyśli się nic lepszego, niż to, co przedstawiają zastałe okoliczności, chętnie czerpiemy z tego, co daje miejsce – mówi Maciej Ławicki.

Stare w nowej odsłonie

Czego możemy oczekiwać po karcie dań? O to zapytaliśmy szefa kuchni, który mówi o sobie, że „najlepiej przedstawia się na talerzu”. – Odtworzymy w nowoczesnej formie kuchnię staropomorską – mówi Krzysztof Łosiewicz, który inspiruje się książkami kucharskimi z przepisami od XVI wieku, w tym nawet jednym oryginałem wydanym w 1880 roku. Będzie to kuchnia zachodniopomorska, a zatem polska, ale z wpływami niemieckimi, skandynawskimi, francuskimi, rosyjskimi, austriackimi, a nawet hiszpańskimi, bowiem z uwagi na położenie na trakcie handlowym przez stulecia bardzo wiele nacji tworzyło historię gastronomiczną naszego regionu. 

Cudze chwalicie, swego nie znacie

Na stole królować będą – i tu nowość – ryby słodkowodne. Jeszcze w latach 80’ dwudziestego wieku rybę czy raki serwowały nie tylko restauracje, ale nawet stołówki ośrodków wypoczynkowych Pojezierza Zachodniopomorskiego, a dzisiaj próżno szukać tych lokalnych specjałów w menu. To się zmieni – pojawi się więc nie tylko znany szczecinianom pstrąg z Zielenicy, ale też sandacz po szczecińsku, sum czy miętus z jeziora Dąbie i Pojezierza Drawskiego. Będą też ślimaki z pobliskiej hodowli, ryby morskie (śledzia nie mogło zabraknąć), dziczyzna, jagnięcina z Charnowa, wołowina na steki od zachodniopomorskich hodowców bydła. Kuchnia staropomorska to jednak nie tylko kuchnia szlachecka, ale i jej jarska odsłona, dlatego zadowoleni będą także wegetarianie. – Zanim uregulowano Odrę, często wylewała, więc te tereny były idealne pod uprawę dyni, było to też zagłębie szparagowe – tłumaczy szef kuchni i zapowiada dużo warzyw, zwłaszcza korzennych. Również desery mają nawiązywać do tradycji, nie zabraknie więc m.in. wariacji na temat ciasta drożdżowego czy czarnego bzu. Karta ma się zmieniać sezonowo i nie będzie bardzo rozbudowana, natomiast smakoszy ucieszy fakt, że codziennie będą mogli liczyć na inne menu lunchowe. Do tego polskie wina, alkohole premium i kawa w jakości specialty, którą do tej pory można było spróbować w szczecińskiej kawiarni Cafe Berlin. Nudy więc nie będzie na pewno.

 

3( 136)
Marzec'20
gajda