Prestiż od kuchni: Agnieszka Ogrodniczak

Biorąc do ręki jakikolwiek magazyn pierwsze co zwraca naszą uwagę to jego okładka. Nie inaczej jest z Prestiżem – okładka ma dla nas bardzo duże znaczenie, chociaż bardzo często przeglądanie zawartości zaczynamy od końca… Jednak żeby coś nas zaciekawiło musi przykuć naszą uwagę. Za wizualną stroną gazety stoi szereg utalentowanych osób: fotografowie, fotoreporterzy, graficy, wizażystki, stylistki… Z nowym rokiem postanowiliśmy zaprezentować wam ludzi, którzy dbają byśmy byli zawsze charyzmatyczni i intrygujący. Bohaterką tego wydania jest Agnieszka Ogrodniczak.

Autor

Aneta Dolega

galeria

Kiedy ostatni raz rozmawiałyśmy okazało się, że Agnieszka jako wizażystka, ale też stylistka czy producentka sesji, pracowała aż przy jedenastu okładkach dla Prestiżu, a to tylko ułamek jej twórczości. Jest bardzo kreatywną osobą, która ma wspaniały dar zjednywania sobie ludzi, co w czasie sesji, ale też pojedynczych makijaży jest bezcenne, gdyż pracuje się z bardzo różnymi osobowościami, nie zawsze łatwymi… – Myślę, że to przez to, że posiadam umiejętność dogadania się z każdą osobą i potrafię dopasować się do danego stylu pracy – wyznaje. – Dzięki Prestiżowi mam okazję przygotowywać do sesji wybitnych i znanych sportowców, polityków, artystów, aktorów, muzyków…. Nie tylko mogę się wykazać wizażowo podczas damskich sesji, ale i przy męskich, mimo iż panowie początkowo są mało chętni do współpracy. Między innymi miło wspominam sesję z Winim, właścicielem firmy Stoprocent, który okazał się idealnym modelem, zdystansowanym i świetnie odnajdującym się w każdej przez nas przygotowanej stylizacji.

Mówienie o Agnieszce, że wykonuje makijaże, jest ogromnym uproszczeniem. Makijażystka a wizażystka, co nie każdy wie, to jednak nie to samo. Rola wizażystki na planie zdjęciowym nie zawsze jest w pełni doceniana, a przecież często tak przygotowuje modela, że fotograf tylko naciska spust aparatu. Zresztą współpraca tych dwojga jest w wielu przypadkach nierozerwalna. – Jestem w pełni wizażystką, czyli wykonuje zarówno makijaż jak i włosy – wyjaśnia. – Przez niektórych jestem bardziej kojarzona jako stylistka fryzur, ale najbardziej lubię wykonywać obie usługi. Dzięki temu mogę zachować harmonię i stworzyć pełny wizerunek, bo jednak makijaż bez fryzury nie istnieje i na odwrót. Obie rzeczy się uzupełniają.

Zamiłowanie to malowania w przypadku Agnieszki zaczęło się już w dzieciństwie. Była niejako skazana na jakąkolwiek twórczość – pochodzi z artystycznej rodziny więc miała już to zapisane w genach. –  Babcia nazywała mnie „paryżanką”: zawsze miałam w sobie dużo poczucia estetyki – śmieje się.  – Od najmłodszych lat udzielałam się w różnych działaniach plastyczno-technicznych, ponadto pochodzę z muzycznej rodziny, także wizerunek sceniczny towarzyszy mi od dziecka. 

Najpierw czesała i malowała koleżanki, a główną testerką jej wizji była młodsza siostra.  – Moje przyjaciółki tak mi ufały i we mnie wierzyły, że zmobilizowały mnie do tego, aby po otrzymaniu dyplomu nauczycielki francuskiego od razu przebranżowić się i założyć firmę poświęconą wizażowi – kontynuuje. – Aktualnie moją działalność tworzą głównie trzy filary: prowadzenie szkoleń, branża ślubna i sesje komercyjno-artystyczne.

Pierwsze poważne zlecenia pojawiły się 8 lat temu. Osobą, która wprowadziła Agnieszkę w świat sesji zdjęciowych była Monika Daniela Swoboda, fotografka i właścicielka marki Vintage Attack. Co tydzień w Inkubatorze Kultury dziewczyny spotykały się z ekipą i tworzyły nowe rzeczy. – Czułam duże wsparcie z jej strony, że obrałam dobry kierunek – stwierdza Agnieszka i wymienia dalej. – Na mój rozwój modowych komercyjnych sesji, duży wpływ miała Sylwia Majdan i jej ekipa na czele z Adamem Fedorowiczem, a następnie Joanna Jaroszek. Dzięki nim zdobyłam spore doświadczenie w pracy z modelkami. Potem posypały się kolejne propozycje współpracy z fantastycznymi szczecińskimi markami odzieżowymi i projektantami… jak i współpraca z Prestiżem. Natomiast, co do sesji biznesowych, które bardzo lubię, wprowadził mnie Radek Kurzaj. W branży ślubnej zaś najczęściej działam z Olą Gruszką, Łukaszem Haruniem, Kasią&Tomkiem, czy Łukaszem Brodalą. Jeśli chodzi o sesje artystyczne uwielbiam, a zarazem zawsze czuję zaszczyt, ze współpracy z Panną Lu i Tomkiem Lazarem. Pracuję też przy sesjach kobiecych, które realizuję z Ewą Bernaś, czy Marzeną Kosin.

Nie ma takiego chyba rodzaju makijażu, którego by Agnieszka nie wykonała. Pracuje nie tylko podczas wielkich sesji, ale maluje i czesze także panny młode, biznesmenów czy tzw. zwykłych ludzi. – Lubię ludzi, bezpośredni kontakt z klientami. Za pomocą makijażu mogę uzewnętrznić czyjś charakter. Często z jednej wizyty u mnie rodzą się następne zawodowe współprace, czy przyjaźnie – uśmiecha się. – Czuję satysfakcję z każdego najmniejszego zlecenia i do każdego podchodzę z takim samym profesjonalnym podejściem. Ze względu na moją artystyczną duszę lubię bardzo przygotowywać do koncertów artystów w naszej szczecińskiej Filharmonii, czułam duże wyróżnienie, gdy pracowałam ze światowej sławy śpiewaczką operową Aleksandrą Kurzak. Bardzo lubię szkolić mężczyzn w zakresie wizażu. Panowie bardzo często mają lepsze wyczucie w malowaniu niż kobiety. Dość wymagającym aczkolwiek bardzo satysfakcjonującym i potrzebnym zleceniem było dla mnie przygotowanie do sesji zdjęciowej pod kątem makijażu jak i stylizacji, dużej grupy osób z różnorodnymi niepełnosprawnościami – mówi.

Agnieszka swoimi umiejętnościami, ale i charakterem uratowała jako wizażystka niejedną sytuację. – Nieraz ratuję panny młode z różnych opresji, poprawiam nie tylko ich nieudane fryzury, makijaże, ale i skutecznie poprawiam humor w tym jakże stresującym dniu –mówi. – Raz podczas jednej sesji mieliśmy zbyt dużą ilość ubrań, żeby wyrobić się z czasem i sfotografować to na jednej modelce. Żeby wszystko poszło sprawnie dołączyłam do niej, pomimo iż zdecydowanie lepiej odnajduję się po drugiej stronie aparatu – dodaje.

Jak wiadomo szewc bez butów chodzi, chociaż nie ma reguły. Zapytałam zatem Agę bez czego on się nie rozstaje i co zawsze nosi w swojej kosmetyczce.  – Branża kosmetyczna jest na tyle dynamiczna, że ciągle mam jakieś ulubione kosmetyki. Staram się wspierać polskie marki kosmetyczne, które nie testują swoich produktów na zwierzętach – wyznaje. –  W mojej kosmetyczce nie może zabraknąć kremu nawilżającego, kremu do rąk i pomadki do ust z peelingiem – kocham tę z Sylveco. Zawsze mam korektor pod oczy, cień do brwi i pomadkę w klasycznym czerwonym kolorze – podkreśla.

 
3( 136)
Marzec'20