Ilustratorka emocji

 – Patrząc na postać powinniśmy od razu wiedzieć, jaka ona jest: nieśmiała czy pewna siebie, silna czy słaba – mówi Monika Dzikowicz, character designer i freelance illustrator. Artystka urodziła się w Gorzowie Wielkopolskim, studiowała w Wielkiej Brytanii, ale mieszka w Szczecinie. Uwielbia rysować i projektować postaci. Poprzez ilustracje chce przekazywać ważne treści. Monika potrafi tworzyć w różnych stylach. Łączy techniki analogowe i cyfrowe. Jej twórczość to kolejny dowód na to, że kobiety świetnie sobie radzą w rysunkowym świecie.

galeria

Od Disneya do Szczecina

– Odkąd pamiętam zawsze rysowałam. Kiedy byłam mała, kopiowałam rysunki z książek Disneya, a później komiksów japońskich. Na szczęście przestałam to robić i zaczęłam tworzyć własne postacie – wspomina Monika. Przyszła ilustratorka z zainteresowaniem zgłębiała tajniki popkulturowych wydawnictw. Przyglądała się komiksom, animacjom, bajkom. W jej pasji od początku wspierała ją mama, to ona zapisała Monikę na pierwsze zajęcia rysunku, a później kursy przygotowujące do liceum plastycznego. Tam początkująca rysowniczka zdobyła wiedzę i jeszcze bardziej rozwinęła swoje zainteresowania. Później wyjechała do Anglii. – Licencjat zrobiłam w Bucks New University w High Wycombe. To studenckie miasteczko na południu Wielkiej Brytanii, pomiędzy Londynem, a Oxfordem. Tam skończyłam kierunek Animation, Games and Interactive Media (Animacja, Gry i Media Interaktywne) – dodaje ilustratorka. Uczyła się tajników produkcji animacji i gier, ale z największym zapałem oddawała się projektowaniu postaci. – Character design to wizualne określenie jak bohater wygląda i kim jest. Patrząc na postać powinniśmy od razu wiedzieć jaka ona jest: nieśmiała czy pewna siebie, silna czy słaba. Powinniśmy także wiedzieć, czy jest skierowana do dzieci, czy starszych odbiorców. Wygląd postaci musi komunikować, jaką ma ona osobowość i jaką rolę spełnia w historii – wyjaśnia rysowniczka. Zaczęła pracować w zawodzie jeszcze w trakcie studiów, tam też powstały jej pierwsze ważniejsze projekty. Później wróciła do Polski i zamieszkała w Szczecinie, gdzie studiował jej chłopak, obecnie mąż. Znalazła tu swoje miejsce. – Fantastycznie obserwuje się rozwój miasta, które na przestrzeni ostatnich lat naprawdę się ożywiło – mówi Monika. Poznała też tutaj lokalnych artystów, którzy miło ją przyjęli i z którymi chętnie spędza wolny czas wspólnie rysując.

Postać pełna życia

Monika połączyła pasję z pracą, a dzięki swojemu zaangażowaniu, ciągle podchodzi do rysowania z wielkim zapałem. Tworzenie postaci do animacji to dla niej przyjemność. – Początkowe etapy tworzenia historii są ekscytujące. Nie wiadomo jeszcze, co dokładnie się dzieje i kim są postacie. Szukanie tego i próby zawarcia ich charakteru w formie wizualnej to prawdziwa przygoda – przyznaje z uśmiechem rysowniczka. Artystka, prócz projektowania postaci do animacji, zajmuje się też tworzeniem bohaterów do książek. – Moją drugą miłością jest ilustracja dla dzieci. Regularnie odwiedzam szczecińskie biblioteki i wypożyczam ich wszystkie książki dla najmłodszych. Jest coś pięknego w możliwości przekazania ważnych treści poprzez ilustracje lub pomocy rodzicom w nawiązaniu dialogu z ich dziećmi poprzez wspólne czytanie – podkreśla z uśmiechem. Rysunkowi bohaterowie Moniki są pełni energii. Każdy ma inny charakter, styl, co innego do powiedzenia. Rumienią się, śmieją, mają błysk w oku, flirtują, czują radość i smutek, spoglądają z ukosa, zanoszą się płaczem… W ich wyglądzie, postawie, na twarzach malują się emocje, napięcia oraz przeżycia. Wzbudzają różne odczucia. Każdy jest inny, jak w prawdziwym życiu. Odbiorcy cenią jej prace za różnorodność, pomysłowość i przemyślane kompozycje. Sama artystka mówi, że jej pomysły biorą się ze wszystkiego, czym się otacza. – Czy będzie to drzewo o dziwnym kształcie, które zobaczę  na spacerze, wideo, które obejrzę w Internecie, czy historia którą przeczytam lub usłyszę… Wszystko co wkładam do swojej głowy jest tam przetwarzane i ewentualnie trafia na kartkę papieru. Dlatego staram się otaczać pozytywnymi ludźmi. Mam nadzieję, że to pozwoli mi tworzyć konstruktywne i wartościowe rzeczy, które będą wnosić radość do życia innych – przyznaje Monika. 

Rysowniczka w akcji

Artystka pracuje w domu, głównie na komputerze. – Wystarczy mi biurko, krzesło i komputer z tabletem graficznym. Jeśli chcę oderwać się od ekranu, to rysuję i maluję tradycyjnie. Lubię zaczynać pracę od rysowania na papierze – mówi. Przyznaje jednak, że kiedy przechodzi do detali, to komputer jest niezastąpiony, zapewnia precyzję i łatwo dzięki niemu poprawić każdy błąd. W jej pracy bardzo ważna jest rozmowa oraz poznanie postaci, którą ma stworzyć. Dodaje też, że dobrze znany dziennikarzom „research” również bardzo się przydaje. – Jeśli będzie to projekt wampira chcę wiedzieć jak do tej pory wyglądały one w kinie i literaturze, jak się zachowywały i co wizualnie reprezentuje charakter postaci jaką projektuję. Uzbrojona w tę wiedzę stworzę wiele różnych ujęć jednego potwora, aż uda mi się stworzyć taką wersję, która najlepiej reprezentuje charakter jakiego szukamy – wyjaśnia ilustratorka. Monika nie boi się ambitnych projektów i lubi wyzwania. Pierwszym zawodowym doświadczeniem ilustratorki była animacja „Miracles and Inspirations”, stworzona na konkurs Animation Talent Award 2013. – Udało mi się wtedy nie tylko ukończyć animację, ale także sfinansować ją przez portal crowdfunding'owy Startnext. Konceptem konkursu było stworzenie animacji pod już istniejącą muzykę. Wymyślenie historii, która pasowała do jej tempa było prawdziwym wyzwaniem – wspomina. Co więcej, jeszcze na studiach wraz ze znajomymi założyła działalność i tworzyła krótkie filmy. Jednym z nich była animacja do bajki dla dzieci „The Float Folks”. Monika zaznacza, że miała tam przyjemność pracować ze świetnymi fachowcami, podobnie jak przy filmie „My Haunted House” w reżyserii Alex’a Williams’a. – Bazując na scenariuszu, zaprojektowałam kilkanaście głównych postaci. Wszystkie potwornie straszne, gdyż jest to film halloween'owy – dodaje rysowniczka. Obie produkcje obecnie poszukują inwestorów, by rozwinąć skrzydła. Monika wspomina również o ciemniejszych stronach takiej pracy. Przyznaje, że czasami trzeba latami czekać na moment, kiedy będzie można pochwalić się owocami własnej twórczości. – Ciężkim aspektem pracy w przedprodukcji jest to, że wszystko jest okryte mgłą tajemnicy do momentu upublicznienia projektu – dodaje. Czeka na moment, kiedy zobaczy swoje postacie na ekranie, a w tym czasie zajmuje się innymi zadaniami. – Wraz ze znajomym, Nathan'em Erasmus'em, stworzyliśmy książkę dla dzieci i szukamy wydawnictwa w Wielkiej Brytanii, które będzie chciało ją wydać – mówi, zaznaczając, że na ten moment nie może wiele więcej zdradzić. Publikacja skierowana jest do dzieci z ADHD. – Mamy nadzieje, że pomoże poradzić im sobie po zdiagnozowaniu, jak i rodzicom w nawiązaniu rozmowy ze swoimi pociechami. Książka jest w języku angielskim. Mam także nadzieję, że nie tylko zobaczę ją na półkach księgarni w oryginale, ale może również kiedyś przetłumaczoną na język polski – dodaje Monika. 

Ilustracja jest kobietą

Co jakiś czas rodzime media przypominają nam, że polskie rysowniczki podbijają świat. Tworzą komiksy i mangi, ilustrują popularne magazyny z zagranicy, królują w mediach społecznościowych, pracują przy animacjach. Nie ma rzeczy, której nie zilustrują! Pamiętajmy przy tym, że i na naszym lokalnym podwórku mamy ciekawą reprezentację rysujących pań. Wśród nich jest właśnie Monika Dzikowicz. Artystkę można śledzić online na stronie internetowej monikadzikowicz.com, a także na Instagramie i Twiterze pod nazwą @monikokoart. Warto także zobaczyć jej profil na platformie Behance: https://www.behance.net/monikadzikowicz/. Na żywo można ją spotkać np. na Szczecińskim Rysowaniu, gdzie pochylona nad kartką z zaangażowaniem kreśli swoje obrazy.  

3( 136)
Marzec'20
gajda