Muzyka na walizkach

Kamerun, Kuba, Mali, Alabama oraz Nowy Jork w USA i jeszcze polski Kraków. Z końcem kwietnia wyruszamy w podróż. Na wycieczkę zabieramy się razem ze Szczecin Music Fest. Kolejna edycja festiwalu przeprowadzi nas przez te wszystkie zakątki świata wręcz śpiewająco. 

Autor

Aneta Dolega

galeria

Na początek dobrze znany szczecińskiej publiczności Richard Bona (Filharmonia, 29 kwietnia godz. 20). Ten kameruński instrumentalista należy do czołówki światowego jazzu, jego talent docenili m.in. Pat Metheny i Bobby McFerrin, z którymi przez lata współpracował. Jest jednak artystą, który lubi wychodzić poza ramy gatunku i do swojego grania wprowadza afrykańskie brzmienie. Nie tyko odtwarza utwory, ale za pomocą gry opowiada całe historie. Według Bony to podstawa afrykańskiego brzmienia. W jednym z wywiadów wytłumaczył to w ten sposób: „Bez opowieści, legend – nie ma muzyki. Muzyka musi być zakotwiczona w opowieści, inaczej nie jest muzyką.” Na scenie też zaskakuje, jego eklektyczny styl gry wymyka się jednoznacznym ocenom krytyków: „Każdy basista, który mnie ogląda, myśli, że gram coś innego niż jest w rzeczywistości. Technika, którą stosuję, pozwala na łączenie wszystkiego ze wszystkim: balafonu, gitary i wokalu. Wygląda to dziwnie. To, jak się ruszam, nie jest typowe dla basisty. Czy to źle? Nie wiem”.

Bonie w Szczecinie będzie towarzyszył kubański pianista Alfredo Rodriguez, który na koncie ma już nominację do nagrody Grammy oraz perkusista i wokalista Pedrito Martinez, współpracownik, m.in. Wyntona Marsalisa i Bruce’a Springsteena.

Miłość ze słuchu

Z Kamerunu i Kuby przenosimy się do Mali, a następnie do USA. Z Mali pochodzi pewna oryginalna para. Są duetem w życiu prywatnym i na scenie, a poznali się w instytucie dla osób niewidomych. Połączyła ich owa niepełnosprawność (?) i także miłość do muzyki. Narodziło się uczucie i muzyczny projekt, który przekuli w międzynarodowy sukces. Mowa o kolejnych festiwalowych gwiazdach: Amadou & Mariam (12 maja, Filharmonia, godz. 19). Świat ich poznał, kiedy przeprowadzili się w latach 90. Do Francji a na ich drodze stanął Manu Chao. Wyprodukował im płytę, gościnnie na niej wystąpił i zadbał by Europa poznała się na ich talencie. Przez całą swoją karierę Amadou i Mariam z radością łączyli swoją historię miłosną z karierą muzyczną. Współpracowali z wieloma osobistościami muzycznymi. Nie tylko Manu Chao stanął na ich drodze ale także Damon Albarn z Blur i Gorilazz. Duet grał na największych festiwalach na świecie, między innymi na Glastonbury i Coachelli. W Szczecinie wystąpi razem z amerykańskim The Blind Boys Of Alabama. 

Nazwa zespołu jest nieprzypadkowa. Grupę, która działa od końca lat 30. ubiegłego wieku (!) tworzą niewidomi muzycy. Nie przeszkadza im to, a także długość istnienia w show biznesie, na bycie niekwestionowaną gwiazdą muzyki gospel. Już w latach 60. grupa zaangażowała się w ruchy społeczno-polityczne inicjowane przez Martina Luthera Kinga. Na początku lat 80. popularność grupy wykroczyła znacznie poza środowisko kościelne. Występowała na festiwalach oraz na deskach teatrów muzycznych. Jednym z promotorów grupy stał się Peter Gabriel. Oprócz nagrywania albumów z tradycyjnym repertuarem, The Blind Boys mają na koncie produkcje z utworami Toma Waitsa, Prince’a czy Bena Harpera. Ich niezwykłość dodatkowo podkreślają statuetki Grammy, których mają na koncie kilka.

Ulubieńcy artystów

Latem trafimy do Krakowa (9 czerwca, Filharmonia, godz. 19) . Stąd pochodzi KROKE, jedna z najsłynniejszych grup klezmerskich na świecie. Panowie tak naprawdę tworzą muzykę, która wymyka się definicjom, za to chętnie jest ilustracją dla filmów czy spektakli teatralnych. Do Ariela, w którym często koncertowało KROKE, zawitała któregoś dnia Kate Capshaw, żona Stevena Spielberga, który realizował wtedy w Krakowie film „Lista Schindlera”. Pewnego wieczoru na koncert zabrała męża... Reżyser szybko docenił ogromny talent KROKE i zaprosił grupę do Jerozolimy na występ podczas uroczystości Survivors Reunion, zorganizowanej dla ocalałych z listy Oskara Schindlera. Następnie przesłał kasetę KROKE Peterowi Gabrielowi, który zaprosił zespół do Wielkiej Brytanii na Festiwal WOMAD. Kolejnym oczarowanym grupą artystą był Nigel Kennedy. Wspólne granie zaowocowało nie tylko płytą, ale nominacją do nagrody BBC Radio 3 w kategorii „World music”. Lista zachwytów nad KROKE jest długa, warto wspomnieć, że inny wybitny reżyser David Lynch także zwrócił uwagę na muzyków, umieszczając jeden z ich utworów w swoim filmie.  Ostatni projekt kapeli to album „Rejwach”, zawierający utwory skomponowane na potrzeby spektaklu teatralnego o tym samym tytule, będącego sceniczną interpretacją książki Mikołaja Grynberga.

Impreza u Gatsby’ego

Na koniec podróży wylądujemy w Nowym Jorku (15 lipca, Zamek, godz. 20:00) i to na imprezie rodem z lat 20., której nie powstydziłby się sam Wielki Gatsby.  Postmodern Jukebox, bo o nich mowa, wypłynęli dzięki kanałowi YouTube. Wykonują znane utwory w jazzowej i swingowej wersji, zachowując przy tym klimat i urok epoki, w której te dwa gatunki muzyki się rodziły. Swoją twórczość traktują jak misję: „W latach dwudziestych dostaliśmy jazz – jedyną prawdziwą amerykańską formę sztuki. Kto wie, co przyniesie nam 2020? Jedno jest pewne – jest mnóstwo ludzi zmęczonych krzyczącymi nagłówkami, bezmyślnymi programami w TV i uzależnieniem od smartphonów, które przyczyniły się do tego, że się od siebie w ostatniej dekadzie jeszcze mocniej oddalili. Używamy naszego małego zakątka w przestrzeni popkultury, aby powiedzieć ludziom, żeby zapomnieli o swoich problemach i dołączyli do nas by wspólnie świętować prawdziwe muzyczne talenty i ponadczasowy styl – na żywo i w prawdziwym życiu”.

Partner wydarzenia: Miasto Szczecin

3( 136)
Marzec'20
gajda