Szczecin to Wy

Ten rok jest wyjątkowy dla każdego. Wszystkie plany, marzenia i działania na 2020 musieliśmy odłożyć na bok. Im bardziej zamykano nas w domach, tym mocniej otwierały się nam oczy. Wszystko to, co jeszcze niedawno było scenariuszem filmu nagle stało się rzeczywistością. Zamaskowani i zdystansowani od siebie ludzie, puste ulice i zamknięte sklepy. To wszystko przytłaczało i budziło lęk. W sumie, budzi do tej pory. Są jednak ludzie, którzy pomimo obaw o zdrowie swoje i bliskich pracowali każdego dnia po to, aby miasto mogło funkcjonować.

Autor

Izabela Marecka

Szczecin jest w całkiem dobrej sytuacji. Zakażeń niewiele, krzywa zachorowań jakaś taka całkiem prosta. Ludzie niby się boją,
a maseczkę można zobaczyć na twarzy niewielu. Pewnie inaczej byłoby, gdybyśmy mogli zobaczyć poukładane w rzędzie worki
z ciałami. Brzmi całkiem drastycznie, ale niewidoczny wróg atakuje chętniej. A ryzyko jest realne, szczególnie w zawodach podwyższonego ryzyka i wśród ludzi spotykających wiele osób każdego dnia.                                                                                                                                      Jedną z nich jest Aleksandra – strażniczka miejska, która w dobie pandemii pomimo lęku o siebie i swoich bliskich nie została w domu. Poczucie odpowiedzialności za pracę i mieszkańców Szczecina sprawiło,
że wykonywała swoje obowiązki cały czas. 

– Pamiętam dzień, w którym pomagaliśmy bezdomnemu. Umyliśmy go, nakarmiliśmy, ubraliśmy i wezwaliśmy pogotowie do pomocy medycznej. Wtedy okazało się, że mężczyzna ma bardzo wysoką gorączkę.
Z karetki wyszli panowie całkowicie zamaskowani, w specjalnych kombinezonach. Została wdrożona procedura COVID-19. Po policzkach popłynęły mi łzy. Zaczęłam bać się o siebie, swój zespół i rodzinę – wspomina Aleksandra Wiśniewska, Strażniczka miejska. 

Na szczęście Ola nie musiała długo pozostawać w izolacji, ponieważ po kilku godzinach okazało się, że wynik testu na koronawirusa jest negatywny. Strach towarzyszy jej jednak każdego dnia. 

Podobne, trudne wspomnienia z chwil największego zamknięcia ma Jacek, dyspozytor Centrali Ruch ZDiTM. W komunikacji miejskiej pracuje od 34 lat. Widział już niejedną sytuację, obserwuje miasto na ogromnych ekranach. Do tej pory w życiu zawodowym nic nie robiło na nim tak ogromnego wrażenia jak opustoszałe miasto podczas pandemii.

– Widzę miasto każdego dnia od wielu lat, obserwuję jak się rozwija. Podczas pandemii ulice były prawie puste, autobusy i tramwaje w bardzo ograniczonej ilości. Takiego czegoś jeszcze nie przeżyłem, widok był przytłaczający. Oby taki czas już nie wrócił – mówi Jacek Drabkowski, Dyspozytor Centrali Ruchu.

Każdego dnia historii pełnych lęku, smutku, żalu i tęsknoty za normalnością słucha Klaudia, która pracuje w Centrum Seniora. Dzwonią do niej osoby starsze, żeby się wyżalić, poradzić, a czasami po prostu usłyszeć głos innej osoby. Jak sama mówi często po takich rozmowach potrzebuje chwili, żeby dojść do siebie. Niejednokrotnie po policzkach płyną jej łzy. Opowieści w słuchawce są przytłaczające i wzruszające.

– Ludzie czują się samotni, szukają wsparcia, ale także zwykłej rozmowy. Opowiadają o swoich lękach, przyszłości i marzeniach, o powrocie do aktywności i codzienności. Każdą osobę i jej potrzebę rozpatrujemy indywidualnie. Na co dzień staramy się wspierać, aktywizować i informować – wymienia Klaudia Piotrowska z Centrum Seniora w Szczecinie.

Teraz działalność tej, ale także innych jednostek jest utrudniona.
W związku z tym pomoc również wygląda inaczej. Nowe procedury, wymuszone przez kolejne obostrzenia, to codzienność nie tylko miejskich instytucji społecznych, kulturalnych czy komunalnych, ale także przedsiębiorców, lekarzy, nauczycieli. Jednym słowem wszystkich.

Szczecin to Wy

Okazuje się jednak, że pandemia stała się także impulsem do zmian
i działania. Wiele osób uświadomiło sobie, że jest częścią większej społeczności. Szczecin to przecież jego mieszkańcy, którzy stanęli na wysokości zadania w trakcie potrzeby izolacji. Akcje zbiórki krwi, szycia maseczek, dzielenia się posiłkami, pomocy przy robieniu zakupów
i innych codziennych sprawach. Odpowiedź na akcje, które organizowało miasto, organizacje wolontarystyczne i zwykli ludzie było czymś wyjątkowym.

– Ludzie są niesamowici! Nikogo nie trzeba było przekonywać, nikogo prosić. Wsparcie było i jest nie do opisania. Wystarczyło hasło i zorganizowaliśmy cały sztab wyjątkowych wolontariuszy. Szyliśmy maseczki, wspieraliśmy się wzajemnie i pomagaliśmy starszym osobom – wspomina Elżbieta Andrzejkowicz, Szczecinianki Szyją Maseczki.

Ela podczas pandemii musiała przeorganizować swoje życie. W marcu odpowiedziała na pomoc znajomej lekarki. Rozpoczęła akcję z nadzieją, że uda się jej pomóc w uszyciu 100 maseczek. Wyszło ich prawie 200 000.

Historia i postawa Eli i 15 innych osób została przedstawiona w miejskiej kampanii „Szczecin to Wy”. Dyspozytor centrali ruchu, motorniczy, spawacz, osoby odpowiedzialne za gospodarkę odpadami, opiekę nad seniorami, nauczyciel, pielęgniarka, lekarka, wolontariusze – bez nich funkcjonowanie Szczecina i jego mieszkańców byłoby trudne,
a czasami nawet niemożliwe. Miasto zebrało 16 bohaterów, którzy są przedstawicielami różnych zawodów, swoich koleżanek i kolegów po fachu. 

– Chcemy im podziękować, wyróżnić ich. Rzucamy światło na tych, którzy często stoją w cieniu. Ich praca jest ciężka i często niewidoczna, ale niezwykle ważna z perspektywy mieszkańców. Słowa uznania dla pracowników miejskich jednostek to jednak nie wszystko. Epidemia pokazała, że szczecinianie mieli okazję poczuć się jeszcze bardziej związani ze swoim miastem – tłumaczy Piotr Krzystek, prezydent Szczecina.

Wyobraźmy sobie, co by się stało, gdyby nikt nie odebrał naszych śmieci, nie byłoby komunikacji miejskiej. Osoby samotne, potrzebujące, chore nie miały się do kogo zwrócić…

Opowiedz swoją historię

W trakcie pandemii tysiące ludzi stanęło przed niezwykle odpowiedzialną decyzją. Zastanawiali się jak zorganizować swoje życie prywatne, żeby móc wykonywać obowiązki służbowe. Wielu z nich musiało sobie poradzić z obawami o zdrowie własne oraz najbliższych. Ludzie, bez których miasto nie mogłoby funkcjonować postawili dobro wspólne nad osobistym.

– Bałem się, ale pracowałem. Wiem, że bez kierowców, motorniczych, całego zaplecza technicznego, służb torowych komunikacja miejska stanęłaby, a ludzie nie mogli dotrzeć do pracy czy domu. Mnie widać na plakatach, ale reprezentuję swoje koleżanki i kolegów. Pracowników Tramwajów Szczecińskich, ale także innych służb komunalnych – mówi dumnie Bartosz Grzegolec, motorniczy.

Bohaterowie miejskiej kampanii są reprezentantami różnych zawodów, a ich historie przedstawione na stronie www.szczecintowy.eu mają zachęcić mieszkańców naszego miasta do podzielenia się własnymi.
To utworzy obraz społeczności lokalnej mocno zakorzenionej w swoim mieście. Pierwsze opowieści można już przeczytać. 

– Ten długi czas nauczył mnie przede wszystkim szacunku i pokory do tego, co mamy na co dzień. Łatwo dostępne artykuły, sklepy, ale co najważniejsze bliskich. Przez czas długiej rozłąki każdy nabiera chwili refleksji do wspólnych momentów i normalnego życia. Doceniajmy to, co mamy i kogo mamy, bo takiej sytuacji nikt się nie spodziewał – napisał Jakub Koziarek.

Uczniowie piszą, że tęsknią za szkołą i nauczycielami. Ludzie doceniają spacery i spotkania z najbliższymi, wspominają tęsknotę za lasem, wyjściem do znajomych i normalnością. Przedsiębiorcy i pracownicy opowiadają jak zmieniły się ich firmy.

– Z firmy reklamowej, w ciągu tygodnia, gdy skończyły się zlecenia, mój szef przekształcił nas w firmę produkującą maseczki i przyłbice dla firm, aby te mogły dalej pracować. Dzięki tym działaniom nasza mała firma utrzymała pracowników i na dodatek pomogła innym firmom się utrzymać – napisała Patrycja Szapiel.

Historii jest wiele, bo w dobie pandemii każdy z nas podejmował odpowiedzialną decyzję i żadna z nich nie była łatwa. Nie ważne czy była nią praca, pomaganie innym czy pozostanie w domu. Choć świat szedł na żywioł ograniczając coraz mocniej życie społeczne i zawodowe, poddawaliśmy się temu idąc w nieznane. Przed nami jesień i choć brzmi to niebyt optymistycznie najprawdopodobniej czeka nas powtórka z rozrywki. A raczej ponowne odebranie nam większości z nich. Zamknięci
w domu, pochłonięci pracą w ramach homeoffice czy w biurze pamiętajmy, że Szczecin to każdy z nas i wszyscy jesteśmy jego ważną częścią. W pandemii i poza nią. 

A jaka jest Twoja historia? Opowiedz na www.szczecintowy.eu.

 

4( 137)
Lipiec'20
gajda