Rzecz o felietonistach

Jest taki moment, zazwyczaj przy końcu łamania gazety (czyli dokładnie ten, w którym właśnie się znajduję), że jestem konkretnie zmęczona. Tuziny przejrzanych zdjęć, dziesiątki zredagowanych tekstów sprawiają, że wszystko zlewa się w jedną całość, bolą mnie oczy od czytania, nadgarstki od pisania, mózg od myślenia i … tył od siedzenia w jednej pozycji. 

Oczywiście nie ulega wątpliwości, że tworząc kolejny przecudnej urody magazyn (tak, żartem w redakcji nazywamy Prestiż) niesie mnie fala entuzjazmu i słusznego przekonania o dobrze wykonanej robocie, ale tak czy inaczej zmęczenie jest solidne. 

W tym kulminacyjnym momencie sięgam zawsze po teksty, które stawiają mnie na nogi jak dobra, mocna kawa, czyli felietony. Bawią mnie, wzruszają i zmuszają do refleksji. Sprawiają, że Prestiż nabiera charakteru i pazura. A to wszystko za sprawą moich wspaniałych kolegów-felietonistów: Szymona Kaczmarka, Darka Staniewskiego, Krzysztofa Bobali. Mają panowie bystre oko, zmysł obserwacji i co ważne swoje przemyślenia potrafią ubrać w ciekawą czytelniczo formę. Polecam we wrześniu na przykład słodko-gorzki felieton Szymona, tak doskonale szkicujący otaczającą nas rzeczywistość.                                                                          

 Do zacnego, lecz, jakby nie patrzeć zmaskulinizowanego grona, postanowiła dołączyć kobieta – Ania Wachowicz, co ogromnie mnie cieszy. To ona z wdziękiem, polotem i lekkim piórem współprowadzi znanego, szczecińskiego bloga „Jest Sprawa”, to właśnie jej tekstami zachwyciła się aktorka Teatru Polskiego, Olga Adamska. Nie tylko zachwyciła i pośmiała, ale co istotne wpadła na pomysł stworzenia monodramu „My Hrabiny nie płaczemy”. Warto tutaj dodać, że premiera już 11 września, na którą się oczywiście wybieram i czuję, że zabawa będzie przednia. 

 Chcecie próbkę talentu Ani? Proszę bardzo: 

– Mam coś dla Ciebie – dzwoni małżonek, a w głosie jego nuty radości drżą i dygoczą jako to rosą zwilżone źdźbło trawinki o poranku: – Będziesz zachwycona. Takiego prezentu jeszcze Ci nie zrobiłem.

O żesz. Teraz odczułam ekscytację i ja. Cóż to będzie cóż?! Perfumy jakie oryginalne? Bielizny, jedwabie i koronki? A może srebra, złota i kamieni blask? Do spa wyjazd we dwoje? Karton tobleronów? Skrzynka sushi?

– Kupiłem stację parową. Z żelazkiem!

Kurtyna.

Izabela Marecka 

 
5( 138)
Wrzesień'20
gajda