Gryf: strażnik i opiekun Szczecina

„Cudny twór złotą miał szyję i głowę,/ A reszta ciała była barwy mlecznej,/ Z którą się zlały barwy purpurowe”: tak w „Boskiej komedii” gryfa opisał Dante Alighieri. Fantastyczne zwierzę zajęło w jego dziele wyjątkową pozycję. Nie on jeden przypisał tej bestii znaczące miejsce. Pół-orzeł, pół-lew. Znany z mitów i legend. Waleczny, drapieżny, o dwoistej naturze. Skrzydlata bestia od wieków żyje tuż obok nas. Gryf obecny jest w przestrzeni miasta oraz województwa. Wpisany w lokalną tożsamość. Mimo to, fantastyczna bestia wciąż owiana jest nimbem tajemnicy. 

Autor

Karolina Wysocka

galeria

Legenda o początkach Szczecina mówi o tym, że Sedina po kłótni z bogami olimpijskimi zabrała swojego gryfa i ruszyła w nieznane… Trafiła w pięknie miejsce nad rzeką Odrą, otoczone lasem oraz ptasim śpiewem. Przez lata wspierała okolicę niewidzialną mocą, a jej gryf strzegł bezpieczeństwa tego zakątka. Dziś mityczny stwór wciąż z nami jest, swoją obecnością przypominając o bogatej historii oraz kulturze tych ziem.

Skrzydlata bestia z Bliskiego Wschodu

– Gryfem określamy hybrydę posiadającą ciało lwa z głową orła i orlimi skrzydłami – pisze Barbara Ochendowska-Grzelak w tekście „Motyw gryfa w sztuce książęcej Pomorza Zachodniego na tle sztuki europejskiej” z publikacji „Pod skrzydłami gryfa”. – Gryf jest zwierzęciem heraldycznym, składającym się w połowie z orła (głowa, przednie łapy i skrzydła) oraz lwa (tułów i ogon). Jako zwierz łączący w sobie cechy bóstw słonecznych i ziemskich uważany był też za symbol połączenia w człowieku natury ludzkiej (lew) i boskiej (orzeł) – zaznacza Wojciech Banaszak w tekście „Tajemnice Sediny”, dostępnym na portalu sedina.pl.

Gryf towarzyszy ludzkości od niepamiętnych czasów. Jego przedstawienia znane były już 3 tysiące lat przed naszą erą. Najstarsze plastyczne wizerunki skrzydlatych bestii pochodzą z Mezopotamii. Przedstawienia gryfów znajdziemy także w sztuce egipskiej. – W legendach wschodu gryf był dobrym omenem i mógł zwiastować pomyślność królestwa. W antyku wierzono w realne istnienie gryfów, które mogły być poszukiwaczami i strażnikami złota – zaznacza we wspomnianym tekście Barbara Ochendowska-Grzelak. Ze względu na czujność oraz siłę, stwory były też przedstawiane jako strażnicy domowego ogniska. Według antycznych przekazów mieszkały na Północy. W Europie gryfy pojawiły się najpierw w sztuce kreteńskiej, jeszcze przed naszą erą. – W Grecji akcentowano związek gryfa ze słońcem, światłem i blaskiem – pisze Barbara Ochendowska-Grzelak. Stworom przypisywano także niezwykłą waleczność. Wizerunek gryfa rozpowszechnił się w Europie w średniowieczu. Znalazł miejsce w literaturze, malarstwie oraz architekturze. W tekście „Motyw gryfa w sztuce książęcej Pomorza Zachodniego na tle sztuki europejskiej” czytamy, że skrzydlate stwory pojawiały się w bestiariuszach (księgach bestii) i symbolice chrześcijańskiej, gdzie pełniły funkcję strażnika drzewa życia. Przypisywano im czujność, energię, doskonały wzrok oraz szybkość. Były także symbolem rycerskiej dzielności. Stały się znakiem heraldycznym wielu europejskich familii. Co ciekawe, szczególną popularnością skrzydlate bestie cieszyły się w krajach pobrzeża Bałtyku o słowiańskim rodowodzie. Z jedną dynastią związały się szczególnie mocno. 

Ród spod znaku Gryfa

Drogi przybycia gryfa na Pomorze Zachodnie są zasnute zagadkową mgiełką. Przyjmuje się, że skrzydlata bestia pojawiła się na tych ziemiach w okolicach XII/ XIII wieku. Użyczyła swojej nazwy i wizerunku jednej z najdłużej panujących w Europie dynastii książęcej:  Gryfitów. Stwór pojawił się na pieczęciach, godłach i herbach rodu. – Identyfikacja gryfa z dynastią najwyraźniej wystąpiła w przypadku Gryfitów. Ta wywodząca się od Warcisława dynastia jest jedyną dynastią europejską, która swoją nazwę wywodzi od używanego przez nią w herbie gryfa – pisze Barbara Ochendowska-Grzelak w tekście „Motyw gryfa…”. Najstarszy zachowany wizerunek naszej lokalnej bestii pochodzi natomiast z pieczęci Bogusława II, sprzed 800 lat, jednak wiadomo, że motyw ten pojawiał się wcześniej. Pomorscy książęta przyjęli skrzydlatą bestię jako herb państwa i utrzymywali konsekwentnie aż do wygaśnięcia dynastii w XVII wieku. Wybierając uskrzydlonego strażnika skarbów na stałe wpisali go w pomorski pejzaż. Od tego czasu, mimo burzliwych losów tych ziem, gryf towarzyszy tej krainie nieustannie.

Historycy i lokalni przewodnicy od lat zastanawiają się, co skłoniło pomorskich książąt do obrania gryfa jako swojego znaku rozpoznawczego. Hadrian L. Kryśkiewicz w tekście „Recepcja symbolu gryfa na Pomorzu Zachodnim”, opublikowanym w „Przeglądzie Zachodniopomorskim”, wymienia kilka ciekawych hipotez. Być może wpływ na wybór gryfa jako symbolu miały kontakty kupieckie i kulturalne ze światem arabskim, a wizerunek fantastycznego stwora pojawiał się na drogocennych przedmiotach. Inna hipoteza mówi, że gryf zawędrował do nas wraz z kulturą rycerską i krucjatami. Być może przywieźli go ze sobą reprezentanci pomorskiego rycerstwa, którzy brali udział w podróży do Ziemi Świętej. Kolejna teoria wskazuje na kraje sąsiadujące. Mówi, że mogło to być następstwo mody heraldycznej w Meklemburgii, ale też u Piastów. Najczęściej powtarzana hipoteza wiąże się z polityką.  Oznaczałoby to, że nasi pomorscy książęta byli niezwykle sprytni i patrzyli w przyszłość. Być może Gryfitom chodziło o zdystansowanie się od kwestii podległości wobec silnych ośrodków politycznych, czarny orzeł był znakiem niemieckim, lew: duńskim. Gryfa cechowała oryginalność, łączył cechy obu tych zwierząt. Skrzydlata bestia mogła podnosić prestiż pomorskiego rodu, a także ukazywać jego majestat oraz aspiracje, unikając okazywania jednoznacznego politycznego stanowiska. – Jakkolwiek niepewne by jednak były jego początki, gryf stać się miał na przestrzeni następnych stuleci istnienia Księstwa Pomorskiego symbolem niezwykłe trwałym, charakterystycznym i przez Pomorzan bardzo cenionym – zaznacza Hadrian L. Kryśkiewicz. Skrzydlate bestie szybko zaczęły towarzyszyć nie tylko książętom pomorskim, pojawiły się na pieczęciach urzędowych oraz miejskich, na monetach, medalach, przedmiotach codziennego użytku, w architekturze. Znalazły miejsce w lokalnej sztuce oraz kulturze. Nawet gdy nastąpił kres Księstwa Pomorskiego: przetrwały. Świadczy to ogromnej popularności tego symbolu i przywiązaniu ludności do tradycji.

Trwały lokalny symbol 

Mityczny stwór z ciałem lwa oraz głową i skrzydłami orła od setek lat funkcjonuje jako symbol Pomorza Zachodniego. To rozpoznawalny znak regionu w Polsce, jak też poza granicami naszego kraju. Gryf jest podstawą symboliki okolicznych miast, powiatów oraz gmin. Czerwona skrzydlata bestia ze złotym dziobem i szponami jest herbem województwa. Głowa gryfa w koronie to godło Szczecina. Mityczny, fantastyczny stwór jest też częścią naszej lokalnej tożsamości i kulturowego dziedzictwa. Zajmuje istotne miejsce w wielu sferach życia mieszkańców Pomorza Zachodniego. W samym Szczecinie można spotkać go w różnych przedstawieniach, funkcjach i znaczeniach. 

Skrzydlata hybryda od lat rozpala wyobraźnię wielu mieszkańców zachodniopomorskiej stolicy. Jakiś czas temu postała książka „Gryfy w Szczecinie”, której autorem jest Szymon Jeż, wydawca książek o Szczecinie i Pomorzu oraz redaktor naczelny czasopisma „Szczeciner”. Publikacja w formie przewodnika prezentuje ponad 100 miejsc, gdzie można zobaczyć gryfa w różnych postaciach. 

W książce znajdują się zdjęcia obiektów ze skrzydlatymi bestiami, adresy miejsc oraz krótkie opisy, a także dane lokalizacji i wskazówki, jakie inne stwory znajdują się w okolicy.– Moje zainteresowanie gryfami to zainteresowanie lokalną historią i tożsamością, bo gryfy są nieodłącznym elementem obu, legendą i graficznym znakiem wyróżniającym zarówno heraldycznie, jak i współcześnie marketingowo. Gryfy to mityczne zwierzęta, które niemal dosłownie „żyją” obok nas: jako dekoracje i emblematy, jako nazwy firm i produktów, jako obiekty architektury. A sam Szczecin nazywany jest Grodem Gryfa – mówi twórca publikacji. Inspiracją książki był portal sedina.pl, gdzie znajdowała się spora galeria zdjęć z różnymi wizerunkami skrzydlatych bestii z miejskiej przestrzeni. Publikacja spotkała się ze sporym odzewem. Szukano kolejnych bestii. – Po wydaniu książki czytelnicy zaczęli przesyłać zdjęcia z gryfami, w sumie zebrał się już materiał na mały suplement – podkreśla Szymon Jeż. 

Autor książki przyznaje, że sam i z pomocą innych odnalazł w mieście ponad 150 różnych wizerunków skrzydlatych symboli tych ziem.W Szczecinie gryf pojawia się najczęściej w herbie miasta i regionu. Znajduje się też na kilku budynkach, które miały znaczenie dla Pomorza, a także w formie logosów firm. Szymon Jeż zwraca też uwagę na ważną kwestię. Gryf to nie tylko w połowie lew, a w połowie orzeł!– Mało kto zwraca uwagę na jego uszy, są to czujne uszy dzikiego osła, czyli w sumie to połączenie trzech zwierząt – tłumaczy. Ulubione gryfy autora książki znajdują się na elewacji dawnej siedziby firmy Ruckforth przy ul. Kolumba 5, nad bramą dawnej fabryki pieców chlebowych przy ul. Jagiellońskiej 34b oraz nad wejściem do budynku Wydziału Elektrycznego przy ul. Sikorskiego 37. Twórca publikacji podkreśla, że wiele przedstawień skrzydlatych stworów kryje ciekawe, zaskakujące historie. Sporo gryfów znika też z miejskiej przestrzeni, ale na szczęście pojawiają się również nowe. Z pewnością znajdą swoje miejsce w przygotowywanym suplemencie. 

Bohater legend i opowieści

Gryf dzięki swej niezwykłej naturze, bogatej symbolice i związkom z Pomorzem Zachodnim, jest wdzięcznym tematem wielu lokalnych legend, bajek oraz opowieści. Podobno dawniej wierzono, że pióra tych stworów przywracają wzrok niewidomym, a puchary wykonane z ich pazurów czernieją przy kontakcie z trucizną. Wiele niezwykłych artefaktów przypisywanych tym bestiom przechowywano w świątyniach. Podobno w szczecińskiej katedrze znajdowało się niegdyś jajo gryfa. Popularna jest wspominana legenda o Sedinie, ale też podanie o gnieździe skrzydlatych bestii we wsi Żelisławiec. Istnieje kilka opowieści o rzeźbach gryfów, której mają ożyć, gdy wydarzy się coś niezwykłego. Podobno słynna katastrofa budowlana sprzed kilku lat, jaka miała miejsce na szczecińskim zamku, to efekt klątwy niegdyś więzionej tam skrzydlatej bestii. Kiedy zaś nagle poczujemy niezwykłe muśnięcie wiatru, to może znaczyć, że tuż obok nas przeleciał gryf pod niewidzialną postacią. Lokalnych historii i anegdot o tych fantastycznych stworach jest całe mnóstwo. Nie sposób tu przytoczyć wszystkich opowieści. Jedno jest pewne: gryf inspiruje nas jak żadna inna mityczna bestia. 

Fantastyczny stwór przede wszystkim przypomina nam jednak o bogatej i godnej należytego upamiętnienia przeszłości tych ziem. – Pod pewnymi względami gryf wszak wciąż skutecznie pełni swą prawdziwą funkcję strażnika: strzeże on bowiem na swój unikatowy sposób pamięć o dziejach nadbałtyckiego księstwa oraz o czynach władców, którzy przez wieki mu przewodzili – podkreśla Hadrian L. Kryśkiewicz w tekście „Recepcja symbolu gryfa na Pomorzu Zachodnim”. Książęta pomorscy i późniejsi włodarze tych ziem wyznaczyli mu w tej krainie ważne miejsce, a my możemy się cieszyć, że opiekę nad nami roztaczają skrzydła tak niezwykłej istoty. 

autor: Karolina Wysocka/ foto: Muzeum Narodowe w Szczecinie, Pomeranica, Wikipedia, Szymon Jeż/ źródła: „Pod skrzydłami gryfa”, praca zbiorowa, Szczecin 2014; A. Giza-Zwierzchowski, „Przewodnik po magicznym lesie. Legendy Puszczy Bukowej”, Szczecin 2019; W. Banaszak, „Tajemnice Sediny: Część 4 – Bez Gryfa?”, sedina.pl; P. Głowa, „Fantastyczna obecność czyli Gryf w Szczecinie”, przemekglowa.blogspot.com; „Gryf – historie i legendy”, zp.pl, „Gryf Pomorski”, encyklopedia.szczecin.pl; H.L. Kryśkiewicz, „Recepcja symbolu gryfa na Pomorzu Zachodnim”, „Przegląd Zachodniopomorski”, academia.edu

 
7( 140)
Listopad'20