„Lotnicy” ze Szczecina

Dzięki nim oglądamy nasze miasto z zupełnie innej perspektywy. Często to, co nas z ziemi nie zachwyca, z góry robi piorunujące wrażenie. Operatorzy bezzałogowych statków powietrznych, czyli dronów, opowiedzieli nam o tym, co ich kręci w lataniu nad Szczecinem i które miejsca dostarczają najwięcej pięknych kadrów. 

Autor

Andrzej Kus

Aerial Photography

Jacek Dołęga jest właścicielem facebookowego profilu Aerial Photography. Przyznaje, że jego przygoda z lotami dronem rozpoczęła się dwa lata temu podczas spotkania z przyjaciółmi. - Powstała myśl, że może to być pasjonujący sposób na spędzanie wolnego czasu. Traktuję to dzisiaj jako wielką pasję – mówi. – Latam, jak czas pozwoli: raz, czasem dwa razy w tygodniu. Najczęściej robię to w weekendy. Powstaje wtedy sporo materiału i jest przy czym pracować w domu. 

Fotograf przyznaje, że widoki z kilkudziesięciu, czy kilkuset metrów zaskakują ogromem tego, czego nie widzimy z ziemi. Są to nowe inwestycje przeplecione często starą architekturą. Najbardziej wdzięcznymi obiektami są dla niego Wały Chrobrego, Zamek Książąt Pomorskich, Filharmonia czy Jasne Błonia. - To pewniaki, ciężko im zrobić złe zdjęcie. Ze współczesnych obiektów największą ciekawość wzbudza Hanza Tower – mówi.

Niewątpliwie na dobre zdjęcie składa się wiele czynników. Niezależnie czym fotografujemy potrzebna jest odrobina wyobraźni i kreatywności. Niekiedy nawet sprzętem średniej jakości można zrobić ujęcie, które przykuje uwagę odbiorcy. 

Szczecin by drone

Można powiedzieć, że Wojtek Juchimowicz jest początkującym lotnikiem. Lata od roku. Prowadzi profil Szczecin by drone. Po obejrzeniu jego zdjęć śmiało można stwierdzić, że jest niezwykle uzdolnionym fotografem. - Chcę ukazywać nasze miasto z nieco innej, nowej perspektywy – mówi. - Każdy rejon Szczecina skrywa swoje tajemnice i wyjątkowe miejsca, które z lotu ptaka naprawdę robią wrażenie. Nawet strefy, które potencjalnie z ziemi nie są zbyt atrakcyjne mogą odkryć swój potencjał po uniesieniu się w powietrze. Dlatego ciężko byłoby wskazać rejony, które nie mają nic do zaoferowania. 

Wojtek lata kilka razy w miesiącu. Zdjęć zrobił już mnóstwo, ale na ulubione wciąż jeszcze czeka. Sterowanie dronem nie jest dla niego trudne, ale podobnie, jak Jacek Dołęga uważa, że niezwykle istotna jest świadomość i odpowiedzialność w przestrzeni powietrznej. - Każdy operator zobowiązany jest do respektowania Prawa lotniczego w powietrzu, analogicznie jak stosujemy się do przepisów Kodeksu ruchu drogowego w przypadku poruszania się samochodem.

Escape by drone

Adrian Piotrowski fotografią interesuje się od 10 lat, od roku lata dronem. Swoje prace pokazuje na facebookowym profilu Escape by drone. - Zakup sprzętu miał być sposobem na poszerzenie moich możliwości fotograficznych – mówi. 

Podczas realizowania się w swojej pasji zauważył coś, czego na co dzień nie widział. - Staram się latać dronem w każdej wolnej chwili. Loty nad miastem to około 60 procent wszystkich moich zdjęć – opowiada. - Oglądając zdjęcia z góry najbardziej zaskoczył mnie fakt, jak dużą powierzchnię Szczecina zajmuje woda. Mówię tu zarówno o Odrze, jak i o wszelakich jeziorach i stawach. Spacerując po ulicach nie zobaczymy takiego widoku.

Daniel Lamotte - fotografia

Kolejnym fotografem, który zachwyca doskonałymi zdjęciami jest Daniel Lamotte. Swoją przygodę z dronami rozpoczął niemal dwa lata temu. - Kolega, na moment, przekazał mi drona. Mogłem wtedy przez chwilę nim posterować i zobaczyć jaka to świetna rzecz i zabawa. Zakochałem się w tych urządzeniach – mówi. 

Uwielbia latać nad Szczecinem, a najbardziej fotografować Hanzę Tower, czy Plac Grunwaldzki. Ciekawe kadry zawsze pojawiają się także podczas lotów nad jeziorem Głębokim czy jeziorem Szmaragdowym. Ulubionym zdjęciem Daniela jest widok na Trasę Zamkową o zachodzie słońce. Jest dumny również z kadru, który udało się mu zrobić kilka tygodni temu. Przedstawia Holiday Park na Łasztowni, dźwigozaury i płynącą łódkę. 

SkyCin

Profil SkyCin prowadzony jest przez Adriana Matusiaka. „Bezzałogowym statkiem powietrznym” lata od 2015 roku. Jest to jego spełnienie marzeń z dzieciństwa. Już wtedy pasjonował się lotnictwem - Zawsze chciałem choćby doświadczyć pewnej cząstki tego świata. Rozwój elektroniki pozwolił jednak na przeniesienie urządzeń widzianych tylko w filmach do rzeczywistości. Wybór mógł być tylko jeden: kupuję drona – wspomina. 

Fotograf przyznaje, że tajemnicą dobrego zdjęcia nie jest super drogi dron, a postprodukcja, czyli umiejętne obrobienie zdjęcia w programie graficznym.- Latam jak tylko mogę i gdy pozwalają na to warunki atmosferyczne. Jest to niejednokrotnie nawet kilka razy w tygodniu. Czasem lubię sobie zrobić dłuższą przerwę, aby znów powrócić z głową pełną nowych pomysłów. Przyznaję, że latanie jest dla mnie swego rodzaju formą relaksu. Z lotu ptaka ludzie i obiekty są tak małe, że problemy automatycznie stają się mniejsze. Jeśli chodzi o największe zaskoczenie, to nie zdawałem sobie sprawy, że Szczecin jest aż tak zielonym miastem. Szczególnie jest to widocznie, jeśli porówna się go do innych dużych miast w Polsce. Wbrew pozorom latanie dronem nie jest trudne. 

Odlotowy Szczecin

Mateusz Sielicki interesuje się historią Szczecina. Prowadzi kanał społecznościowy „Odlotowy Szczecin”. Przygodę z dronem rozpoczynał na sprzęcie za 1500 złotych. - Jest to spory wydatek na początek, ale z biegiem czasu inwestycja ta zwraca się w niezapomnianych fotografiach i możliwości powrotu do chwil z lotów. Dobre zdjęcia możemy wykonać nawet tańszym modelem - ważne, aby uchwycić ciekawy kadr – mówi. - Zdjęcia przygotowuję na zwykłym telefonie i tablecie. Nie trzeba wydawać więc również majątku na komputery z drogimi programami graficznymi. Jestem samoukiem, więc tym bardziej cieszę się, że moje zdjęcia podobają się tak wielu ludziom.

 

Prestiż  
Grudzień 2020