Powstaje wirtualny zielnik Pomorza

Niegdyś nazywane „suchymi ogrodami”, „ogrodami zimowymi” lub „ogrodami zdrowia”, ponieważ często traktowały o medycznych właściwościach roślin. Pomijane, nieco zapomniane, a przecież tak fascynujące i pożyteczne! Zielniki uznawana są za dziedzictwo międzynarodowe, a ich rola wciąż wzrasta. Zbiory zasuszonych roślin łączą bowiem w sobie wartości historyczne, naukowe oraz artystyczne. Co więcej – pomagają rozwiązywać wiele współczesnych problemów społecznych, np. związanych ze zmianami klimatu, bezpieczeństwem żywnościowym czy ochroną środowiska. Doskonale zdają sobie z tego sprawę naukowcy ze Szczecina, Słupska i Gdańska, którzy tworzą pierwszy w Polsce elektroniczny zielnik: Herbarium Pomeranicum.

 

Autor

Karolina Wysocka

Projekt jest wyjątkowy z wielu względów. Digitalizacja i udostępnienie on-line zasobów herbariów pomorskich obniży koszty wglądu do lokalnych zielników oraz poprawi ich dostępność. Dzięki projektowi szybko i bez trudu będzie można zajrzeć do regionalnych zbiorów roślin, z dowolnego urządzenia. To duże ułatwienie dla wszystkich, nie tylko badaczy, gdyż herbaria znajdują zastosowanie w wielu dziedzinach naszego życia. Poza tym, pomorskie zielniki to skarbnica wiedzy, inspiracji oraz ciekawostek o roślinach, ale też naszym regionie. 

Niezwykła flora na wyciągnięcie ręki 

Wirtualne Herbarium Pomorza to jedyne tego typu przedsięwzięcie w naszym kraju. Realizacja pomysłu pozwoli bliżej zapoznać się z lokalną (i nie tylko) florą ludziom z całego świata. – Herbarium Pomeranium to projekt partnerski, który zakłada współpracę między trzema uczelniami: Uniwersytetem Szczecińskim, Uniwersytetem Gdańskim oraz Akademią Pomorską w Słupsku. Dzięki temu w projekcie są aż cztery herbaria, dwa ze Szczecina, jeden z Słupska i jeden z Gdańska – mówi profesor Piotr Niedzielski, asystent kierownika projektu. – Poprzez ten zamysł, z naszych zielników, będą mogli korzystać naukowcy z całego świata. Dotychczas, żeby do nich dotrzeć, musieli mieć informację o danym herbarium, umówić się na spotkanie, przyjechać. Procedura była długa. Wszystko natomiast bardzo hermetyczne, bo zbiory nie są udostępnianie powszechnie, ze względu na ich unikatową wartość oraz ryzyko uszkodzenia – dodaje profesor. Z pewnością projekt to ogromny krok do przodu. Tym bardziej, że w pomorskich zbiorach znajdują się nie tylko okazy występujące w regionie, ale też wyjątkowe kolekcje różnych innych przykładów flory. Cieszą się zainteresowaniem oraz uznaniem na całym świecie. 

Ciekawym typem zielnika jest np. kolekcja okrzemek z naszego Uniwersytetu Szczecińskiego. Te jednokomórkowe organizmy są jednym z głównych producentów tlenu. Żyją tam, gdzie znajdą światło i wodę. Mówi się, że odpowiadają za co trzeci oddech każdego z nas. – Okrzemki to jednokomórkowe organizmy, które wytwarzają 1/3 tlenu na Ziemi. Wewnątrz nich są zapisane informacje, z których można wiele wyczytać, np. wskazać, czy w miejscu z którego pochodzą, znajdziemy ropę lub surowce mineralne. Występują na całym świecie, nawet w wodzie pitnej  – mówi profesor Piotr Niedzielski. Okrzemki mają wszechstronne zastosowanie, a niektóre z nich mogą być wykorzystywane do produkcji biopaliw oraz biomateriałów. Szczeciński zbiór to największa tego typu działalność w Polsce i jedna z nielicznych na świecie. 

Z kolei naukowcy z Gdańska uchodzą za światową czołówkę specjalistów od storczykowatych. Kilka lat temu zasłynęli na przykład tym, że odkryli kwiat z twarzą diabła, czyli nowy gatunek orchidei rosnącej w Kolumbii. O znalezisku polskich badaczy mówił cały świat, zarówno naukowy, jak też medialny. Kolekcja storczyków i osiągnięć naukowców z Gdańska jest naprawdę imponująca. To jednak nie wszystko. – Najbardziej cenne zbiory w naszych herbariach to zbiory referencyjne, czyli te rośliny, które zostały uznane przez naukowców za pierwowzór, do niego wszyscy się odnoszą. Takie pojedyncze egzemplarze posiadamy m.in. właśnie wśród storczykowatych. Uznawane są jako wzorce, czyli jeśli ktoś uznaje, że odkrył nowy gatunek storczyka, to sięga i porównuje go przede wszystkim właśnie do nich – podkreśla profesor Niedzielski.

Natomiast w zbiorach Akademii Pomorskiej w Słupsku znajduje się najstarszy na Pomorzu zielnik roślin trujących. Księga to dzieło pastora Georga Gotthlifa Jacoba Homanna, który z zamiłowania był botanikiem. Herbarium „Rodzime rośliny trujące do użytku szkół miejskich i wiejskich. Zbiór mniejszy” (1811), zwane „Zielnikiem Darłowskim”,  zostało odnalezione w latach 70. w Muzeum w Darłowie przez prof. Józefa Misiewicza. – Odnaleziony zielnik stanowi obecnie cenne źródło wiedzy nie tylko dla przyrodników, ale także dla historyków, etnografów czy pedagogów, gdyż prezentuje stan wiedzy ówczesnych mieszkańców Pomorza o świecie przyrody, właściwościach roślin trujących i ich zastosowaniu oraz jest materialnym dowodem pomocy edukacyjnych, wykonywanych oraz  wykorzystywanych w ówczesnym czasie do przekazywania wiedzy i kompetencji niezbędnej mieszkańcom Pomorza – tę informację można znaleźć w materiałach promocyjnych projektu Herbarium Pomeranicum, przygotowanych na podstawie publikacji „Rośliny trujące Pomorza. Zbiory mniejszy i większy sporządzone przez Georga Gotthilfa Jacoba Homanna” Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku w 2018 roku. – „Zielnik Darłowski” mnie zafascynował. Homann to ojciec badań nad roślinnością Pomorza – dodaje profesor Piotr Niedzielski.

Bogaty dorobek kilku epok

Część zbiorów w pomorskich zielnikach to rośliny i grzyby, które opisali oraz zebrali miłośnicy przyrody nawet sprzed około 200 lat. Wspomniany wcześniej Homann z pewnością jest wśród nich postacią, która się wyróżnia. Pastor był lokalnym patriotą, znał język kaszubski i fascynował się regionalną florą w czasach, kiedy to wcale nie było modne. Zbierał rośliny podczas długich podróży, uprawiał je, a nawet sprzedawał. Kochał regionalną przyrodę i ją dokładnie opisywał. – Swoim dziełem Homman zaprzeczył ogólnie panującemu przekonaniu, że Pomorze jest krainą ubogą w rośliny – zaznaczają twórcy opracowania wspomnianej słupskiej publikacji „Rośliny trujące Pomorza…”. – Jeśli popatrzymy na XVII i XIX wiek, to przyrodnicy bardziej badali inne obszary. Nie doceniano lokalnej flory  – tłumaczy profesor Niedzielski. Homann przygotował nie tylko publikację „Rodzime rośliny trujące do użytku szkół miejskich i wiejskich”, ale też trzytomowe dzieło „Flora Pomorza” oraz inne książki o tematyce przyrodniczej. Nazywany jest dziś ojcem pomorskiego piśmiennictwa przyrodniczego. 

Na szczęście, nie on jeden widział dawniej wartość w regionalnym świecie roślin. – Projekt, który tworzymy, daje możliwość pokazania bogactwa zielników, jakie były tworzone przez setki lat, przez lokalnych aptekarzy, pastorów, księży, naukowców – mówi profesor. – Na przykład: w zbiorach szczecińskich mamy wiele ciekawych dzieł aptekarzy z miasta i okolic. Opisywali dokładnie rośliny, w tym to, jak je wykorzystać – dodaje.

Zielnik, czyli dokument uniwersalny 

Dziś wiadomo, że Pomorze jest regionem o niezwykle istotnym znaczeniu do badań nad światem roślin i grzybów, gdyż to jedna z najważniejszych ostoi ginących gatunków w nizinnej części środkowej Europy. Tym bardziej więc cenne są zbiory ujęte w projekcie Herbarium Pomeranicum. Zielniki to też banki genów, rodzaj spisu powszechnego. – Nasze zielniki zawierają np. rośliny, które zostały zakonserwowane nawet 200-150 lat temu, możemy  z nich wypreparować geny i w oparciu o analizę wskazać np. jak ta roślina wędrowała i z jakimi innymi jest spokrewniona – tłumaczy profesor Niedzielski. Te informacje można wykorzystać ma wiele sposobów. Pomorskie herbaria są również zapisem historii oraz dawnej obyczajowości, a także wyrazem miłości do małej ojczyzny. 

– Obecnie na świecie funkcjonuje ponad 4000 herbariów w 165 krajach, zawierających ponad 350 000 000 okazów – tę informację można znaleźć w folderze informacyjnym Herabium Pomeranicum. Zielniki to istotny materiał do badań naukowych, poznawczych i porównawczych. Herbaria są potrzebne m.in. do celów edukacyjnych oraz związanych z ochroną środowiska. Przydają się nie tylko botanikom. Znajdują użytek w medycynie, np. przy opracowaniu składników innowacyjnych leków. Bywają inspiracją dla artystów, dekoratorów wnętrz, kreatorów mody, scenografów i fotografów. Zielniki przydają się nawet w kryminalistyce, gdyż jeśli śledczy dostarczy badaczom jakiś konkretny materiał roślinny, naukowiec może ocenić, na jakim obszarze doszło do przestępstwa. To tylko kilka z wielu przykładów ich użycia.

Jak widać, zielniki mają szerokie zastosowanie. Świat flory natomiast nie pokazał nam jeszcze wszystkich kart. Wciąż może wiele zaoferować, musimy go tylko lepiej poznać. – Współcześnie na nowo odkrywamy właściwości roślin i ich znaczenie dla człowieka – mówi profesor Piotr Niedzielski. 

Tym bardziej cieszy projekt Herbarium Pomeranicum. Postępy w jego realizacji oraz szczegółowe informacje na temat tego cyfrowego zielnika można znaleźć na stronie www i w mediach społecznościowych przedsięwzięcia. 

foto: pexels, mat. prasowe HP/ źródła: herbariumpomeranicum.pl; mat. prasowe projektu Herbarium Pomeranicum: folder informacyjny, opracowanie „Zielnika Darłowskiego”, „Rośliny trujące Pomorza…”, oprac. R. Kupisiński, M. Radomski, Z. Sobisz, Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku, Słupsk 2018 

 
 
Projekt Herbarium Pomeranicum

„Zintegrowane wirtualne Herbarium Pomorza –  Herbarium Pomeranicum – digitalizacja i udostępnienie zbiorów herbariów jednostek akademickich Pomorza poprzez ich połączenie i udostępnienie cyfrowe” w ramach Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa na lata 2014-2020. Oś Priorytetowa nr 2 „E-administracja i otwarty rząd” Działanie nr 2.3 „Cyfrowa dostępność i użyteczność informacji sektora publicznego” Poddziałanie nr 2.3.1 „Cyfrowe udostępnienie informacji sektora publicznego ze źródeł administracyjnych i zasobów nauki” (typ II projektu: „Cyfrowe udostępnienie zasobów nauki”).

Prestiż  
Styczeń 2021