O miłości i rewolucji

Autor

Izabela Marecka

Jest pewien lokal w Szczecinie, dla niektórych kultowy. Malutki, kameralny z uroczym neonem rodem z poprzedniej epoki. Tutaj czas zatrzymał się w miejscu, ale życie bynajmniej nie. Mowa o Café Uśmiech, który w latach 80. ubiegłego wieku był znany i popularny. Przetrwał burzę transformacji i dostał drugie życie dzięki wieczorkom tanecznym dla seniorów przy muzyce „na żywo”. Jedną z wielbicielek tych tanecznych spotkań została główna bohaterka filmu pt. „Lekcja miłości” w reżyserii Małgorzaty Goliszewskiej i Katarzyny Matei.

Brzmi nieprawdopodobnie, ale właśnie „Lekcja miłości” ma szansę na zdobycie najwyższego wyróżnienia w filmowym świecie – nagrody amerykańskiej Akademii Filmowej, czyli Oscarów! Mało tego, do nagrody został nominowany kolejny animowany dokument ze szczecińskim rodowodem – „We Have One Heart” w reżyserii Katarzyny Warzechy. Czy dzięki nim Szczecin przełamie złą passę filmową i w końcu stanie się obiektem zainteresowania polskich filmowców? Tego dowiemy się niebawem. Na razie zachęcam do artykułu Darka Staniewskiego „Szczecin czeka na Oscara”. 

W numerze postać, której nie da się ubrać w absolutnie żadne ramki – Lech Wałęsa. Przez jednych uwielbiany, przez innych znienawidzony. Co nie zmienia faktu, że jest noblistą i najbardziej rozpoznawalnym (żyjącym) Polakiem na świecie. A co chyba najważniejsze – symbolem walki z komunizmem. Co u niego słychać? Intensywnie prowadzi Facebooka i wciąż ma pełno planów i pomysłów na to, jak powinna wyglądać polityka i otaczający świat.                                                                                     W świecie social mediów jego profil jest wyjątkowy. To połączenie informacji politycznych i historycznych z dietą i wagą, życiem towarzyskim i mnóstwem innych tematów, a wszystko okraszone bardzo zwykłymi zdjęciami. Jego styl jest siermiężny, jak uważają niektórzy, a w mojej ocenie szczery do bólu i prawdziwy. Bez ściemy, obrobionych obrazków i nudnych ustawek. W świecie zmanipulowanych socjali, wszędobylskich fake newsów i sfotoszopowanych do bólu zdjęć jest prawdziwą rewolucją i głosem prawdy. Ale w sumie nic w tym dziwnego, bowiem Lech Wałęsa rewolucjonistą był, jest i będzie. 

 

 
2( 143)
luty'21