Ach, któż by przypuszczał, że te stópki różowe, piętki jak malinka, paluszki przeźroczyste, po latach niewielu staną się plaskatą, zrogowaciałą, stopą, pełną bólu i zwyrodnień? Kto by pomyślał, że blond kręcone loczki, zmienią się w siwe strąki zlepione gęstym potem? Że ten błękit oczek przesłoni matowa zaćma. Kto wtedy wiedział, że ten las gęsty i szumiący, pełen zwierząt i grzybów, cień i schronienie dający, dziś będzie pełną wykrotów i splątanych korzeni pustynią? Zasnute białym puchem śniegu pole, kwiecistą łąką. Kto przypuszczał, że za Wielką Wodą, tam gdzie słońce znika za horyzontem, jest ziemia wielka i bogata, zamieszkała przez liczne narody, ptaki i zwierzęta? Że ludzie będą latać w powietrzu i zwiedzać morskie głębiny?

Kto by pomyślał, że ta miłość wysysająca powietrze z płuc, przyćmiewająca jasność myślenia, minie bez spodziewanych ran i ruin twego świata?  Spoko. Będzie kolejna. I jeszcze następna. Marzenia o świata naszego podboju, tak prędko zmienią się w pragnienie przeżycia jeszcze jednej wiosny. Z marzeniami to w ogóle jest śmiesznie. Kurczą się z upływem czasu jak skwarka na rozgrzanej patelni. Najpierw dotyczą owego świata i stuleci. Niewiele później, własnego pokoju i najbliższych dni…W młodości naszej szumne i pełne rozmachu, nie liczące się z realiami, nie baczące na możliwości. Na starość skrzydła mają opuszczone, połamane, ból kolan łagodzą ciepłym kocykiem. Sięgają, gdzie wzrok zza okularów nie sięga. Do stolika z kolejną porcją lekarstw. Pokasłują i ogólnie sprawę oceniając, dyszą ledwie.

Któż by pomyślał, że marzenia są śmiertelne jak każdy z nas?

Świat wart jest ceny życia do chwili, gdy wciąż masz nadzieję, gdy twoje marzenia szybują na bezkresie wskazując ci drogę do ich realizacji. Wszystko jest OK, gdy więcej przed tobą niż w szufladzie wspomnień. Ale najbardziej w życiu ekscytującym jest fakt, że dostajesz od niego akurat to, czego się zupełnie nie spodziewasz i co nie ma nic wspólnego z marzeniami. Ta słodka niewiadoma. Wiedza bowiem, gorzki miewa smak. Niewiedza za to nie boli.

Kto by pomyślał, że dzisiejsze „dziś” tak bardzo będzie się różniło od wczorajszego „jutro”?

Że świat się zmienia, mogę zrozumieć. Wierzę w zmiany pór roku skutkujące zmianami kolorów krajobrazu co za oknem. W postęp cywilizacyjny zmieniający nasze otoczenie i zwyczaje. Że ja się zmieniam i ty? Równie łatwo mi dać wiarę. O wiele trudniej zrozumieć mi zmiany zachodzące w niezmienialnym. Zmiany wartości zdawało by się niezachwianych. Lojalność ma być lojalnością, tak samo uczciwość. Prawo i sprawiedliwość, prawda, honor, przyzwoitość… Tak wiele ważnych słów, których znaczenie dziś ometkowano! Przypisano im cenę, a chętnych na kupczenie nie brakuje. Ot, taki kraj handlarzy. Kto by przypuszczał?

Te stópki maleńkie jak okruszek. Włoski aniołka kręcone i jedwabiste. Te oczka bystre, przypatrujące się ciekawie światu dookoła…

Kto uwierzył by, że słowa kreślące świetlaną przyszłość, równość, jedność, sprawiedliwość, pozostaną wyłącznie echem w pustej sali? Obietnicą z premedytacją oszukującą naiwnych.

Ach, kto by pomyślał. że te miliony kamieni rzuconych przed laty, w stronę komitetów i znienawidzonej komuny, dziś zmienią się w mury pałaców wznoszonych przez aroganckich, pazernych kontynuatorów obalonej ideologii? No, kto by przypuszczał…?

 

Prestiż  
Kwiecień 2021