Życie w dobrym stanie

Co sprawia, że jesteśmy szczęśliwi? Jak zadbać o te fundamentalne pytania, a na dodatek znaleźć na nie odpowiedzi w rzeczywistości, która nas coraz bardziej przytłacza? Współczesny człowiek zmaga się w coraz większym stopniu z problemami natury psychologicznej. Depresja, lęki, nerwice, to tylko wierzchołek tej góry. Wielu z nas dotyka kryzys egzystencjalny czy wypalenie zawodowe. Tempo życia tylko temu sprzyja. Nie jest już niczym dziwnym szukanie pomocy w gabinetach terapeutycznych. Mająca swoje korzenie w psychologii pozytywnej Dorota Kościukiewicz-Markowska otworzyła gabinety terapeutyczne, które nazwała Pracownią Dobrostanu, zresztą nie bez powodu. O Pracowni i o samym dobrostanie opowiada w rozmowie z nami.

Autor

Aneta Dolega

Skąd pomysł by otworzyć własny gabinet terapeutyczny?

Pracownia Dobrostanu, jest wynikiem przejścia wielu dróg i wieloletnich doświadczeń w zgłębianiu natury ludzkiej. Szczęście jest dla mnie fundamentalnym zagadnieniem. Wiele osób myśli, że idzie w kierunku szczęścia, ale tylko pogłębia własną frustrację biegnąc nie w kierunku szczęścia, a przyjemności, która szybko się kończy. Przyjemność i szczęście są to dwie różne sprawy. Radość też nie jest szczęściem. Dlaczego? Ponieważ radość jest jedną z pięciu podstawowych emocji, a szczęście jest dużo głębszym zagadnieniem. Jako, że pasjonował i nadal pasjonuje mnie ten temat, poświęciłam dużą część mojego życia na zgłębianie odpowiedzi na to fundamentalne pytanie – czym jest szczęście? Mam taki umysł, że musiałam ugryźć temat z każdej możliwej strony, studiowałam więc psychologię pozytywną na uniwersytecie SWPS, neurokognitywistykę na PUM-ie, analizę egzystencjalną, czyli logoterapię Victora Frankla w Lublinie, jeździłam też po całym świecie i brałam udział w wielu warsztatach i szkoleniach z dziedziny natury umysłu, mindfulness czy neurobiologii lub połączenia tych dziedzin u czołowych znawców tematu m.in. Judson Brewer, Joe Dispenza, Alan Wallace. Dla równowagi chciałam też zrozumieć funkcjonowanie ludzkiej natury od strony cienia, trudnych emocji i psychologii społecznej, i tak zostałam nauczycielem projektu HIP profesora Zimbardo, który zajmował się m.in tak zwanym „Efektem Lucyfera”. Jako, że mam po rodzinie gen nauczyciela, dzieliłam się tą interdyscyplinarną wiedzą podczas wielu szkoleń, warsztatów, konferencji i wykładów. Wydawałam w Szczecinie magazyn „Szczęście podaj dalej”, pisałam również o szczęściu w felietonach, czy własnych książkach. W międzyczasie, sporadycznie robiłam terapie indywidualne połączone z psychoedukacją. No i nadszedł Covid.

Jak wiele osób, stanęłam w obliczu pytania – co ma dla mnie sens? Musiałam zmierzyć się z rzeczywistością. Dla szkoleniowców to był bardzo trudny czas. Szczególnie, że mając wiedzę co robi z nami fizjologicznie za długie przebywanie przy komputerze zanegowałam prowadzenie wszelakich aktywności szkoleniowych online. Dla mnie niezwykle istotny był i nadal jest kontakt człowieka z człowiekiem „na żywo”. W tym czasie ze sporadycznego prowadzenia terapii, zaczęłam zajmować się tym, można powiedzieć na „cały etat”, ale jednak czegoś mi brakowało. I tak, rozważając kierunki, które przede mną, oraz drogę, która była za mną – na osi tych dwóch czasów powstał pomysł o Pracowni Dobrostanu. Mam taką naturę, że jeśli coś ma dla mnie sens, a na dodatek łączy się z większym sensem ogólnoludzkim – wprawia mnie to w stan, w którym po prostu konsekwentnie idę do celu.

Na czym ci zależało gdy tworzyłaś to miejsce?

Chciałam stworzyć miejsce, w którym kilku specjalistów z zakresu pomocy psychologicznej z różnych dyscyplin, połączy swe siły. Wiedziałam też, że ma to być miejsce, które od samego początku ma tworzyć dobrostan, czyli człowiek ma się tu czuć dobrze. Zależało mi na tym, by Pracownia znajdowała się w centrum miasta, a jednak z zielenią za oknem, z bardzo dobrym dojazdem – by pacjenci, szczególnie ci lękowi nie mieli problemu z dotarciem. Długo szukałam miejsca i w końcu znalazłam idealne. Jesteśmy w centrum miasta, obok mamy Jasne Błonia, park, Urząd Miasta, w pobliżu są przystanki tramwajowe i autobusowe.

Kto aranżował tę przestrzeń?

Ja. Zależało mi na tym, żeby to było miejsce, w którym człowiek – nie pacjent, nie klient, ale właśnie po prostu człowiek czułby się dobrze. Projektowanie tej przestrzeni było czystą przyjemnością. Wyobrażałam sobie jak może się czuć ktoś siedząc tu, a tam? W najlepszych miejscach umieszczałam miękkie, rozkładające się fotele czy puszystą kanapę. W moim wcześniejszym lokalu – Niko Niko, na ścianach było mnóstwo kolorowych obrazów, tutaj za to umieściłam mnóstwo kwiatów. Kolory są stonowane, każdy miał harmonizować z pozostałymi. Jest tu też pewien eklektyzm w doborze mebli – starodawne, które powodują przytulność; artystyczne, poszerzające horyzonty i nowoczesne, czyli minimalizm, piękno i prostota.

Kto pracuje w Pracowni i w czym dokładnie się specjalizuje?

Oprócz mnie pracują tu fantastyczni fachowcy. Karolina Flacht i Bartosz Śląski to psychoterapeuci zajmujący się psychologią uzależnień. Rozpoznawalni są nie tylko w Świnoujściu, gdzie prowadzą gabinet od 15 lat, ale też na arenie krajowej. Ogromnie się cieszę, że skrzyżowały się nasze drogi. Karolina i Bartosz specjalizują się w uzależnianiach alkoholowych, narkotykowych, ale także behawioralnych - jak na przykład zakupoholizm czy uzależnienie od pracy. W pracowni będzie przyjmować także terapeutka Magda Olech, znana w Szczecinie z organizacji Women’s Fest i z prowadzenia bloga na Facebooku pod nazwą PsychoLogicznie Magda Olech. Magda z kolei zajmuje się terapią skoncentrowaną na rozwiązaniach i terapią poznawczo-behawioralną. Jest ona także instruktorem nirwana-jogi i będzie z niej w Pracowni prowadziła indywidualne zajęcia, bo czasami żeby coś uwolnić z umysłu, trzeba uwolnić to z ciała. Wspólnie z Magdą będziemy organizować cykliczne warsztaty dla młodzieży. Za to dla dorosłych mamy w planach weekendowe warsztaty pod nazwą „Uspokój swój niepokój”. W tym przypadku połączymy siły z różnych nurtów, którymi się zajmujemy na co dzień w terapii. Poza tym chcę za kilka miesięcy wprowadzić psychologię motywacji. Motywacją nie tylko dla artystów zajmie się w Pracowni znana w Szczecinie skrzypaczka, wokalistka i właścicielka agencji koncertowej – Maria Radoszewska. Są też plany aby w grudniu pojawiła się u nas z warsztatem dotyczącym oddychania Magda Prieditis, czy ze szkoleniem znana w Szczecinie psycholog dr Sylwia Olszewska. Rozmawiałam też o warsztatach z Maciejem Milczanowskim, który jest dla mnie najlepszym w kraju fachowcem z dziedziny rozwiązywania konfliktów, do tego jest częścią zespołu profesora Zimbardo.

A czym jest sam dobrostan, który pojawił się w nazwie pracowni?

Pierwsze co przychodzi mi do głowy, to zestawienie dwóch słów: dobrobyt i dobrostan. Dobrobyt, czyli dobry byt kojarzy nam się głównie z bytem materialnym, z obfitością. Natomiast dobrostan czyli inaczej dobry stan, oznacza, że się dobrze czuję. I tu pojawia się pytanie od którego zaczęłyśmy: dlaczego dobrze się czuję? W tym momencie dochodzimy znów do psychologii pozytywnej, czyli do moich prapoczątków zainteresowania psychologią. Martin Seligman, twórca psychologii pozytywnej, o dobrostanie mówi prostymi słowami: jest to subiektywne zadowolenie z życia. Co możemy zrobić żeby być zadowolonym z życia i czerpać z niego radość? Na te pytania odpowiedzi poszukamy wspólnie w Pracowni Dobrostanu.

Planujesz jakiś dzień otwarty?

Tak, 16 października. Z powodu Covid mamy 3 dostępne godziny: 12:00, 13:00 i 14:00 i ograniczenie do 12 osób na każdą godzinę (zapisy na adres dorota@dorota.tv). Na dniu otwartym będą obecni wszyscy terapeuci, tak, że będzie nam można zadać wszelkie pytania.

Dziękuję za rozmowę.

Ja również dziękuję.

 

Prestiż  
Październik 2021