Dla wojska i rodziny

Hummer

Ma prawie pięć metrów długości i ponad dwa szerokości, waży cztery tony. Został stworzony na potrzeby armii Stanów Zjednoczonych, a prawdziwym chrztem bojowym była dla niego akcja „Pustynna burza” w Iraku. Pierwszym posiadaczem cywilnej wersji hummera był Arnold Schwarzenegger, a wkrótce po nim wszystkie gwiazdy Hollywoodu zapragnęły mieć terenówkę US Army. Hummerem jeździ m.in. Madonna, 50 Cent oraz Paris Hilton. Ostatnio do grona szczęśliwych posiadaczy dołączyła także Doda, która zamówiła wersję 14-osobową w kolorze… różowym. Hummery jeżdżą też po Szczecinie.

 W Szczecinie można spotkać zarówno klasyczny wojskowy model, czyli H1, jak i jego bardziej cywilizowaną wersję - H2. Pierwszy – zgodnie z przeznaczeniem użytkuje wojsko.

– H1 wypożyczyliśmy od krakowskiej 6. Brygady Desantowo-Szturmowej w celu szkolenia naszych żołnierzy na misje w Iraku i w Afganistanie – opowiada kapitan Janusz Błaszczak, rzecznik prasowy 12. Brygady Zmechanizowanej im. gen. broni Józefa Hallera, stacjonującej w Szczecinie i Stargardzie. – Używaliśmy go także do akcji promocyjnych, by pozyskać kandydatów na zawodowych żołnierzy. Wzbudzał ogromne emocje.

Nazwa hummer pochodzi od określenia humvee. Tak żołnierze amerykańscy potocznie nazwali HMMWV (High Mobility Multi – Purpose Wheeled Vehicle), co oznacza wielozadaniowy pojazd kołowy wysokiej mobilności. Hummer w wersji wojskowej napędzany jest potężnym 6,5- litrowym silnikiem Diesla o mocy166 KM. Auto rozpędza się do 110 km/h i może przewieźć prawie 2,5 tony ładunku na dystansie 500 kilometrów. Jest wyposażony także w dodatkowy zbiornik na paliwo, gdyż przy spalaniu 22 litrów na 100 km – 80-litrowy zbiornik nie wystarcza na długo. Na specjalnie przystosowanej platformie można zamontować m.in. karabin, działko czy wyrzutnię granatów i rakiet. Na temat wytrzymałości H1 krążą legendy, a obliczono, że jego konstrukcja jest dwukrotnie mocniejsza niż wymagają tego wojskowe standardy. W praktyce oznacza to, że hummera można zrzucić na ziemię z transportowego śmigłowca albo samolotu (oczywiście wtedy, gdy samolot leci na niewielkiej wysokości).

– H1 pokona niemal każdą przeszkodę. Pokonuje 60-stopniowe wzniesienia, potrafi brodzić w wodzie o głębokości półtora metra – opowiada kapitan Janusz Błaszczak. Do standardowego wyposażenia należą też kuloodporne szyby i kewlarowe blachy. Ciekawostką jest, że auto posiada niezależne zawieszenie i stały napęd na obie osie, a także system wyrównywania ciśnienia powietrza w oponach. Nawet jeśli jedna z nich zostanie przebita, samochód jest w stanie przejechać jeszcze 30 kilometrów z prędkością 50 km/h. Alternatywą dla spartańskiego H1 jest luksusowa wersja H2, która pojawiła się na rynku w 2003 roku. Dumnym posiadaczem jednego ze szczecińskich H2 jest Arkadiusz Kranz, właściciel sklepu Garaż Motor.

– Szukałem auta łączącego w sobie komfort wyposażenia z oryginalnym wyglądem i siłą ciężarówki – opowiada Arek Kranz. – Kiedy mogę, jeżdżę na motorze, ale zimą chętnie przesiadam się do hummera. Wersja H2 praktycznie tylko z zewnątrz przypomina swojego poprzednika. H2 jest dłuższy od H1 o 13 cm (482 cm zamiast 469 cm), węższy o 12 cm (208 cm w miejsce 212 cm), wyższy o 7 cm (198 cm zamiast 191 cm) i lżejszy o prawie tonę. Nawet po tych modyfikacjach w porównaniu z innymi samochodami terenowymi jest naprawdę wielki! Sylwetki nie da się pomylić z żadnym innym samochodem – kanciaste i proste linie nawiązują do twardego samochodu jakim jest H1. Minusem takich rozmiarów jest ogromny ciężar (3800 kg), przez co hummer zakwalifikowany jest jako samochód ciężarowy i do jego prowadzenia potrzebne jest prawo jazdy kategorii C. Nie miejmy także złudzeń co do parkowania w mieście, to auto potrzebuje nie jednego, ale dwóch miejsc parkingowych!

We wnętrzu znajdziemy komfortowe nowoczesne wyposażenie obejmujące telewizję, DVD, nawigację, podgrzewane skórzane fotele, klimatyzację, otwierany dach, system audio, komputer pokładowy podający informacje o parametrach dotyczących funkcjonowania samochodu.

– Dodatkową zaletą auta jest to, że wzbudza dużą sympatię wśród innych kierowców, którzy przepuszczają mnie w korkach. Być może boją się zderzenia z tym czołgiem – śmieje się Arek Kranz.

IZABELAMAGIERA JARZEMBEK

Prestiż magazyn szczeciński
( 18)
Styczeń'08
gajda