Urodzinowe reminiscencje

Krystyna Janda

Coroczne urodziny kabaretu Czarny Kot Rudy w Teatrze Polskim to impreza wspaniała i warta kolejnych edycji. Na imprezie byłem i urodzinowego szampana piłem - pisze Rafał Podraza.

Joanna Rawik od zawsze uważana była w polskim światku artystycznym za postać nietuzinkową. Przesiedlona zaraz po wojnie z rodzicami z Rumunii; dziennikarka radiowa, pisarka i piosenkarka, mówiąca biegle w kilku językach, 11 lutego 2009 roku zaśpiewała na najmłodszej scenie Teatru Polskiego.

Polska Piaf niekoniecznie słodka

Recital, w całości zbudowany z piosenek ze znakomitymi tekstami i muzyką, był ciekawy i jak sama Rawik nietuzinkowy – od legendarnej „Romantyczności” i „Szeptem” Ludmiły Jakubczyk, po słynne „Non, je ne regrette rien” Edith Piaf. Artystka, jak na dziennikarkę przystało, sama poprowadziła konferansjerkę, pełną anegdotek i ciekawostek zarówno ze swojego życia, jak i życia swej ukochanej postaci, której poświęciła dwie książki – wspomnianej już wyżej Edith.

Rawik we wtorkowy wieczór pokazała cały swój kunszt wokalno- aktorski. Mocna, niska barwa jej głosu zawsze szokowała i powodowała, że francuscy dziennikarze przed laty z miejsca nazwali ją Juliettą Greco znad Wisły. Recital był ciekawą retrospekcją dokonań artystycznych pani Joanny. Niestety, dziegciu do tego miodu dolała sama artystka, w środowisku uchodząca za dziwną i trudną. Podpisując po koncercie swoje książki i płyty, wobec życzliwie nastawionych do niej ludzi momentami była nieprzyjemna... Nie wiem, może „wyszło” z artystki zmęczenie ponad godzinnego koncertu, a może nieokiełznany charakter?...

Było miło, ale nie odkrywczo

Do kunsztu aktorskiego Krystyny Jandy nigdy nie miałem zarzutów. Zawsze potrafiła poruszyć widownię swą grą, zawsze potrafiła ją zaczarować. I trochę żal, że aktorka z tak ogromnym potencjałem, wciąż sięga po role podobne, czyli role kobiet zmęczonych życiem, walczących z całym światem i trapiącymi ją nałogami. A tak bardzo chciałbym, dla kontrastu, zobaczyć ją w roli trzpiotki, „słodkiej blondynki”... Może kiedyś to nastąpi. Idąc jednak 23 lutego na recital do Teatru Polskiego, z góry (niestety) wiedziałem, co będzie... Na pewno było to „piosenkarstwo” z najwyższej półki, Krystyna Janda dysponuje bowiem bardzo ciekawą barwą głosu i znakomicie potrafi budować nią nastrój. Dla mnie majstersztykiem jest tu piosenka do słów Osieckiej „Na zakręcie”, której oczywiście nie zabrakło na szczecińskim recitalu. Ale jak wspomniałem, mimo że było miło i „na poziomie”, to na pewno nie odkrywczo... Z ciekawostek dotyczących Krystyny Jandy – piosenkarki, to nie wiem czy wiecie, ale to nikt inny, a właśnie Janda, jako jedyna na świecie, ma zgodę samej Marleny Dietrich na śpiewanie jej piosenek! Zaś kultowe dzisiaj „Ogrzej mnie”, Michał Bajor „pożyczył” od piosenkarki na swój jubileuszowy recital w Sopocie i zaśpiewał je tak brawurowo, że z miejsca piosenka do niego przylgnęła... To tyle, jeśli chodzi o moje przemyślenia. Powtórzę jednak jeszcze raz: urodziny kabaretu Czarny Kot Rudy, to impreza warta świeczki, w ciemno zapisuję się na przyszłoroczne urodziny!

RAFAŁ PODRAZA

Prestiż magazyn szczeciński
( 20)
Marzec'09
gajda