Na podbój Europy

Maciej Karpiak ze swoim psem Pimpkiem

Jako pierwszy Polak pokazał swoje meble na najważniejszej wystawie światowego designu w Mediolanie. Projektuje dla Hugo Bossa, a jego autorski pomysł – drukowany dywan przyjęło do swoich zbiorów Muzeum Narodowe. Jeżeli jeszcze nie dołączył do europejskiej czołówki designerów, to na pewno Maciej Karpiak jest na najlepszej drodze.

Miał zaledwie kilka dni na przygotowanie się do konkursu na projekt dla Hugo Bossa. Pracował bez wytchnienia wiele godzin. I wygrał. Wymyślił najlepszą koncepcję designu sklepów linii Hugo Boss Orange. Pierwsze prototypy mebli zostały wykonane i oddane na początku tego roku.

- Nie ukrywam, że jestem zadowolony z efektu – mówi Maciek. - Stworzyliśmy naprawdę dobry ultranowoczesny projekt. Jednak nie uderzy mi z tego powodu woda sodowa do głowy. Po prostu robię swoje. Projektuję z potrzeby serca, nie mam parcia na szkło – śmieje się.

Predyspozycje do rysunku odkrył w sobie późno i zupełnie przypadkowo. Miał 21 lat i chciał uchronić się przed wojskiem. Sposobem na to była nauka. Poszedł więc do szczecińskiego Studium Reklamy.

Talent

- Narysowałem trzy kreski, dorzuciłem czwartą i nagle okazało się, że mam talent - opowiada.

Postanowił kontynuować swoją edukację w Wyższej Szkole Sztuki Użytkowej. Mimo że nie miał wykształcenia plastycznego, już po roku dołączył do grona najlepszych rysowników. W tym czasie studiował i dorabiał, malując nowoczesne obrazy, które można zobaczyć w wielu szczecińskich mieszkaniach prywatnych. Wtedy też stworzył projekty pierwszych mebli, które potem często własnoręcznie wykonywał w stolarni.

- Można powiedzieć, że poznałem swój zawód od kuchni – śmieje się projektant. W czasie studiów zajmował się także aranżacją i projektowaniem wnętrz. Jedną z najciekawszych ówczesnych realizacji zrobił w mieszkaniu na Deptaku Bogusława. Klient dał mu całkowicie wolną rękę, cena nie grała roli, a on mógł puścić wodze fantazji. W rezultacie powstała unikalna aranżacja z autorskimi projektami jego mebli - komód krzeseł, szezlongów, łóżek, a dopełnieniem kolekcji była seria obrazów.

– Wnętrze tamtego mieszkania wyglądało jak mój prywatny showroom – opowiada Maciek. - Właściwie każdy mebel był mojego projektu, żadnego nie powstydziłaby się szanująca się włoska fabryka.

Sukces

W 2000 roku odwiedził Salone Satellite w Mediolanie, czyli największe światowe targi meblowe. To był przełom. Wtedy zdecydował, że chce dorównać najlepszym. Trzy lata później, pośród największych sław designu, jako pierwszy Polak zaprezentował tam swoje projekty. Sam sfinansował wyjazd, meble praktycznie wykonał własnoręcznie. Pojechał z trzema produktami – szezlongiem, komodą i krzesłem.

- To był początek mojej świadomej drogi projektowej. Poczułem chęć sprawdzenia siebie i reakcji ludzi na moje projekty dlatego wybrałem się do tej mekki designu – opowiada. Po Mediolanie posypały się zamówienia. Dla firmy Intermeble stworzył linię mebli OGGI. Założeniem było stworzenie nowoczesnej kolekcji w przystępnej cenie, skierowanej do młodych ludzi. Kolekcja MIYO oraz kolekcje dywanów zostały wyróżnione w konkursie PRODECO 2006 organizowanym przez ELLE Decoration.

- I tak moje pomysły trafiły do masowej produkcji. Cieszę się, gdy przychodzę do znajomych lub nieznajomych i widzę swoje meble – dodaje Maciek.

Stworzył też własną markę mebli - Zionee. Jego produkty zaczęły być rozpoznawalne. Szezlong „Fly”, który zdobył uznanie podczas wystawy EU+ w Berlinie 2004, stał się flagowym produktem marki Zionee.

- Wykonanie szezlongu jest bardzo pracochłonne, wymaga precyzji. Sklejka drewniana jest wyginana do odpowiedniego kształtu, malowana metodą, jakiej używa się przy lakierowaniu samochodów. Następnie wykonywane są poduszki. Cały proces to mozolna ręczna praca, zajmuje kilka tygodni i to 12 godzin na dobę - opowiada projektant.

Jego kolejnym projektem, który podbił świat designu, jest drukowany dywan. Na początku chciał go wykonać z sukna góralskiego, a dokładniej z dwóch rodzajów sukien: kolorowego i białego. Jednak cena byłaby zaporowa. Wymyślił więc dywan drukowany. Rok po prezentacji podobną technologię zaczęli stosować najwięksi projektanci, między innymi Marcel Wanders i Michał Biernacki. Dywan znajduje się też w zbiorach Muzeum Narodowego w Ośrodku Wzornictwa Nowoczesnego.

Sklep i pracownia

Od zawsze miał marzenie, by prowadzić sklep wyłącznie ze swoimi produktami – zarówno robionymi na zamówienie, jak i produktami wdrożonymi do produkcji przez fabryki. Marzenie udało się zrealizować ponad dwa lata temu, ale niestety, z powodu niepewnej sytuacji na rynku, Maciej zmuszony był w styczniu zrezygnować ze sklepu.

- Nic straconego. Kolejny sklep otworzę prawdopodobnie w Amsterdamie – mówi.

Oprócz projektowania mebli realizuje się także jako architekt. Filie swojego biura chce otworzyć w Amsterdamie i Hamburgu. A Szczecin? To miasto poza konkurencją. Tutaj ma swoją główną pracownię. Tu mieszka od dziesięciu lat, tu ma przyjaciół i rodzinę.

- Jeśli ktoś chce projektować, to nieważne w jakim kraju się znajduje – uważa Maciek. - Za granicą jest większa satysfakcja finansowa, ale ja świadomie zostałem tutaj by uczestniczyć w polskiej przemianie obyczajowokulturowej.

Atutem Szczecina jest jego położenie blisko morza i Berlina, w którym bardzo często bywa. Bardzo dużo podróżuje, a targi designerskie w Mediolanie, Kolonii, Londynie i Paryżu to źródło jego inspiracji i możliwość poznania najnowszych trendów.

Gdy chce odpocząć od Szczecina i pracy, zostawia komórkę i znika. Zimą wybiera góry, latem ucieka w ciepłe kraje, gdzie nurkuje. Właśnie wrócił z zimowego urlopu.

- Byłem we włoskich Dolomitach na desce, która powoli staje się moją prawdziwą pasją - opowiada.

Jak mówi, inspiruje go otoczenie, muzyka, podwodny świat. Wypadkowa nakładających się bodźców, którymi zasypywani jesteśmy każdego dnia. Czasem jest to efekt długich przemyśleń, czasem chwila. Jego autorytetami i wzorami w dziedzinie designu jest małżeństwo Charlesa i Ray Eamesów, lubi Marcela Wondersa, Fabio Novembre, Konstantina Grcica, braci Bourlec, Patricię Urquiolę. Czy czuje się spełniony jako projektant?

Uważa, że dopiero się rozkręca. Na razie ma pełne ręce roboty. Współpraca z Hugo Bossem rozwija się, pracuje nad kolejnymi projektami.

- Niesamowitą satysfakcję daje mi, gdy widzę, ile mogę zmienić w życiu innych ludzi, ulepszając otaczającą ich rzeczywistość - mówi Maciej. - Wtedy jestem po prostu szczęśliwy. I tyle.

IZABELAMAGIERA-JARZEMBEK

Prestiż magazyn szczeciński
( 20)
Marzec'09