Czemuś biedny? Boś głupi…!

Joanna Osińska, dziennikarka TVP

W Poznaniu dosiadł się mężczyzna w średnim wielu, w bardzo dobrym humorze – to takie niepolskie. Przywitał się łamaną polszczyzną i teoretycznie wszystko stało się jasne – cudzoziemiec. Okazało się, że Ben urodził się i wychował w Izraelu. W Polsce mieszka już od 13 lat i robi tu niezłe interesy.

Uwaga! Właśnie rozpoczynała się rewolucja umysłowa i pytania:

– Dlaczego kiedy ja chodziłam do szkoły, tego nie uczyli? Pomyślałam – hm, a teraz uczą? Jeśli nie szkoła, to powinni rodzice, ale trzeba to sobie uświadomić i to właśnie zrobił Ben. UŚWIADOMIŁ NAM.

Chodziło o to, aby pieniądze pracowały dla nas, a nie my dla pieniędzy. To podobno różni bogatych od biednych. I jeszcze sposób myślenia.

– Jeśli ktoś mówi: „Nigdy nie będę bogaty” to jest jak samospełniające się proroctwo. Rzeczywiście taki człowiek nie będzie bogaty. Sam blokuje sobie drogę do sukcesu – mówił Ben z wielkim przekonaniem, po czym zapytał:

– W jaki sposób w waszym domu rodzinnym rozmawiało się o pieniądzach? (Warto odpowiedzieć sobie na to pytanie.) Kto, jeśli nie rodzice, powinien nauczyć dzieci jak być bogatym. Jaką drogę obrać, żeby pracować na siebie, a nie na innych? Rodzice często mówią swoim dzieciom: uczcie się, zdobądźcie dobre wykształcenie, wtedy znajdziecie dobrą posadę w jakiejś renomowanej firmie. A dlaczego nie mówią: uczcie się, zdobywajcie dyplomy i wiedzę żeby kupić dobrą firmę, być jej właścicielem i zatrudniać innych. Używajcie głowy do bycia wolnym, a nie niewolnikiem.

Cały przedział PKP był pod wrażeniem słów Bena, który – jak deklarował – pracować już nie musi. Wystarczy dla niego i jego dwójki dzieci. Oczywiście uczył się biznesu także na swoich błędach, bywało, że nie miał gdzie mieszkać i co jeść, ale nie tracił głowy i pozytywnego myślenia. Powtarzał sobie: Tarapaty finansowe są przejściowe, a bieda jest wieczna. Myśl to potęga, a myśl rodzi się w głowie – źródle naszego bogactwa.

– Benie, ale od czego zacząć naukę naszych dzieci, skoro nas nie uczono jak postępować z pieniędzmi. Większość od małego słyszała, że trzeba oszczędzać i ciężko pracować.

– Trzeba też umieć ryzykować, a konkretnie kalkulować ryzyko. Inwestować – podkreślił Ben.

Tego trzeba się nauczyć. Nie mówcie, że pieniądze nie mają znaczenia, mówcie, że pieniądze to potęga!!! Nie mówcie nigdy swoim pociechom w chwili życiowej słabości: „Nie jestem bogaty, bo mam dzieci i ciągłe wydatki”. Mówcie: „Mam powód, by być bogatym – to są moje kochane dzieci”.

Wpajajcie swoim dzieciom wiarę w sukces, umacniajcie ich samoocenę, niech uwierzą w siebie, ale nie zapomnijcie, że do tego potrzeba konkretnych działań.

Dajcie dziecku 50 zł i powiedzcie: „Proszę, to pieniądze dla ciebie, wydaj je jak chcesz, możesz je także schować do skarbonki” lub: „Proszę masz 100 zł. Jest sobota, zorganizuj nam wszystkim dzień: kino, lody itd. Jeśli coś zostanie, reszta będzie dla ciebie. Możesz je także zainwestować w rodzinnym banku (wytłumaczę ci co to jest i jak działa). Bank trzyma mama i wypłaca 4,5% w skali roku”.

Pomysłów na to, jak oswajać dziecko z pieniędzmi, jest wiele. Szczęśliwy człowiek umie zarabiać kasę, a potem sprawić, żeby ona na niego pracowała. Następnie musi także umieć wydawać pieniądze, czyli z nich korzystać.

Życie jest piękne. Jakie to cudowne spotykać mądrych ludzi i umieć ich słuchać. To jak podszept od dobrego losu. Zdania – drogowskazy, tytułem przypomnienia, bo to, co oczywiste jest najtrudniejsze:

Zbliżają się wakacje, a to najlepsza pora na zacieśnienie więzów z dziećmi. Dawaj im jak najwięcej swobody, ale uważnie obserwuj, a zdziwisz się, jak wiele twoje dzieci potrafią, na jak wiele je stać.

Przysłowie tej podróży: „Czemuś biedny? Boś głupi. Czemuś głupi? Boś biedny!!!”.

Smak bogactwa, czyli Krewetki a la mamona

0,5 kg dużych krewetek, pół kostki masła, 5 dużych ząbków czosnku, sól, pieprz, oregano lub wasza ulubiona mieszanka ziół i przypraw

Krewetki rozmrozić, przepłukać, osuszyć. Masło podzielić, zostawić 1/5, resztę roztopić w woku lub na głębokiej patelni. Do roztopionego masła dodać czosnek i przyprawy, wrzucić krewetki, posypać oregano. Podgrzewać na silnym ogniu, ale bardzo krótko, bo krewetki stwardnieją. Przed samym podaniem dodać pozostałe masło. Podawać z białym pszennym pieczywem i białym winem. Do zobaczenia w następnej podróży.

JOANNA OSIŃSKA

Prestiż magazyn szczeciński
( 22)
Maj'09