Nad morze wodolotem

Wodolotem pływa dwóch kapitanów na zdjęciu kapitan Henryk Lichota

galeria

Sezon letni przed nami. Co weekend tłumy szczecinian będą jeździły nad morze, a to oznacza cotygodniowe korki na „trójce”. Dla wybierających się do Świnoujścia wodolot może być poważnym argumentem do pozostawienia auta w Szczecinie.

Chyba w tym roku spróbujemy z rodziną polecieć nad morze wodolotem – mówi pan Krzysztof. – Co roku jeżdżę do Świnoujścia i podróż samochodem już mnie męczy – dodaje.

Pana Krzysztofa z żoną spotykamy na nabrzeżu przy Dworcu Morskim, w miejscu, gdzie na co dzień cumuje wodolot „Bosman Express”.

– Będziemy szybciej, dzieci będą miały atrakcję, no i ominiemy przeprawę promową, która latem strasznie wydłuża podróż – dodaje żona Justyna.

Rzeczywiście dzieci to poważna klientela. Pani Maria zaraz wsiada na wodolot z wnukiem.

– Sama, gdy byłam młoda, latałam często do Świnoujścia na plażę. Koniecznie chciałam pokazać wnuczkowi jaka to frajda. Mam nadzieję, że mu się spodoba – mówi.

Pani Maria kupiła bilet łączony. To kolejna rzecz, która ma przekonać turystów do wybrania wodolotu jako środka transportu. Bilet umożliwia nie tylko podróż wodolotem, ale również wycieczkę autobusem do term położonych między Ahlbeckiem a Heringsdorfem.

W zeszłym roku wodolot pływał ze zmiennym szczęściem. Szczecińskie media co rusz informowały o awariach jednostki.

– Wodolot jest po naprawach, przeszedł wszystkie testy i mam nadzieję, że ten rok będzie już dla nas szczęśliwy – mówi kapitan Jerzy Szpinda, który pływa wodolotami od ponad 20 lat.

– To szybkie i komfortowe połączenie Szczecina ze Świnoujściem, a do tego po prostu urokliwa wycieczka. Latem Zalew Szczeciński jest piękny, pełen statków i żaglówek, jest na co popatrzeć – mówi kapitan. – W złotych czasach na tej trasie pływało kilkanaście wodolotów. „Bosman Express” przybył do Szczecina z Holandii. Tu został wyremontowany. Po uzyskaniu wszystkich pozwoleń rozpoczął regularne kursy ze Szczecina do Świnoujścia.

Wodolot poza sezonem kursuje dwa razy dziennie, a w pełni sezonu letniego – cztery razy. Podróż trwa nieco ponad godzinę. Jednorazowo może zabrać na pokład 121 osób. Ma 35 metrów długości i prawie 10 szerokości. Dwa silniki o mocy 1200 KM rozpędzają wodolot do prędkości 70 km na godzinę. Załoga liczy cztery osoby: kapitana, mechanika, starszego marynarza i marynarza.

Na pasażerów czekają dwa przedziały: VIP oraz klasy ekonomicznej.

Historia szczecińskich wodolotów sięga lat 60. Pierwszym statkiem kursującym na trasie ze Szczecina do Świnoujścia był „Zryw”. W drugiej połowie lat 60. do Polski zaczęły trafiać radzieckie wodoloty. Pierwszym z nich była „Kometa 1”.

Jak pisze poświęcony wodolotom portal www.wodolot.szczecin. cal.pl, ciekawa jest historia samej podróży znad Morza Czarnego do Polski. „Kometa 1” najpierw płynęła radzieckimi rzekami do dzisiejszego Sankt Petersburga. Tam na pokład wsiedli już szczecinianie i przyprowadzili wodolot na Wały Chrobrego. Podróż trwała kilka tygodni.

Historia innego ze szczecińskich wodolotów wiąże się z brytyjską królową.

– Wodolot sprowadzono z Wielkiej Brytanii w 1977 roku. Nie pamiętam jego nazwy, ale tym wodolotem po londyńskiej Tamizie pływała sama królowa Elżbieta – wspomina kapitan Jerzy Szpinda.

Najlepsze czasy wodolotów to lata 70. i 80. Wtedy były one sporą atrakcją turystyczną miasta. Pływało ich aż 15. Jednostki wypływały tak jak teraz spod Dworca Morskiego. Potem część z nich trafiła do marynarki wojennej. Ostatnie ze szczecińskich wodolotów, które sprzedano pod koniec lat 90., podobno wciąż pływają, wożąc turystów w rejonie Grecji.

Dziś wodolot jest jeden, ale firma Wodoloty Sp. z o. o.wciąż myśli o zakupie drugiej jednostki. W sezonie letnim często nie ma miejsc, bo bilety bardzo szybko sie rozchodzą.

Ceny biletów i rozkład jazdy na www.wodolot-szczecin.pl, tel. 091 488 55 64.

tch

Krótka historia wodolotów

Wodolot to jednostka przeznaczona głównie do przewozów pasażerskich. Jest wyposażona w płaty powodujące powstawanie siły nośnej. Siła rośnie wraz z prędkością i powoduje wynurzenie się kadłuba nad powierzchnię wody. Dzięki mniejszemu oporowi powietrza niż wody wodoloty mogą być napędzane stosunkowo słabszymi silnikami. Prace nad skonstruowaniem wodolotu zaczęły się na początku XX wieku. W 1906 roku Włoch Enrico Forlanini zbudował prototyp wodolotu, który na jeziorze Maggiore rozwinął prędkość 38 węzłów (70 km/h). 13 lat później wodolot skonstruował również wynalazca telefonu – Aleksander Graham Bell. Jego Hydrodrome 4 popłynął z prędkością 61,5 węzła. Próby budowy wodolotów podejmowali również polscy konstruktorzy. W 1966 roku Lech Kobyliński zbudował pierwszy polski wodolot. „Zryw – 1” napędzały dwa silniki o mocy 1200 KM. Pozwalało to na rozwinięcie 70 km/h. Na pokład wchodziło 75 pasażerów. Jednostki typu wodolot są też wykorzystywane przez marynarkę wojenną. Najszybszym zbudowanym kiedykolwiek wojskowym wodolotem był radziecki „Sokoł”, który przy 465 tonach wyporności osiągał prędkość 60 węzłów. Wśród jednostek cywilnych największą prędkość (70 węzłów) osiągnęła jednostka zaprojektowana przez firmę Hydrofoils Incorporated. Źródło: www.wynalazki.mt.com.pl oraz www.wikipedia.org

Prestiż magazyn szczeciński
( 23)
Czerwiec'09
gajda