Odlotowe weekendy

Odlotowe WEEKENDY

galeria

 

„Trzy, dwa, jeden... skacz!!!”. Jesteś cztery tysiące metrów nad ziemią i lecisz z prędkością około 200 km/h. Z sekundy na sekundę jesteś coraz bliżej ziemi. To nie straszny sen. To świadomy wybór i wielka frajda dla tych, którzy spróbowali skydivingu, czyli podniebnego nurkowania. Bo przecież na plecach zawsze mają spadochron.

Zanim otworzy się wielką czaszę spadochronu, jest wiele przygotowań i wielkie poruszenie przed każdym skokiem. Adrenalina podwyższa się każdemu, nawet najbardziej doświadczonym skoczkom. – Właśnie dla niej skaczemy – mówi Darek „Dafi” Filipowski ze szkoły Skydive.pl. – Gdy jest w Polsce wakacyjny sezon, nie wyobrażam sobie weekendu bez skoków – mówi.

Choć ma już na swoim koncie ponad 3700 skoków, do tej pory mu się to nie nudzi. – Oczywiście po pewnym czasie, gdy zaczynasz w powietrzu robić wszystko automatycznie, przychodzi pewna monotonia. Oznacza to, że nadszedł czas na kolejny etap zaawansowania, na przykład na kurs instruktora lub dołączenie do grup, które tworzą powietrzne formacje – opowiada.

Z instruktorem „na plecach”

Zanim jednak zdobędzie się takie umiejętności, trzeba zdecydować się na pierwszy skok, najczęściej w tandemie, czyli z instruktorem przypiętym specjalną uprzężą za plecami ochotnika. Skok z wysokości czterech tysięcy metrów to około 50 sekund swobodnego spadania. Po otwarciu spadochronu na wysokości około tysiąca ośmiuset metrów szybowanie w powietrzu zajmuje jeszcze około 8-10 minut.

– Obecność instruktora jest nieodczuwalna – tłumaczy Darek. – Trzeba jednak się przemóc, by mu zaufać i uwierzyć w zabezpieczenia komputera, który umieszczony jest w każdym sprzęcie – dodaje.

Niestety nawet doświadczona osoba „na plecach” nie gwarantuje nam tego, że będzie to dla nas proste. Choć zachowane są wszystkie normy bezpieczeństwa, spadochrony są nowoczesne i potwierdzone wszystkimi certyfikatami, nie każdy potrafi pokonać swoje lęki.

Trzeba mieć w sobie dużo chęci i siłę woli, by wyskoczyć z samolotu. – Mieliśmy już kilka takich osób, które przyjeżdżały do nas parę razy i nie zdobyły się na ten jeden mały krok poza drzwi samolotu – mówi Artur Karwowski, instruktor Skydive.pl

Jeśli ktoś nie jest zdecydowany w stu procentach, powinien zrezygnować – mówi Artur. – Ale gdy tylko zdecyduje się na taki skok, będzie go pamiętał do końca życia – dodaje z uśmiechem. Żeby wyskoczyć w tandemie, nie trzeba przechodzić specjalnych badań lekarskich, ale jest kilka przeciwwskazań.

– Zanim zakwalifikujemy kogoś do skoku, musimy wiedzieć, czy skoczek nie ma choroby serca, ostrej niewydolność układu oddechowego, choroby psychicznej, epilepsji, albo czy nie waży powyżej 140 kg. Zbyt duża waga i wzrost poniżej 140 centymetrów dyskwalifikuje takiego kandydata ze względu na bezpieczeństwo – tłumaczy Darek.

Ograniczeń wiekowych nie ma, czasami rodzice którzy skaczą biorą ze sobą swoje maluchy. Zaleca się jednak, aby dzieci skakały dopiero po ukończeniu 10-12 lat.

Stres kontra adrenalina

Skoki w tandemie są coraz bardziej popularne, a fani sportów ekstremalnych chętnie próbują swoich sił. Jednak po jednym skoku chce się czegoś więcej – samodzielnego otwierania spadochronu. Wtedy nie wystarczy zwykłe ubezpieczenie i oświadczenie podpisane w szkole, że jest się zdrowym.

Trzeba wybrać się najpierw do specjalnego lekarza medycyny lotniczej we Wrocławiu, Łodzi lub w Warszawie, który potwierdzi naszą kondycję i zdrowie.

Potem poszukać szkoły, która prowadzi szkolenia typu AFF (Accelerated Free Fall), czyli przyspieszony kurs swobodnego spadania.

Dopiero na tym szkoleniu zaczynają się zajęcia z teorii. W skoku tandemowym szkolenie to tylko kilka minut ćwiczenia podstawowych zachowań i współpraca z instruktorem jeszcze na ziemi.

Podczas AFF uczy się, na czym polegają zabezpieczenia i jaka jest konstrukcja systemu dwóch spadochronów: głównego i zapasowego.

– Na kursie można dowiedzieć się między innymi tego, że zapasowy spadochron podlega bardzo rygorystycznym kontrolom i jest układany przez licencjonowanego układacza. Zawsze potwierdzone to jest certyfikatem. Kursanci uczą się także samodzielnie składać spadochron – opowiada Darek Filipowski. – Jest to jedna z najważniejszych umiejętności – dodaje z powagą.

Zanim dopadnie kursanta ten pierwszy, największy stres w powietrzu, jeszcze na ziemi ćwiczy się „na sucho”. Powtarzane są wszystkie zachowania i analizowany jest dokładnie cały przebieg lotu. Ruchy muszą się tak utrwalić, aż będą wykonywane automatycznie.

Na początku skoki wykonywane są w asyście dwóch instruktorów, którzy pomagają „studentowi” spadać w odpowiedniej sylwetce oraz asekurują go podczas otwarcia spadochronu.

Przebieg każdego skoku filmowany jest z dwóch kamer zamontowanych na kaskach instruktorów, aby można go potem dokładnie przeanalizować na ziemi. – Obecność aż dwóch instruktorów jest niezmiernie ważna, ponieważ pierwszy samodzielny skok to zawsze największy stres – mówi Artur Karwowski.

Po około ośmiu skokach kursant potrafi już stabilnie spadać, kontroluje wysokość, a także samodzielnie otwiera swój spadochron. – Dalsze umiejętności zdobywa się z czasem, podczas kolejnych skoków – mówi Darek. Szkolenie AFF może zająć dwa weekendy. Wszystko zależy od kursanta, który decyduje, kiedy chce kontynuować swoje skoki.

Podczas szkolenia nie trzeba mieć jeszcze swojego sprzętu, wszystko zapewnia szkoła. Jednak z czasem warto zadbać o własne wyposażenie. To niestety kosztuje nawet do 20 tysięcy złotych.

Kolejne wydatki czekają nas, jeśli chcemy poszerzać umiejętności w skydivingu. Każdy wyjazd na skoki to przynajmniej kilkaset złotych.

Szczecinianie, nie w Szczecinie

Aby być perfekcyjnie przygotowanym, warto przynajmniej raz wyjechać i spróbować swoich sił w tunelu aerodynamicznym. – Jest to coraz bardziej popularne w podnoszeniu swoich umiejętności – mówi Darek. – Możemy w nim ćwiczyć detale techniki swobodnego spadania i spokojnie obserwować sylwetkę. Wszystko bez konieczności wynajmowania samolotu czy czekania na ładną pogodę.

Szkoły spadochronowe organizują grupowe wyjazdy na ćwiczenia w tunelach najczęściej do Stanów. – W marcu wybraliśmy się w z ekipą Skydive.pl do tunel aerodynamicznego w Nashua New Hampshire – opowiada Darek. – Początkujący skoczkowie mogli pracować nad stabilnością. Dla mnie był to doskonały wyjazd, bo mogłem skoncentrować się na doskonaleniu swoich umiejętności – dodaje. A te umiejętności przydają się później w podniebnych ewolucjach, skokach zespołowych czy skydivingu z jeszcze większego pułapu. Jak się okazuje – można wyżej, więcej, dalej. Ale to już dla bardzo wtajemniczonych skoczków.

– Żałuję tylko jednego, że naszą szkołę zamiast w Szczecinie musieliśmy stworzyć w Michałkowie koło Ostrowa Wielkopolskiego – mówi Darek Filipowski. – Choć widoki nad naszym miastem są jednymi z najpiękniejszych w kraju, niestety infrastruktura sprawiła, że zdecydowaliśmy się na odległą bazę. Ale jesteśmy cierpliwi, może niedługo będziemy mogli zostać ze szkołą na stałe w Szczecinie – dodaje.

Daria Prochenka

CIEKAWOSTKI:

  • Skoki powyżej 4000 m wymagają użycia aparatury tlenowej
  • Sytuacje, żeby spadochron się nie otworzył, są bardzo rzadkie. Szacunkowo jest to 1 na 1000 skoków. Wtedy jednak zawsze można użyć spadochronu zapasowego. Głównymi przyczynami awarii są źle złożone spadochrony
  • Najmłodsza osoba, z którą skakali instruktorzy ze szkoły Skydive.pl, miała 7 lat, najstarsza 90
  • W Polsce w sumie jest pięć baz i podniebnych stref szkoleniowych: w Ostrowie Wielkopolskim, Piotrkowie Trybunalskim, Przasnyszu ok. 90 km od Warszawy, w Chrycnem ok. 50 km od Warszawy i Mirosławicach pod Wrocławiem
  • Rekord świata w Big-Way, czyli figurze z największą liczbą skoczków, ustanowiono w Tajlandii. Wzięło w niej udział 400 skoczków
  • Rekord Polski ustanowiony w ubiegłym roku w Ostrowie Wielkopolskim to 45 skoczków 

CENY:

  •  Skok w tandemie: ok. 600 zł
  •  Skok w tandemie z pamiątkowym filmem oraz zdjęciami: ok. 850 zł
  •  Kurs AFF: ok 4000 zł

 

EURO BIG WAY

W czerwcu w Ostrowie Wielkopolskim odbyła się impreza, której celem było budowanie największej od 20 lat europejskiej formacji spadochronowej. 120 skoczków wyskakujących z 7 samolotów miało za zadanie chwycić się za ręce i nogi i utworzyć zaplanowaną wcześniej figurę. Czas na utworzenie takiej figury to około 70 sekund. Była to jedyna europejska kwalifikacja do rekordu świata w największej formacji spadochronowej, który odbędzie się w 2011 roku w Tajlandii, oraz jedyna eliminacja do rekordu świata kobiet.

Prestiż magazyn szczeciński
( 25)
Sierpień'09
gajda