Rejs życia

Rejs życia

Dwa szczecińskie jachty należące do Jachtowej Akademii Morskiej Stowarzyszenia Edukacji Nieformalnej S/Y „Butterfly” i S/Y „Endorfina” dotarły do Kłajpedy na Litwie, kończąc tym samym regaty The Tall Ships’ Races 2009. Magazyn „Prestiż“ patronował ich rejsowi. O momentach euforii i grozy podczas wyprawy opowiada Marta Barańska, członek załogi jachtu „Endorfina“ i jednocześnie rzecznik prasowy akademii.

– Jak wasze jachty poradziły sobie w regatach?

– Załogi i jachty spisały się dzielnie. Przebyliśmy ponad 1500 mil morskich, spędzając 350 godzin w morzu. Trasa i warunki żeglugi nie były łatwe. Spośród 125 zgłoszonych jednostek na finiszu sklasyfikowanych zostało jedynie 87. „Butterfly” zajął 35. miejsce w klasie i 86. w klasyfikacji ogólnej, „Endorfina” 11. w klasie i 34. w „owerolu”.

– Zdobyliście jakieś wyróżnienia?

– Już na starcie w Gdyni „Endorfina“ została sklasyfikowana jako „Najnowszy jacht”, a „Butterfly” jako „Najmniejszy jacht” w regatowej flotylli. Podczas regat „Butterfly” wyróżniony był kilkakrotnie: w Sankt Petersburgu jako „Najmłodsza załoga”, w Turku „Jacht z najmłodszym kapitanem”, a w Kłajpedzie otrzymał nagrodę Helmut Bastion Bell za najmniejszą średnią wieku (17,92).

– Sukcesy, trudności... ?

– Zarówno dla jachtów, jak i niektórych załogantów był to pierwszy tak trudny rejs. Przebywanie na ograniczonej powierzchni przez ponad miesiąc, choroba morska i awarie techniczne. „Butterfly” nie był budowany z myślą o takich trasach. „Endorfina”, ponieważ jest prototypem zwodowanym zaledwie w kwietniu, ujawniła nam tajemnice nawigacyjne, które wymagają korekt. Jednak szczęśliwie dopłynęłyśmy do portu
finałowego.

– Najtrudniejszy etap?

– Dla „Endorfiny” zdecydowanie pierwszy. Kilka godzin po starcie przestał działać ster. Wśród załogi zrodziło się zwątpienie i irytacja. Na szczęście nie trwało to długo. Zdeterminowani chęcią dotarcia do Sankt Petersburga opanowaliśmy nerwy, awarie i dotarliśmy do celu. „Butterfly” miał trudne chwile w drugim etapie regatowym. Do Kłajpedy wchodzili w sztormie, podczas gdy większość załóg bawiła się radośnie w porcie.

– Jak oceniacie regaty?

– W każdym porcie pojawiło się coś, co zaskoczyło nas pozytywnie, ale były także niedociągnięcia organizacyjne. Najbardziej rażące to permanentny brak ciepłej wody pod prysznicem w porcie, czego bardzo potrzebuje żeglarz wracający z morza. Pamiętny finał TSR 2007 w Szczecinie ustawił wysoko poprzeczkę w organizacji zadań kontraktowych (m.in. obiad kapitański, crew party, zawody sportowe czy oficerowie łącznikowi) oraz imprez towarzyszących. W opinii członków JAMSENA i wielu uczestników regat żaden z tegorocznych portów nie przeskoczył tej poprzeczki.

– Plany na przyszłość?

– Jachty obrały kurs na Szczecin. Plany na ten sezon to kursy na stopień sternika jachtowego, rejsy stażowe, rejsy turystyczne oraz uczestnictwo w regatach TSR 2010. Więcej o nas na www.jamsen.szczecin.pl.

imj

SZCZECIŃSKIE JACHTY
Regaty okazały się udane dla członków załóg wszystkich szczecińskich jachtów, które na tle regatowej flotylli. Załoga „Gaudeamusa” zdobyła 7. miejsce ogólnie, 5. w klasie; „Dar Szczecina” wywalczył 10. miejsce ogólnie, 7. w klasie. Ponadto załogi „Fryderyka Chopina”, „Daru Szczecina” i „Hajduka” dostały nagrodę dla najlepiej prezentujących się załóg podczas parady ulicznej zorganizowanej w Kłajpedzie. Nagrody otrzymała także jednostka z naszego województwa – jacht „Sharky”, który zdaniem członków innych załóg tworzył „klimat międzynarodowej współpracy”.

Prestiż magazyn szczeciński
( 25)
Sierpień'09
gajda