Miguel Gaudencio - Jestem tu, bo to moje miejsce na ziemi

Na planie filmu SECOND LIFE

Urodzony w Mozambiku, wychowany w Portugalii, ale na miejsce życia wybrał Szczecin. Jak wyjaśnia – z miłości. Dzięki temu Szczecin zyskał reżysera filmowego. I to jakiego! Swój pierwszy film nakręcił w Portugalii, angażując portugalską gwiazdę Lucię Moniz, znaną m.in. z angielskiego hitu „To właśnie miłość“, i Piotra Adamczyka. Film jeszcze nie trafił na ekrany polskich kin, a on już kręci kolejny – tym razem w Polsce. Następny, trzeci obraz ma być kręcony w Szczecinie. O tworzeniu filmów, znanych aktorach, współpracy z Piotrem Adamczykiem, o tym dlaczego nie zatrudnił… Colina Firtha i oczywiście o ukochanym Szczecinie – specjalnie dla „Prestiżu“ opowiada Miguel Gaudencio.

 

Miguel Gaudencio deklaruje – Szczecin to moje miejsce na ziemi. Dlatego tak bardzo chcę, by mój film był o tym mieście.

A nie są to tylko obietnice, bo jest już scenariusz, który napisał przyjaciel i współpracownik Miguela – Evan Maloney. Evan podobnie jak Miguel mieszka w Szczecinie, chociaż jest rodowitym Australijczykiem. Pracuje jako dziennikarz freelancer i krytyk w Londynie.

– Roboczy tytuł szczecińskiego filmu brzmi „The lives we have now” – opowiada Miguel. –Jestem już po wstępnych rozmowach z odtwórcami głównych ról. Na razie nie mogę jeszcze zdradzić nazwisk, ale będą to znani polscy aktorzy. Chciałbym, żeby powstał bardzo szczeciński film z rodzimymi aktorami i statystami. To miasto ma potencjał i ogromne możliwości. Pragnę to wykorzystać.

Lucia Moniz, Extreme i Coca-Cola 

Miquel ma już spore doświadczenie filmowe. Zaczął od produkcji reklam i wideoclipów. Zanim skończył 30 lat, wyreżyserował w Portugalii ponad 200 wideoclipów muzycznych.

Dzięki swojemu wyjątkowemu stylowi zdobył wiele nagród, m.in. w 2001 roku portugalska telewizja SOL TV nagrodziła go za najlepszy teledysk do piosenki Lucii Moniz (portugalskiej aktorki i piosenkarki) oraz Nuno Bettencourta (gitarzysty Extreme) – „Try Again”. Od tego czasu renomowane agencje z całej Europy zaczęły ustawiać się do niego się w kolejkach. Robił reklamy dla znanych światowych marek takich jak: McDonalds, Coca-Cola, Mercedes i Jacobs.

– Najbardziej zapamiętałem jedną z moich pierwszych reklam dla Coca-Coli. Jej premiera odbyła się 11 września 2004 roku, w dzień ataku na World Trade Center – opowiada Miguel. – Myślę, że na każdym z nas ten dzień odcisnął jakies piętno.

W 2004 roku zadebiutował też jako reżyser pierwszego filmu krótkometrażowego „The Hole”, wyprodukowanego dla portugalskiej telewizji. W 2006 roku powstał jego kolejny krótkometrażowy film „Same room same time“, który otworzył festiwal filmów w Lizbonie.

Nie ma Firtha, jest Adamczyk 

Jednak prawdziwy przełom nastąpił w 2008 roku. Miguel dostał propozycję wyreżyserowania pełnometrażowego filmu z dużym jak na warunki portugalskie budżetem dwóch milionów euro. Jak się później okazało, jest to największy budżet w historii tego kina. Film zatytułowany „Second Life“ to porywająca historia Nicholasa, obcokrajowca, który w dniu swoich 40. urodzin znaleziony zostaje martwy w basenie. Czy jego losy mogły potoczyć się inaczej i czy miał szansę na drugie życie? Na to pytanie znajdziemy odpowiedź w filmie.

– Do współpracy zaprosiłem Lucię Moniz, moją dobrą koleżankę, która od czasu roli w filmie „To właśnie miłość” jest gwiazdą pierwszej wielkości w Portugalii – opowiada reżyser.

Rozpoczęły się poszukiwania aktora do głównej roli męskiej. Czasu było niewiele, a wymagania duże. Musiał być to obcokrajowiec, najlepiej posługujący się trzema językami: angielskim, włoskim i portugalskim. Lucia Moniz, której bardzo spodobał się scenariusz, postanowiła zapytać Colina Firtha (który partnerował jej w filmie „To właśnie miłość”), czy nie zechciałby zagrać. Colin, znany polskiej widowni m.in. z filmów „Bridget Jones“, „Duma i uprzedzenie“ czy „Mamma mia“, przeczytał scenariusz i…zgodził się! Niestety jedyny wolny termin gwiazdora nie odpowiadał producentom i do współpracy nie doszło.

– Byłem mocno zdenerwowany. Do rozpoczęcia produkcji zostało parę tygodni, a ja nadal nie miałem głównego bohatera – wspomina Miguel.

I wtedy wpadł mu w ręce film „Lejdis”. Zobaczył tam Piotra Adamczyka i zachwycił się. Mało tego, okazało się, że Piotr doskonale zna języki włoski i angielski. Postanowił zadzwonić do niego. Okazało się, że Piotr w tym czasie odrzucił rolę w filmie „Idealny chłopak dla mojej dziewczyny“ i ma trochę wolnego.

– Nasza współpraca zaczęła się nietypowo – opowiada „Prestiżowi“ Piotr Adamczyk. – Odebrałem telefon od Miguela z propozycją głównej roli w portugalskiej produkcji. Pomysł wydał mi się co najmniej oryginalny… I szczerze mówiąc, pomyślałem, że Tomek Karolak robi mi kawał udając portugalskiego reżysera.

Jednak okazało się, że to Miguel, który mieszka już od jakiegoś czasu w Polsce. Oglądał filmy z Piotrem. Spotkali się w Lizbonie i Miguel od razu wiedział, że Piotr jest tym, kogo szukał. Jak mówią obydwaj, współpraca układała się świetnie.

– To wspaniały reżyser z ogromną intuicją – uważa Piotr Adamczyk. – Dzięki niemu bardzo szybko zaaklimatyzowałem się na planie filmowym. Wróżę mu dużą karierę i jestem pewien, że jeszcze nieraz o nim usłyszymy, czego mu z całego serca życzę. Na pewno też odwiedzę go w Szczecinie, gdy tylko będę miał okazję. Uważam, że jest to jedno z najpiękniejszych polskich miast.

– Piotr to skromny i diabelnie utalentowany aktor. On nie potrzebuje sławy, po prostu kocha to, co robi i robi to naprawdę dobrze. Potrafi zagrać świętego, ale jak trzeba – umie być też niezłym draniem – śmieje się Miguel.

Na polską premierę „Second Life“ musimy jeszcze trochę poczekać, ale wszystko wskazuje na to, że film zobaczymy w Polsce na początku przyszłego roku. Na razie był wyświetlany w Portugalii, Brazylii.

– Jestem przekonany, że film spodoba się polskiej widowni. Fabuła jest bardzo uniwersalna – opowiada Piotr Adamczyk. – Losy mojego bohatera Nicolasa to tak naprawdę dwie opowieści o życiu jednego człowieka. Ta pierwsza to historia człowieka spełnionego, który wybrał miłość. Natomiast ta druga opowieść pokazuje z pozoru łatwiejsza drogę, gdzie ważniejsza od miłości jest kariera i sukces.

Gaudencio pracuje obecnie nad komediodramatem „Greener Grass”, w którym także gra Piotr Adamczyk. Początkowo film miał być kręcony w Rosji, ale Miguel zadecydował, że będzie kręcić go w Polsce i będzie to produkcja polska.

Tajemnica polskich taksówek 

W przerwie między zdjęciami Miguel przyjeżdża do Szczecina. Ma tutaj swoje studio fotograficzne M&G, które prowadzi wraz z wspólnikiem – fotografem Grzegorzem Skornym. Do Szczecina trafił dzięki swojej życiowej partnerce Beacie. Poznali się przez internet, a na pierwszą randkę Miguel zaprosił ją do… Lizbony. Przez dwa lata mieszkali w Portugalii, jednak postanowili przenieść się do Szczecina, rodzinnego miasta Beaty.

– Nie jestem łatwym partnerem - śmieje się Miguel. – Gdy kręcę film, miewam okresy depresji i euforii na przemian. Czasem to okropnie męczące i sam sobie zadaje pytanie po co to wszystko? Ale wtedy jakiś głos podpowiada mi: „bo to kochasz”. Faktycznie film to moja miłość i wielka pasja.

Postanowił też, że musi w końcu nauczyć się polskiego. Czy pozostały mu jakieś przyzwyczajenia z Portugalii?

– Uwielbiam muzykę fado, piję dużo czarnej kawy, późno wstaję, jem po nocy i tęsknię za portugalskim winem – wylicza.

Ale nie tęskni wcale za opieszałością południowców. Jak mówi, w Portugali najczęstsze słowa to „za chwilę” lub „jutro”. Wszystko toczy się tam zbyt wolno jak dla niego. Ceni dynamizm i szybkość w załatwianiu spraw charakterystyczną dla Polaków, bardzo też smakuje mu staropolska kuchnia i nie przeszkadza nasz zmienny klimat.

– Szczecin obfituje w ogromną ilość zdolnych, bardzo kreatywnych ludzi i niespotykaną liczbę pięknych kobiet na metr kwadratowy – śmieje się.

Natomiast trochę przeraża go nasza biurokracja, a zadziwiają… taksówki. I pomimo że mieszka tu już parę dobrych lat, nadal nie rozumie, dlaczego te na telefon są tańsze od tych z ulicy, czyli zupełnie odwrotnie niż na całym świecie.

- No i wasze drinki… po prostu powalają na kolana! Bardzo lubię imprezy z polskimi przyjaciółmi, ale już po trzech drinkach nie daję rady i po prostu odpadam z gry – śmieje się Miguel.

Gdy chce odpocząć, wybiera się nad długie spacery pieszo lub rowerem. Lubi wycieczki nad jezioro Głębokie i Park Kasprowicza, no i oczywiście dobre kawiarnie. Na pewno część jego spotrzeżeń będzie można zobaczyć w filmie.

Policjant Cebula 

Miguel stara się teraz, by połowę budżetu szczecińskiego filmu sfinansował Polski Instytut Filmowy. Druga połowa pochodzić będzie od sponsorów. Wspólnie z Evanem Maloneyem dogrywają też ostatnie szczegóły scenariusza.

– Chociaż scenariusz pisałem sam, to bardzo duży wkład w ostateczny jego kształt miał Miguel – opowiada Evan Maloney. – W podobny sposób pracowaliśmy także nad „Greener Grass“, gdzie także pisałem scenariusz. Podczas pracy nad „The live we have now“ wysyłałem Miguelowi wszystkie zmiany i praktycznie codziennie dyskutowaliśmy nad przeróbkami. To co nas łączy – to wspólna wizja. Miguel potrafi się świetnie porozumiewać i pokonywać bariery językowe i dlatego jest tak świetnym reżyserem.

Fabuła opowieści toczy się w Szczecinie. Głównym bohaterem jest Jerzy Cebula, przykładny obywatel, wzorowy policjant, ojciec rodziny, który w jednej chwili traci niemal wszystko: oszczędności, pracę, dosłownie z dnia na dzień ląduje na bruku. Jak sobie poradzi w takich okolicznościach?

– Historia nie brzmi za wesoło, ale okraszona będzie ogromną dawką humoru. No i na pewno będzie miała „happy end“, bo nie lubię smutnych zakończeń – dodaje Miguel.

IZABELA MAGIERA-JARZEMBEK
FOTO: Archiwum Miguela Gaudencio

Prestiż magazyn szczeciński
( 25)
Sierpień'09
gajda