Amerykański sen

Amerykański sen

galeria

Trudno znaleźć kraj tak pełen kontrastów i zaskakujący jak USA. Kiedyś mekka polskich emigrantów, obecnie cel turystycznych wycieczek. W podróż po Stanach Zjednoczonych wybrał się szczecinianin Jacek Kałużny, właściciel firmy transportowej. Wraz z grupą przyjaciół postanowił odwiedzić Las Vegas, zobaczyć Wielki Kanion i zmierzyć się z wyobrażeniami o Los Angeles wraz z najbardziej znaną dzielnicą świata – Hollywood.

Wysiedliśmy na lotnisku w Las Vegas, bez problemu wynajęliśmy całkiem dobrego cadillaca z przeogromnej wypożyczalni i ruszyliśmy w drogę – wspomina Jacek Kałużny. – Pamiętam, że pierwsze co nas zadziwiło to ceny. Za litr benzyny płaciliśmy około dwóch złotych, a za dolara można było kupić naprawdę sporo! Nic więc dziwnego, że wpadliśmy w lekki szał zakupów.

Pierwszych kilkanaście mil jazdy po autostradzie i niespodzianka. Polaków zatrzymała policja.

– W czasie drogi nastawiałem nawigację i chyba trochę nierówno jechałem, dlatego policjant myślał, że jestem pijany – śmieje się Jacek. – Jednak wiedziałem jak się zachować, położyłem ręce na kierownicy i czekałem spokojnie w samochodzie.

Warto wiedzieć, że w czasie kontroli policyjnej nie wolno wychodzić z samochodu bez polecenia. Prowadzenie pod wpływem alkoholu jest traktowane nadzwyczaj surowo, a często kierowca może zostać aresztowany.

Pierwszym celem podróży szczecińskich turystów było Las Vegas. W USA mówi się, że to miasto powstało po to, by Amerykanie nie musieli zwiedzać świata. Jest tu praktycznie cała Europa, m.in. też miniaturowa wieża Eiffla, a nieco dalej… piramidy egipskie. Las Vegas doczekało się także Nowego Jorku, Paryża, Monte Carlo i Wenecji.

– Las Vegas oszałamia przepychem i luksusem. Mieszczące się w nim ekstrawaganckie kasyna ściągają tłumy graczy – opowiada Jacek Kałużny. – Praktycznie nie da się przejść, by nie „wdepnąć” do którego z nich. Czasem nawet udało się nam coś wygrać, ale nie były to wielkie kwoty. Moja największa wygrana to 50 dolarów.

Las Vegas to jedno z najbardziej zadziwiających miast na świecie. Codziennie przybywa tu 2000 osób i zostaje na stałe. Patrząc na ten przepych, trudno wyobrazić sobie, że w ciągu zaledwie stu lat pustkowie przerodziło się w ogromną metropolię.

Podróżnicy odwiedzili też jedne z największych światowych targów motoryzacyjnych na świecie, które odbywały się w hotelu Mandalay Bay. Była to prawdziwa uczta dla fana motoryzacji, jakim jest Jacek. Podziwiał tam m.in. cadillaca Elvisa Presleya, astona martina z Jamesa Bonda czy corvettę z teledysku Justina Timberlake’a.

Do Wielkiego Kanionu Kolorado jechali słynną Route 66. Mówi się, że kto nie widział Wielkiego Kanionu rzeki Kolorado w Arizonie, ten nie widział Ameryki. To jedno z ostatnich miejsc, w którym można spotkać rdzennych mieszkańców Ameryki – Indian.

– Najbardziej, poza samym kanionem, zachwycił nas szklany pomost rozciągający się nad zachodnią częścią Wielkiego Kanionu. Bez barierek, za to z widokiem tysięcy metrów w dół – wspomina szczecinianin. – Naprawdę dla odważnych.

Pomost o nazwie Skywalk to najwyższy „balkon” na świecie. Usytuowany jest na wysokości 1219 metrów nad ziemią. Zainteresowani mają możliwość podziwiać otwierającą się pod nimi przepaść Wielkiego Kanionu, oddzieleni od niej jedynie przezroczystą taflą szkła. Skywalk, w kształcie podkowy wystającej na ponad 20 metrów od krawędzi urwiska, które opada pionowo w dół, uznawany jest za cud inżynierii. Jego budowa kosztowała 30 milionów dolarów.

Po Wielkim Kanionie przyszedł czas na Los Angeles. Choć w mieście jest mnóstwo muzeów i innych interesujących miejsc, turyści przyjeżdżają tutaj przede wszystkim po to, by chłonąć atmosferę samego miasta. Los Angeles to drugie pod względem wielkości miasto w USA.

– Dojeżdżając do Los Angeles, podziwialiśmy wielopasmowe i wielopoziomowe autostrady. Byliśmy bardzo ciekawi tego Miasta Aniołów – opowiada Jacek Kałużny. – W planach mieliśmy odwiedzenie plaży w Santa Monica, Bulwaru Zachodzącego Słońca. Chcieliśmy też zobaczyć widok na Hollywood i Aleję Gwiazd.

Spoglądając z Hollywood Hills, można dostać oczopląsu od nadmiaru wspaniałych posiadłości. Na zboczach pagórków i w kanionach biegnących z samego Hollywood aż do Benedict Canyon ponad Beverly Hills stoi taka ilość rezydencji, że tylko kilka najwspanialszych zamków wyróżnia się spośród powodzi bogactwa i luksusu.

– Jednak wystarczyło wyjechać zaledwie dwa kilometry od centrum L.A., a krajobraz zmieniał się diametralnie. Zniknęły bajkowe domy i luksusowe limuzyny. Nagle wjechaliśmy do autentycznego murzyńskiego getta. Oczom naszym ukazały się slumsy, pełno policji, bezdomni śpiący na ulicy w kartonowych domkach, a ci bardziej obrotni w namiotach. Poczuliśmy się jak w scenie z amerykańskiego filmu – wspomina Jacek.

Hollywood nie zachwyciło specjalnie naszych turystów. Ciężko tutaj o gwiazdy, które zazwyczaj ukrywają się za ciemnymi szybami limuzyn, a ich posiadłości są często anonimowe i pilnie strzeżone przez setki ochroniarzy. Przed modnymi klubami ustawiają się ogromne kolejki i jest ostra selekcja. Oczywiście jest osobne wejście dla VIP-ów.

– Trzeba mieć dużo szczęścia, by spotkać kogoś znanego – opowiada Jacek. – Mi się udało wypatrzeć na Bulwarze Zachodzącego Słońca, ukrytą za dużymi okularami, Kim Cattrall – serialową Samantę Johnes z „Seksu w wielkim mieście”.

Kolejną atrakcją, która spotkała szczecińskich turystów, był… huragan „Floyd”. Byli akurat w którymś z mniejszych miast w okolicach L.A., gdy okazało się, że nadciąga huragan. Ogłoszono ewakuację. – Zaprowadzili nas do punktu kryzysowego w szkole, rozdali koce i gorące napoje i kazali czekać – śmieje się Jacek Kałużny. – Mieliśmy wrażenie, że stanowi to dla mieszkańców pewnego rodzaju rozrywkę w ich monotonnym i spokojnym życiu. My jednak zlekceważyliśmy zagrożenie i udaliśmy się w dalszą podroż. Po drodze były ogromne korki, nad nami latały samoloty, monitorując uciekinierów takich jak my. A „Floyd”… przeszedł bokiem!

USA zachwyca i inspiruje. To kraj w którym każdy znajdzie coś dla siebie. – Jednak aby zwiedzić całe Stany Zjednoczone potrzeba dużo więcej czasu niż parę tygodni.

– Dlatego niebawem wybiorę się tam ponownie – deklaruje Jacek Kałużny.

IZABELA MAGIERA-JARZEMBEK

CENY 

 

> nocleg w motelu 40-80 USD za dzień
> hotel 100-150 USD za dzień
> posiłek w fast foodzie 5-10 USD
> posiłek w restauracji 10-25 USD
> benzyna 1 galon ok. 3 USD
> wypożyczenie auta ok. 500 USD za tydzień z ubezpieczeniem
> bilety lotnicze:
Chicago 1800 zł
Nowy Jork 1750 zł
San Francisco 2100 zł

 

 

Prestiż magazyn szczeciński
( 28)
Listopad'09
gajda