In vitro – gdy zawodzi natura

In vitro – gdy zawodzi natura

galeria

Dla niektórych dziecko to dar od losu. Inni o ciążę muszą się bardzo starać. A statystyki są bezlitosne – co szósta para w Polsce ma problemy z niepłodnością. Na szczęście można ją leczyć, a gdy zawiodą wszystkie inne sposoby pozostaje in vitro – metoda zapłodnienia pozaustrojowego. Dla wielu par to jedyna szansa na posiadanie własnego dziecka.

Około 15 procent par w wieku rozrodczym ma problem z ograniczoną płodnością, czyli mniej więcej tyle, ile ludności liczy Warszawa – potwierdza profesor Rafał Kurzawa, Prezes Sekcji Płodności i Niepłodności Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego. – To uświadamia nam ogromną skalę problemu. Mało tego, z roku na rok ta liczba się zwiększa.

Co jest przyczyną tak pesymistycznych statystyk? Istotnym czynnikiem wpływającym na płodność kobiety jest wiek. U mężczyzn istotną rolę odgrywa narażenie na czynniki chemiczne i fizyczne. Drastycznie zmniejszają płodność: palenie tytoniu, alkohol, narkotyki. Przyczyną może być także otyłość u kobiet, a nawet stresująca praca.

– Nie bez znaczenia jest fakt, że pary coraz później decydują się na dziecko, a przecież dla kobiety najlepszy czas na urodzenie dziecka to 22.-26. rok życia – uważa prof. Kurzawa. – Możliwości reprodukcyjne kobiety zmniejszają się po 30., a spadają drastycznie po 35. roku życia, przy jednoczesnym wzroście ryzyka wystąpienia zaburzeń genetycznych u potomstwa.

Niepłodność to także ogromny problem społeczny. Dla pary pragnącej dziecka trudności z zajściem w ciążę powodują pogorszenie relacji między partnerami. Brak dziecka rzutuje na wszystko: pracę, rodzinę, towarzystwo, związek. Niepłodność to choroba, która dotyka dwojga ludzi i tylko urodzenie dziecka może ją wyleczyć. To także problem demograficzny.

– Polska znajduje się w grupie krajów o bardzo niskiej płodności – potwierdza prof. Kurzawa. – Wartość współczynnika dzietności (liczby dzieci przypadających na jedną kobietę w wieku rozrodczym) plasuje nasz kraj na szarym końcu wśród krajów Unii.

Nie mogę zajść w ciążę

Kiedy należy zacząć się niepokoić? Trzeba przyjąć, że jeżeli po roku regularnego współżycia bez zabezpieczenia kobieta nie zachodzi w ciążę, to nadszedł czas, by udać się do lekarza.

– To nie jest tak, że od razu kierujemy parę na leczenie. Najpierw rozmawiamy, robimy wywiad. Zdarza się, że przyczyny, przez które kobieta nie może zajść w ciążę, są banalne. Zalecamy też regularny seks – śmieje się profesor Kurzawa. – Palaczom proponujemy odstawienie papierosów, a jeżeli kobieta ma nadwagę – wysyłamy ją do dietetyka.

Gdy kobieta nadal nie może zajść w ciążę, trzeba zacząć badania. Przyczyn może być wiele i należy pamiętać, że niepłodność jest chorobą dotyczącą pary, a nie tylko kobiety czy mężczyzny. W około 40% przypadków za niepłodność odpowiada kobieta, w 35% mężczyzna. Często problem dotyczy obydwojga. Niestety, nadal dla około 20% par przyczyna bezdzietności pozostaje nieznana.

– Aż dla 30-50% niepłodnych par szansę na uzyskanie potomstwa stwarza prokreacja wspomagana medycznie – mówi dr Kurzawa. – Stosujemy też inseminację, która polega na podaniu do jamy macicy specjalnie przygotowanego nasienia. Dopiero gdy te metody zawiodą, przychodzi czas na in vitro. Możemy w ten sposób pomóc około 80%.

Walka o dziecko

Pary, które przeszły przez in vitro, mówią zgodnie, że był to czas w całości podporządkowany staraniom o ciążę. Jednak pragnienie dziecka było tak silne, że nie zrażały ich koszty, czasochłonne procedury, badania, ciągłe wizyty lekarskie. Gdy nie stać ich było na wyłożenie pieniędzy z własnej kieszeni, szli do banku i brali kredyt. Szacuje się, że przy pierwszej próbie w ciążę zachodzi 25-40% kobiet. Może jednak się zdarzyć się, że walka o dziecko trwa nawet kilka lat.

Tak było w przypadku Ani ze Szczecina, która na co dzień prowadzi własną firmę, jest także wykładowcą akademickim. O dziecko metodą in vitro starali się z mężem pięć lat.

– Gdy drugi raz naturalnie zaszłam w ciążę pozamaciczną, wiedziałam już, że łatwo nie będzie. Bardzo chcieliśmy mieć dziecko, bolała nas także litość znajomych, rodziny, irytowały małżeństwa bez przerwy rozmawiające o swoich dzieciach. A my tak bardzo pragnęliśmy dziecka – wspomina Ania.

Długo zastanawiała się nad in vitro. W końcu przyjaciółka umówiła ją do lekarza. Tak trafili z mężem do dr. Roberta Sienkiewicza z kliniki VitroLive. Gdy zaczynali, nie mieli pojęcia, że walka będzie trwała pięć długich lat, niemal w całości podporządkowanych staraniom o dziecko. Przyszedł czas prób in vitro. Pierwsza, druga, kolejna. Piąta miała być ostatnia.

– Byłam strasznie zmęczona psychicznie i fizycznie – opowiada Ania. – Powiedziałam mężowi: „To będzie ostatnia próba”. Powoli godziliśmy się z tym, że nie będziemy mieć dziecka. Pamiętam, że byłam na luzie, spokojna, nie denerwowałam się tak bardzo jak wcześniej. Po trzech tygodniach poszłam na USG. Pamiętam okrzyk lekarza: „Pani Aniu, jest ciąża! I to bliźniacza”. Osłupieliśmy z mężem, a przez następny tydzień temat ciąży nie istniał. To był pierwszy taki tydzień od wielu lat.

Obecnie Ania jest szczęśliwą mamą bliźniaków i jak mówi, nigdy nie czuła się tak spełniona.

– Jeżdżę wolniej samochodem, nie szaleję już tak na nartach, bardziej dbam o siebie. Muszę długo żyć, bo mam dla kogo – śmieje się Ania.

Joasia, lekarka ze Szczecina, starała się z mężem o dziecko dwa lata. Bez rezultatów.

– Jak ja bardzo chciałam mieć duży brzuch! Byłam ogromnie sfrustrowana, nie mogłam patrzeć na koleżanki, które tak po prostu zachodziły w ciąże. Dla nich to było coś normalnego, a dla mnie nieosiągalne. Bardzo im zazdrościłam – wspomina Joanna.

Trafili do szczecińskiej kliniki. Badania wykazały że mąż ma nieprawidłową budowę plemników. Po dwóch inseminacjach lekarze zadecydowali, że przyszedł czas na in vitro.

– To był cudowny i zarazem bardzo ciężki czas. Badania, leki, zastrzyki, wizyty lekarskie i tak w kółko. Momenty euforii i załamania na przemian. Nie byłam sobą, rządziły mną hormony, które dostawałam w dużych ilościach – opowiada. – Pamiętam ostatni etap in vitro, gdy podawali mi zarodki – popłakałam się. Pomyślałam wtedy, że coś, co powinno być tak piękne i intymne, zostało tak bardzo uprzedmiotowione. Później dwa tygodnie zwolnienia lekarskiego i… odliczanie godzin. Kołowrót myśli i czekanie na wynik. Totalna huśtawka nastrojów od euforii do depresji. Pojechałam na testy i znowu pięć godzin czekania na wynik. Telefon z informacją: „Jest ciąża”. Przeogromna radość, po prostu coś nie do opisania.

Synek Joanny jest zdrowym, czteroletnim dzieckiem.

– Macierzyństwo po in vitro jest bardzo świadome. To dziecko to dar i moja największa radość – dodaje Joanna.

IZABELA MAGIERA-JARZEMBEK

Ciekawostki

Pierwszego udanego in vitro dokonano w Anglii. 25 lipca 1978 r. na świat przyszła Louise Brown. Louise cieszy się doskonałym zdrowiem i sama jest już matką naturalnie poczętego dziecka.

Pierwsze polskie dziecko poczęte metodą in vitro przyszło na świat 12 listopada 1987 r. w klinice Akademii Medycznej w Białymstoku. Była to dziewczynka (w listopadzie 2009 roku skończyła 22 lata), jednak ona i jej rodzice do dziś wolą pozostać anonimowi.

Jak przebiega in vitro?

 

1 etap – hormonalna stymulacja owulacji

Hiperstymulacja owulacji ma na celu spowodowanie wzrostu odpowiedniej liczby pęcherzyków w jajnikach, aby zwiększyć szansę na zajście w ciążę. Uzyskuje się to poprzez codzienne przyjmowanie zastrzyków od pierwszych dni cyklu przez okres około 8-10 dni. Zazwyczaj pobiera się 5-10 komórek jajowych.

2 etap – pobranie komórek jajowych

Jest to zabieg wykonywany w znieczuleniu ogólnym. Igłą nakłuwa się jajnik i pobiera zawartość każdego pęcherzyka – płyn oraz komórkę jajową. W tym samym czasie partner powinien oddać nasienie, będąc po minimum trzydniowym okresie abstynencji seksualnej. Za pomocą technik wirowania lub przesiewania wybiera się najlepiej zbudowane i najżywotniejsze plemniki.

3 etap – laboratoryjny

Jest to szereg czynności laboratoryjnych. Jeżeli nasienie posiada odpowiednie parametry, to przygotowane plemniki umieszcza się razem z komórkami jajowymi (od 50 do 100 tysięcy plemników). W przypadku nieprawidłowości nasienia można zastosować technikę mikroiniekcji – ICSI (bezpośrednie podanie plemnika do komórki jajowej). Zwykle zapładnia się 70-80 proc. komórek. Tam po około 25 godzinach zygoty dzielą się na dwie komórki potomne, czyli blastomery, potem na cztery komórki, osiem i stają się zarodkami.

4 etap – transfer zarodków do macicy

Między drugą a piątą dobą po zapłodnieniu dokonuje się przeniesienia zarodków do macicy. Zwykle przenosi się jednocześnie dwa zarodki. Przeniesienie tylko jednego zmniejsza szanse na ciążę, ale zmniejsza też ryzyko ciąży mnogiej. Z przeniesionych dwóch zarodków mogą zagnieździć się oba, jeden, czasem żaden – podobnie dzieje się w naturze. Sam zabieg jest krótki, prosty i niebolesny.

Po transferze kobieta musi prowadzić unormowany tryb życia. Trzeba też przyjmować zalecane przez specjalistę leki zwiększające szansę zagnieżdżenia zarodków. Po 12-14 dniach można wykonać test ciążowy, zaś po 25-30 dniach badanie USG potwierdzające ciążę.

Inseminacja

Polega na podaniu do jamy macicy specjalnie przygotowanego nasienia. Stosuje się ją m.in. gdy parametry nasienia są obniżone w nieznacznym stopniu, gdy są zaburzenia owulacji. Inseminację można wykonywać w cyklu stymulowanym lub w naturalnym. Dokonuje się jej w okresie owulacji potwierdzonej za pomocą np. USG. Sam zabieg jest w miarę prosty, krótki, niebolesny i można po nim prowadzić normalny tryb życia.

Koszty in vitro

Udział w programie zapłodnienia pozaustrojowego wiąże się z dużym obciążeniem finansowym leczącej się pary. Bezpośrednie koszty medyczne to przede wszystkim kupno drogich leków (ok. 50% kosztów) potrzebnych do stymulacji oraz procedura zapłodnienia, badania kontrolne, wizyty lekarskie. Suma wszystkich kosztów przy jednej próbie to ok. 10 tysięcy złotych. W Polsce in vitro nie jest refundowane.

Kliniki in vitro w Szczecinie

1. VitroLive

ul. Kasprzaka 2A, 70-074 Szczecin
tel. 91 486 43 45, www.vitrolive.pl

2. Klinika Medycyny Rozrodu i Ginekologii PAM

ul. Siedlecka 2, 72-010 Police
tel./fax 91 425 69 60, www.ams.edu.pl

Lekarze zajmujący się leczeniem niepłodności w Szczecinie

  • prof. Rafał Kurzawa
  • prof. Stanisław Różewicki
  • dr med. Piotr Banach
  • dr med. Tomasz Bączkowski
  • dr med. Włodzimierz Bielewicz
  • dr med. Wojciech Głąbowski
  • dr med. Piotr Hajdasz
  • dr med. Maria Kubisa
  • dr med. Andrzej Niedzielski
  • dr med. Robert Sienkiewicz
  • dr med. Andrzej Staczewski

 

 

Prestiż magazyn szczeciński
( 28)
Listopad'09
gajda