Czarodziejski dzban

Joanna Osińska Dziennikarka TVP

– Wracam z spotkania na temat wychowania dzieci i stwierdzam, że to naprawdę trudna sztuka. Jestem studentem, ale zanim zdecyduje się na dziecko – bardzo się zastanowię. 

 

Trzeba tyle wiedzieć, a najlepiej jeszcze pamiętać swoje dzieciństwo, aby nie powtarzać błędów rodziców. – Mężczyzna mówił półgłosem, rozmawiał ze starszą dystyngowaną kobietą
i był szczerze poruszony tym, co mówił. – Jak głębiej się zastanowię, to pamiętam jak mama czy tata mówili mi: „…coś ty zrobił, nie myślisz…, nie umiesz przewidywać…, jesteś słaby…”. Nie wynikało to jednak ze złej woli. Chcieli mnie raczej przestrzec, zwrócić moją uwagę, że robię źle. Miałem się poprawić, pracować nad sobą. Okazuje się, że w ten sposób programuje się mózg swojego dziecka. Jeżeli rodzic wciąż karci córkę czy syna, krytykując ich, to jest duża szansa, że wyrosną na ludzi, którzy nie będą radzić sobie w życiu, bo słyszeli przez całe dzieciństwo:
„jesteś głupi…, ty nigdy nie potrafisz, zobacz jak świetnie inni sobie radzą…, ty ciągle jesteś na końcu…, dlaczego mamy takie głupie dziecko…”.

– Przepraszam że się wtrącę, siłą rzeczy słyszę państwa rozmowę – odezwała się kobieta już bardzo dojrzała.
– Można powiedzieć, że czas wychowywania dzieci mam już za sobą. Moje pociechy są już dorosłe i dawno nie mieszkają ze mną. Doskonale rozumiem pana rozterki. Wychowanie to bardzo trudna sztuka. Jeżeli się pochodzi z bardzo szczęśliwej rodziny, łatwiej stanąć na poziomie tego chyba najważniejszego zadania. Moje dzieci są dziś samodzielne, wykształcone, mają swoje rodziny, co ważne – pamiętają o mnie. Chyba więc byłam, jestem dobrą matką. Zawsze kierowałam się miłością, starałam się pamiętać
o jej praktycznej stronie, czyli nie pełna gęba frazesów, ale konkretne działanie. Jeśli karałam, to na konkretnym przykładzie, np. zobacz to
i to zrobiłeś źle, bo…, ale następnym razem na pewno będzie lepiej. Ja to wiem, bo jesteś mądrym chłopcem, moim synem. Zawsze byłam cierpliwa. Nie wiem skąd mi się to brało, może właśnie z tej miłości. Często zastanawiałam się, jak dany problem załatwiłaby moja matka, mądra życiowo kobieta. Nie popadajmy jednak w przesadę. Nie trzeba mieć cudownej przeszłości, żeby zostać rodzicem. Trzeba po prostu kochać swoje dziecko. Nie wolno jednego: być egoistą. Rodzic egoista to porażka, bo on zawsze będzie myślał o sobie, a nie o drugim człowieku, nawet jeśli chodzi o jego własne potomstwo.

– A co by pani poradziła mnie? Bardzo kocham swojego syna, ale on teraz jest w tzw. trudnym wieku dorastania.
Z grzecznego dziecka zamienił się w potwora. Nic do niego nie dociera, pyskuje, nie chcę się uczyć. Brakuje mi doświadczenia, jest jedynakiem, tak jak ja. Dodatkowo nie mam rodziny, na której mogłabym się oprzeć.

– Proszę pani, trzeba rozmawiać, jak nie chce słuchać – to i tak mówić. Powtarzać głośno: mój syn jest mądry, dorastanie minie, on przecież też mnie kocha i niedługo zrozumie, że takie zachowanie mnie rani.

– To pewnie dobry sposób – odezwał się mężczyzna siedzący przy drzwiach. Wyglądał na kogoś z dużą walizką wiedzy. – Opowiem państwu historię o dzbanie, która może odmienić na plus niejedno życie.

Pewien naukowiec postanowił pokazać swoim studentom doświadczenie.

Postawił na profesorski pulpit duży, pusty, przezroczysty dzban. Po chwili wypełnił go dużymi kamieniami i zapytał, czy dzban jest już pełen. Studenci, widząc wypełnione po brzegi naczynie, odpowiedzieli, że tak. Naukowiec wyjął żwir, który wypełnił szpary między kamieniami. Profesor ponownie zapytał: czy teraz dzban jest już pełny. W odpowiedzi usłyszał ciszę. Wyjął zatem drobny piasek i wypełnił szczeliny między żwirem a kamieniami. Znów zapytał: czy naczynie jest już pełne. Ktoś z sali krzyknął, że nie i miał rację. Wykładowca na koniec zalał wszystko wodą aż po brzeg dzbana.

Jaki wniosek wypływa z tej historii? Moim zdaniem to sedno życia, w którym ważna jest kolejność działań. Jeśli profesor najpierw wrzuciłby do dzbana piasek i żwir, nie zmieściłby już dużych kamieni, które są najważniejsze, są podwalinami, na nich się buduje. Powiedzcie swoim dzieciom, żonom, mężom, że jeżeli na początku swojego życia będziecie rozmieniać się na drobne, czyli wrzucać do swojego dzbana nieistotne rzeczy i zdarzenia, to na te najważniejsze zabraknie czasu. W mądrym życiu już tak jest: wszystko ma swój czas i miejsce. Jeśli ktoś próbuje przestawiać te klocki, zrobi coś za późno lub za wcześnie, zawsze przegra. Najpierw wkładamy duże kamienie, czyli to, co najważniejsze. Dziecko które się uczy – wkłada duże kamienie do swojego dzbana, to, które chce się bawić w czasie nauki, wkłada żwir i piasek. Potem zabraknie miejsca i czasu na najważniejsze.

Cytat na dziś… wyryty nad wejściem do jednej ze świątyń w Delfach: „Poznaj siebie a poznasz wszechświat i bogów”.

Gorący koktajl „Poznaj samego siebie”
Kawa, rum, jajko, cukier.

Oddzielić białko od żółtka. Żółtko utrzeć z cukrem na gładką jasną masę. Białko ubić na sztywną pianę. Zaparzyć naprawdę mocną kawę. Do kawy dodać rum. Wymieszać żółtko i białko na gładką masę. Masą wypełnić wysoką szklanicę mniej więcej do połowy a następnie wlać z góry kawę z rumem.

 

Do zobaczenia w następnej podróży…

Joanna Osińska

 

 

Joanna Osińska
Dziennikarka TVP, prezenterka programu informacyjnego TVP Szczecin „Kronika”. Prowadzi serwis ekonomiczny „Biznes” w TVP.Info
  

Prestiż magazyn szczeciński
( 31)
luty'10