Sam na scenie

Rafał Rutkowsk

 

Najczęściej kojarzony z zabawnymi rolami w „Rozmowach w tłoku” czy z reklamami Castoramy. Ostatnio zagrał w „Grzesznych i bogatych”. Do Szczecina przyjechał ze spektaklem pt. „To nie jest kraj dla wielkich ludzi”. Rozśmieszanie do łez to jego specjalność – nasza publiczność to doceniła. Specjalnie dla „Prestiżu” – Rafał Rutkowski.

Prestiż”: Woli Pan poważniejsze czy komediowe role? Nie boi się Pan zaszufladkowania?

Rafał Rutkowski: Uwielbiam śmiać się i rozśmieszać, otaczam się ludźmi z poczuciem humoru. Tak się składa, że moje emploi jest typowo komediowe – długi, chudy, z wielkim nosem. Dodatkowo bardzo lubię komedię, bo to wyjątkowo trudny gatunek. Komedia i one man show to rodzaj konfrontacji z publicznością, zapewniający dawkę adrenaliny. Będąc na scenie, muszę rozbawić widzów, w przeciwnym razie występ jest fiaskiem. Co do zaszufladkowania – nie boję się, ponieważ komedia daje bardzo szerokie możliwości. Chciałbym kiedyś osiągnąć tak wiele, jak moi mistrzowie: Kobiela, Kobuszewski czy Gołas.

– „To nie jest kraj dla wielkich ludzi” jest trudną sztuką – w końcu dźwiga Pan całe przedstawienie.

– Ten spektakl był moim pierwszym podejściem do tego rodzaju sztuki. Jest bardzo trudna, ale kiedy już przebrnie się przez konstruowanie przedstawienia, to później granie go sprawia już czystą przyjemność. I jest bardzo rozwojowe. W końcu stoję na scenie sam, muszę nawiązać kontakt z publicznością, porwać ją swoją osobowością. Formuła one man show zawsze mnie fascynowała i cieszę się, że mogę się w niej sprawdzać.

– Nie pierwszy raz odwiedza Pan Szczecin. Czy coś szczególnie przypadło tu Panu do gustu? Dobrze się Pan u nas czuje?

– Bardzo lubię Szczecin i już od lat często tu wracam. Pierwsze sukcesy z Teatrem Montownia odnosiliśmy 15 lat temu na szczecińskim Kontrapunkcie, a w zeszłym roku zdobyliśmy Grand Prix tego festiwalu. Poza tym grałem tu wiele regularnych przestawień, więc siłą rzeczy bywam tu często. Lubię spacerować po Wałach Chrobrego, zachodzić do tutejszych knajpek.

– Jakie ma Pan plany na najbliższą przyszłość? Jakieś nowe wyzwania?

– Rozpoczęliśmy współpracę z Och Teatrem Krystyny Jandy. Przygotowujemy tam premierę „Kubusia fatalisty” w reżyserii Krzysztofa Stelmaszyka. A poza tym już za miesiąc wracam do Szczecina z one man show „Ojciec polski”.

Rozmawiała Weronika Bulicz

 

Prestiż magazyn szczeciński
( 31)
luty'10
gajda