sushi w obrazkach

-

galeria

„Hellsing”, „Cowboy Bebop” czy „Czarodziejka z Księżyca” to jedne z najpopularniejszych mang na świecie. Wiele z nich doczekało się znanych filmowych adaptacji. Dla niewtajemniczonych – bez „Ghost In The Shell” nie byłby kultowego „Matrixa”.

Japońskie komiksy na dobre zadomowiły się w Europie. W Polsce również dzięki szczecińskiemu wydawnictwu o wdzięcznej nazwie Japonica Polonica Fantastica Mangi, czyli japońskie komiksy o charakterystycznej stylistyce, przedostały się do Europy i szybko znalazły tu swoich fanów.

Podobnie stało się w Polsce. Wspomniane tytuły potrzebowały tylko tłumacza i wydawcy. Osobą odpowiedzialną za przeszczepienie na polski grunt nie tylko nowej interpretacji historii o Draculi i biblii cyberpunku jest Shin Yasuda. Jego wydawnictwo Japonica Polonica Fantastica znajduje się w Szczecinie.

– W 1989 roku przez znajomych trafiłem na ofertę pracy w Polsce – to był eksport końskiego mięsa z Polski do Japonii. Potrzebowali Japończyka, więc trafili na mnie – wyjaśnia. – Akurat w tym czasie studiowałem w Tokio teatr i byłem bardzo zafascynowany twórczością Grotowskiego i Kantora. Zresztą obecnie czasem dzwonią do mnie z Warszawy i jak jest potrzebny Japończyk w przedstawieniu – to jadę (śmiech). Także decyzja o wyjeździe do Polski nie zajęła mi zbyt wiele czasu.

Praca miała być dla Shina tylko dodatkiem do badania polskiej kultury. Początkowy plan pobytu zakładał tylko dwa lata i ani chwili dłużej. Tak się jednak złożyło, że po roku Shin poznał swoją przyszłą żonę.

– Spotkaliśmy się na weselu mojego kolegi i cóż… wpadłem – śmieje się. – Po roku zdecydowaliśmy się na ślub. Tak jak o tym, tak i o całym moim życiu decyduje przypadek. To, że zacząłem wydawać mangi, to także bardziej zrządzenie losu niż moja decyzja.

Po trzech latach pobytu w Polsce Shin otworzył w Warszawie pierwszą w Polsce japońską restaurację, ale po roku, w wyniku różnicy zdań ze swoim wspólnikiem, zrezygnował z prowadzenia tego interesu i wrócił do handlowania końskim mięsem. W 1996 roku uruchomił w Olecku wydawnictwo.

– Wydawnictwo powstało przez moją miłość do książek. Lubię zapach papieru, uwielbiam antykwariaty. A co mogę publikować, jak nie literaturę, którą znam najbardziej – mówi. – Do Szczecina trafiłem przez drukarnię. Znajomy który ją prowadzi zaproponował mi współpracę. Po kilku latach zdecydowałem się, żeby kupić w Szczecinie działkę. Spodobał mi się klimat miasta, to że jest tu cieplej i blisko do morza. Pięć lat temu osiadłem w Szczecinie na stałe.

Aktualnie J.P. Fantastica wydaje kilkanaście najbardziej popularnych tytułów. Mangi są dostępne w księgarniach i salonach Empiku w całej Polsce. Można je także kupić przez stronę wydawnictwa. Przez pierwsze pół roku Shin sam tłumaczył na język polski wydawane tytuły. Wkrótce pojawił się fan mang i anime, który zaproponował swoją pomoc. Okazało się, że robi to dobrze i został stałym współpracownikiem wydawnictwa. Część wydawanych komiksów to tytuły, które akurat są modne albo już osiągnęły sukces na świecie. Za pozostałe odpowiada agent, który szuka ich na miejscu w Japonii.

Na czym polega fascynacja tym rodzajem literatury i samą Japonią?

– Prawdopodobnie to wynika z naszego niekonwencjonalnego podejścia do tych samych sprawdzonych już rzeczy i zjawisk. Japończycy chcą się za wszelką cenę wyróżniać. Mamy skłonności do przesady, ale to wynika tylko i wyłącznie z tej właśnie potrzeby – wyjaśnia Shin. – W przypadku mang czy anime nie ma żadnej ustalonej reguły. Żeby coś miało moc przyciągania, musi być ciekawe. Czasem wystarczy tytuł. Podobnie jest z jedzeniem. Na przykład takie sushi. To proste danie, które jest równocześnie i smaczne, i zdrowe. W obu przypadkach sukces murowany.

ANETA DOLEGA

Prestiż magazyn szczeciński
( 31)
luty'10