Punkt siedzenia to punkt widzenia

Autor

Daria Prochenka

Fotele, foteliki, krzesła i leżanki, czyli raj dla leniuchów! Tak można pomyśleć odwiedzając mieszkanie architekta Macieja Gardiasza.

Jest nowocześnie, harmonijnie i nie ma tu przypadkowych rzeczy. Cały dom jest spójny. Tak wyobrażałam sobie mieszkanie architekta. Zanim dom nabrał finalnego kształtu Maciej zmienił całkowicie jego przestrzeń. Zrezygnował ze ścian działowych dzięki czemu cały poziom jest otwarty. Zależało mu na tym aby główną rolę grało tu dzienne światło. Widok z okna również nie jest przypadkowy. Właściciel upolował takie mieszkanie aby podziwiać postawne i rozłożyste drzewo.

Użytkowa przeplatanka

Jedyną zamkniętą bryłą jest łazienka. Nawet wszystkie drzwi są przesuwane przez co nie łamią konstrukcji i nie zaburzają obszaru. Aranżacje drewna i kamiennych płytek zaznaczają linie kontrastów. Mocnych akcentów jest niewiele, ale wyznaczają przestrzeń i porządkują ją. Na jednym poziomie znajdziemy zarówno pokój, jadalnię, kuchnię, łazienkę i biuro. Wszystko harmonijnie przeplata się. Strefa wypoczynkowa i prywatna domowników znajduje się na drugim piętrze. Prowadzą do niej drewniane schody, również wykonane na specjalne zamówienie. Maciej zrezygnował z propozycji developera i sam wymyślił ich kształt. Ciekawie łamią przestrzeń i choć mają surową formę ocieplają wnętrze.

Uwaga, do siedzenia!

Mieszkanie jest jasne z jednym mocnym akcentem grafitową i czarną ścianą. Dzięki temu cała uwaga gości skupia się na fotelach, które zbiera Maciej. U Gardiasza nikt z gości nie siada na tzw. wypoczynkowym komplecie. Design i dowcip niektórych projektów siedzisk zdradzają pasję właściciela mieszkania do poszukiwania form. Znajdziemy tu kartonowe krzesło, szezląg w stylu bauhaus, czy kopię fotela „Barcelona” Mies van der Rohe’a. Choć nie każdy okaz jest wygodny, na każdym można posiedzieć. Służą na co dzień domownikom, nie są wstawione jako eksponaty. Właściciel żałuje tylko, że z każdym nowym nabytkiem nie rozciąga się przestrzeń.

Daria Prochenka

Prestiż magazyn szczeciński
( 41)
Styczeń'11