Palac kolorów

galeria

Zimna czy ciepła? Takie pytanie zadajemy sobie często przy wyborze kolorystyki. Pójść w chłodne odcienie czy w te cieplejsze? W jaki sposób podjąć decyzję, gdy wkoło mamy tyle teorii i autorytetów głoszących zupełnie odmienne idee? Jak w tym wszystkim nie pogubić siebie i nie zatracić własnego, indywidualnego “Ja”.

Jak zwykle doradzam zgłębienie swojego wnętrza. To, w jaki sposób “przybierzesz” swoją twarz na dany dzień, będzie towarzyszyć ci od porannego spotkania w lustrze – robiąc makijaż, aż do spotkania wieczornego – zmywając go. Ważne jest więc potraktowanie każdego dnia jako pewnego rodzaju furtki czy bramki na nowe. Otwórzcie się na cały potencjał możliwości, nie tylko ten, który konsultanci (czasami nie bez przyczyny zwani “dyktatorami”) pragnęliby narzucić nam, zmuszając do często nieudacznego kopiowania oryginału.

Proponuję przede wszystkim szeroko rozumianą wolność. Jeśli czujesz dziś swój nastrój na użycie zimnych, stalowych odcieni, a jutro masz ochotę na bardziej zmysłową i ciepłą tonację w odcieniach złota i piasku, czemu nie spróbować obu?
Może nawet w ciągu dnia postanowisz przekształcić się z chłodnej do ciepłej tonacji? Wyjdź poza schemat i poza to, co inni powiedzieli, że pasuje ci, a co nie. Eksperymentuj z kolorami, odcieniami i barwami. Jeśli ty zaakceptujesz siebie w lustrze, to na pewno każdy dojrzy blask twoich oczu, a co za tym idzie, twój niepowtarzalny urok. Jest tylko jeden warunek – musisz czuć się doskonale…
Do inspiracji niech posłuży przykład naszej modelki Agnieszki. Swoim oszałamiającym wdziękiem w makijażu dziennym o chłodnej, stalowej, zimowej tonacji wyraża przebojowość i pewność siebie. Pod wieczór przybiera ciepłe barwy słońca i skrzącego się gorącego piasku. Transformuje się zwtedy w kobietę zmysłową, tajemniczą i delikatną.

Makijaż dzienny:
Na twarz nałożyłam krem energetyzujący, bazę pod podkład rozjaśniającą i korygującą drobne niedoskonałości skóry oraz lekki podkład w naturalnym odcieniu. Dla optycznego wyszczuplenia twarzy użyłam bronzera. Najlepszy jest taki, który jest o jeden, dwa tony ciemniejszy od karnacji, tworząc efekt naturalnej opalenizny. Zaaplikowałam go począwszy od skroni, po zakończenia kości policzkowych oraz na skrzydełkach nosa (w ten sposób optycznie zmniejsza się on i wydłuża). Na samej kości policzkowej nałożyłam puder rozświetlający, a na policzkach róż w odcieniu brzoskwini złamanej łososiem. Do makijażu oczu użyłam czterech stalowych odcieni, od bardzo jasnego srebra, aż po ciemny szary. W kącikach wewnętrznych oka zaaplikowałam perłową kredkę, która nadaje nam blasku spojrzenia. Tuż pod źrenicą w kolorze jasnego srebra, która otwiera i powiększa oko, w kąciku zewnętrznym ciemno-stalowej, która nadaje nam głębi spojrzenia. Dopełnieniem makijażu są błyszczące usta w kolorze delikatnego różu.
 
Makijaż wieczorowy:
Teraz cała uwaga skupia się na oczach. Kreska jest widoczna, wyraźna, gruba, dając nam uwodzicielski charakter spojrzenia. Tuż nad nią zaaplikowałam złoty cień, rozjaśniający się w kąciku zewnętrznym do koloru kości słoniowej, który w kąciku zewnętrznym przybiera odcień ciepłego piasku i ciemniejszego złota. Na powiece dolnej pomalowałam kreskę złotą tuż pod źrenicą, a jasną, kremową w kąciku wewnętrznym. Dopełnieniem tak mocno zarysowanych oczu są delikatnie pomalowane usta, idealnie harmonizujące się z całością za pomocą błyszczyku w kolorze opalizującej, ciepłej perły.

Dorota Kościukiewicz-Markowska

Prestiż magazyn szczeciński
( 42)
luty'11