Nasze miss - Czy trudno jest być najpiękniejszą?

Od góry od lewej: Katarzyna Borowicz Miss '04, Ewa Wachowicz Miss '92, Agnieszka Zielińska Miss '96, Roksana Jonek Miss '97, Aneta Kręglicka Miss '89, Katarzyna Zawidzka Miss '85, Marta Kwiecień Miss '99, Karina Wojciechowska Miss '91, Monika Nowosadko Miss '87, Justyna Bergmann Miss '00. W pierwszym rzędzie: Marta Matyjasik Miss '02, Karolina Gorazda Miss '03, Joanna Drozdowska Miss '01, Ewa Wojciechowska, Joanna Michalska Miss '90, Joanna Gapińska Miss '88, Ewa Tylecka Miss '95, Jadwiga Flank Miss '94.

Autor

Izabela Marecka

W Szczecinie mieszkają najpiękniejsze dziewczyny – taką opinię słyszy się często. Czy to banał lub przesadna kurtuazja? Absolutnie, bo z naszego miasta pochodzi najwięcej utytułowanych pań w historii polskich konkursów miss. W Prestiżu przedstawiamy wspomnienia kilku  z nich.O życiu bez korony, blaskach i cieniach bycia miss opowiadają: Lidia Wasiak, Joanna Gapińska, Joanna Drozdowska, Marzena Cieślik, Małgorzata Rożniecka, Anna Tarnowska i Klaudia Ungerman.

Lidia Wasiak, Miss Polonia 1983
Zamknięty rozdział

W 1983 roku po ogłoszeniu werdyktu jury Szczecin oszalał. Lidia została najsłynniejszą szczecińską miss, pierwszą po 25 latach przerwy. Wszyscy zachwycali się jej słowiańską urodą. Obecnie niewiele się zmieniła, ma szczupłą sylwetkę i burzę blond włosów. Jest piękną kobietą.

 – Prawda jest taka, że dla wielu fanów konkursu Miss Polonia, to właśnie szczecinianki Lidka Wasiak i Joasia Gapińska pozostają do dziś najpiękniejszymi Miss – uważa Ewa Wojciechowska, dziennikarka, autorka książki „Miss Polonia. A jednak warto…”, redaktor naczelna serwisu Plejada.pl.

Do Fiata się zmieszczę…

Lidia niechętnie wraca do wspomnień z wyborów Miss Polonia, dla niej to dawno zamknięty rozdział. – Tak naprawdę wyjęto mi rok z życia – wspomina. – Frajda ze zwycięstwa, gratulacje, fanfary trwały dosłownie chwilę. A już następnego dnia zagoniono mnie do pracy, w ogóle nie liczono się z moim zdaniem, planami. Byłam króliczkiem doświadczalnym raczkującego w temacie biura Miss Polonia – wspomina. Do udziału w konkursie namówiła ją koleżanka, która też startowała i bardzo chciała wygrać. Stało się inaczej, zwyciężyła Lidka. Do Szczecina wróciła sama pociągiem, bo koleżanka i jej rodzice obrazili się okrutnie. „Przyjaciółka” zerwała z nią wszelkie kontakty. – Pamiętam, że przed wyborami Miss Polonia siedziałyśmy z kilkoma uczestniczkami konkursu i Andrzejem Rosiewiczem przy stoliku w kawiarni. Dziewczyny zamawiały herbatki, kawy, a ja lody. Jedna z nich powiedziała:"Lidka nie jedz lodów, bo będziesz gruba", a ja na to:"Ale do malucha się zmieszczę". Było dużo śmiechu, pan Andrzej pogratulował riposty, a słowa okazały się prorocze.

Szkoła życia

Główna nagroda, Fiat 126 p był wtedy szczytem marzeń wielu Polaków. Szczęściara – tak mówili wszyscy. – Samochód pewnie mógł być lepszy, ale i tak jako jedyna pod Studium Medyczne przyjeżdżałam własnym autem. Pamięta, że do Londynu na Miss World pojechało 13 osób z ekipy i na to były pieniądze, ale na porządną sukienkę na występ dla Miss Polonii już nie starczyło.
– W Wiedniu na Miss Europe ukradziono mój bagaż z korytarza w hotelu Hilton. Dziewczyny z innych krajów pożyczały mi buty i kosmetyki, bo polscy organizatorzy okazali się kompletnie bezradni! – mówi. Pół roku po konkursie ścięła włosy i przefarbowała na ciemny brąz. Miała dosyć zaczepek i komentarzy na swój temat. Chciała się od tego wszystkiego odciąć, ukryć. Nie była przygotowaną na taką popularność.

Życie po koronie

Po konkursie pracowała jako modelka, podpisała kilka kontraktów z firmami kosmetycznymi i w ten sposób zarobiła na kawalerkę w Szczecinie. Dostała się na Uniwersytet Szczeciński, skończyła IKF, wyszła za mąż, urodziła córeczkę. – Z perspektywy czasu muszę stwierdzić, że właściwie wygrana w konkursie Miss nie miała większego wpływu na moje życie, a jeśli, to na bardzo krótko – uważa Lidia.W 2004 roku zdecydowała się na udział w reality show TVN "Wyprawa Robinson". Wytrzymała 55 dni w malezyjskiej dżungli. W morderczym upale, bez jedzenia, zdana praktycznie na siebie walczyła z własnymi słabościami. – Nocą w szałasie było duszno i łaziły robale, wolałam więc spać sama na plaży. Taka wyprawa to ciągłe wybory mniejszego zła. W ekstremalnych warunkach najbardziej sprawdzają się słowa: "Wiemy o sobie tyle, na ile nas sprawdzono" – mówi. Była to dla niej kolejna szkoła przetrwania. Podobnie jak Miss Polonia. Gdyby mogła jednak cofnąć czas, nie podjęłaby ponownie decyzji o starcie w konkursie. – Pomimo wielu złych doświadczeń przeżyłam też wiele niesamowitych chwil i  gdy wspominam tamten czas, to może dla nich było warto? – podsumowuje. Nadal mieszka w Szczecinie. Od ponad roku pracuje jako przedstawiciel szwajcarskiej firmy „Microlife”. Ma niewiele wolnego czasu, wszystkie takie chwile spędza z córką, rodzicami i przyjaciółmi. Od kilku lat jest w szczęśliwym związku. – Największym moim sukcesem w życiu jest to, co usłyszałam od najbliższych mi osób, że nie zmieniłam się, że pozostałam sobą – dodaje z satysfakcją.

Joanna Gapińska, Miss Polonia 1988
Paszport do lepszego świata

W wyborach wzięła udział dzięki Lidii Wasiak, która wysłała jej zdjęcia na konkurs. W rok po zdobyciu Miss Polonia Joanna wyjechała do USA i słuch o niej zaginął. Pierwszy raz do Polski przyjechała dopiero po 16 latach.

Gdy wygrała, Szczecin zgotował jej huczne powitanie. Spotkała się z prezydentem miasta, a dziennikarze ustawiali się w kolejce po wywiad z nią i z jej rodzicami. Oprócz tytułu Miss Polonia Joanna przywiozła z Sopotu: toyotę corollę, etolę z szynszyli, dwutygodniową wycieczkę na Węgry i całoroczną kolekcję ubrań.

Joanna pilnie poszukiwana

Tuż po przekazaniu korony następczyni wyjechała do USA. Do Polski przyjechała dopiero w 2007 roku na promocję książki Ewa Wojciechowskiej "Miss Polonia. A jednak warto”. –To był jakiś cud, że mi się udało. Szukałam jej przez konsulat, przez dawnych znajomych, przez gazety polonijne w USA. Joasia po prostu zapadła się pod ziemię– opowiada Ewa Wojciechowska. – Męczyłam wszystkich moich przyjaciół i znajomych, że gdyby coś słyszeli, gdyby mieli kogoś w USA, kto by znał Joannę Gapińską... To był koszmar, bo termin oddania książki do drukarni się zbliżał, a ja nie miałam wywiadu z jedną z najważniejszych Miss Polonia – dodaje.
I w końcu, wydarzył się cud. Do Ewy zadzwoniła pani z Chicago, która powiedziała, że zna męża Joanny i że przekazała mu prośbę o kontakt. Nie pozostało nic innego, tylko czekać, aż oddzwonią.
– Dzień później zadzwonił telefon. „Dzień dobry, tu Joanna Gapińska. Słyszałam, że mnie pani szuka”. Nie muszę pisać, jak wielka była moja radość – opowiada Ewa Wojciechowska. – Przegadałyśmy pół godziny!

Rodzina z amerykańskiego snu

Początkowo nie chciała absolutnie słyszeć o przylocie do Polski na promocję książki. Jednak w końcu dała się przekonać. W Warszawie spotkała wielu dawnych znajomych, przede wszystkim przyjaciółkę Miss Polonię 1985 Katarzynę Zawidzką, która to wiele lat temu poznała ją z jej dzisiejszym mężem. Odwiedziła również rodzinny Szczecin i była pod ogromnym wrażeniem, jak bardzo miasto się zmieniło. Obiecywała, że musi pokazać Polskę swoim synom.
Jak wygląda obecnie? Przez te wszystkie lata Joanna niewiele się zmieniła. Jest wciąż tak samo piękna i ma dokładnie taką figurę jak w 1988 roku.– Nie mam pojęcia, jak ona to robi, bo uwielbia jeść i gotować – dodaje Ewa Wojciechowska. – Jej największe pasje to urządzanie wnętrz oraz kursy gotowania u największych mistrzów kulinarnych na świecie. Z tego co widziałam na zdjęciach ma piękny, duży dom, przystojnego męża i dwójkę uroczych synów. W ogóle, ta rodzina wygląda jak z amerykańskiego snu – dodaje Wojciechowska.

Małgorzata Rożniecka, Wicemiss Polonia 2000
Zdobywczyni dwóch koro
n

Małgorzata to jedyna Polka, która wygrała dwa światowe konkursy piękności - Miss International i Miss Model of the World. Tylko w Polsce była druga.

– Czy mam jakiś przepis na wygraną? Jest kilka prawidłowości, nie chodzi tylko o urodę. Zawsze porównuję to do sportu, w którym żeby wygrywać, oprócz predyspozycji i techniki, ważny jest stan umysłu – mówi Gosia Rożniecka.
Zanim zaczęła startować w konkursach piękności, była lektorem języka angielskiego i pracowała w biurze promocji miasta Urzędu Miejskiego. Marzyła jednak o podróżach, a konkursy otwierały okno na świat. Przed Miss Polonia, miała za sobą wiele wyborów regionalnych, w których zdobywała doświadczenie. Wiedziała już wtedy jak się pomalować, uczesać, zadbać o figurę. To zaprocentowało. Chociaż na Miss Polonia dla wielu była faworytką, zdobyła tytuł wicemiss.

Dwa światy

Bardzo cieszyła się z drugiego miejsca i nagrody. Nie myślała o tym, co by było gdyby zajęła pierwsze miejsce. Wybory wspomina dobrze, choć pamięta też dziewczyny, którym tak bardzo zależało na wygranej, że nie potrafiły ukryć zawiści.
– Na finale widząc we mnie zagrożenie knuły intrygi – wspomina. – Nie było to przyjemne, miałam nawet chwile żeby zrezygnować z konkursu… Jednak po przemyśleniach zdystansowałam się od całej sprawy. I dobrze zrobiłam– dodaje. Po konkursie Miss Polonia wróciła do pracy w urzędzie. Jednak nawet tam nie uciekła od popularności. Ciągle przeprowadzano z nią wywiady, wydzwaniały osoby z gratulacjami. – Znalazło się też kilku natrętnych wielbicieli, przysyłali kwiaty, prezenty, męczyli mnie listami… Trochę to było przerażające. Na szczęście po jakimś czasie dali sobie spokój – śmieje się Gosia. Spełniła też swoje największe marzenie o podróżowaniu. Zaczęło się od konkursu w Istambule, gdzie zdobyła tytuł Miss Model Of The World 2000. Potem poleciała do Japonii na konkurs Miss International. Bilet jednak musiała kupić sobie sama. Pracowała jako hostessa i odkładała pieniądze. Udało jej się po raz kolejny wygrać światowy konkurs. – Wygraną był czek. Postanowiłam zainwestować w akcje. Po kilku latach za te pieniądze kupiłam sobie mieszkanie – mówi.
Dzięki wyborom zwiedziła niemal cały świat. Poznała show biznes, który wcale jej nie zachwycił. Sztuczne uśmiechy, blichtr, pieniądze i władza - tak wspomina te znajomości. Miała skrajne przeżycia, z jednej strony gwiazdy z pierwszych stron gazet, którzy na przyjęcia przyjeżdżali prywatnymi odrzutowcami, z drugiej niesłychane ubóstwo ludzi z najbiedniejszych dzielnic.

Po drugiej stronie

Przełomowym momentem w jej życiu był tytuł Honorowego Ambasadora Szczecina. – Było to dla mnie ogromne wyróżnienie. Dało mi to siłę do tego, żeby promować Szczecin na swój sposób, czyli organizując regionalne wybory Miss Polonia Ziemi Zachodniopomorskiej – mówi. Od kilku lat zaprasza na castingi najpiękniejsze dziewczyny w naszym mieście i pomaga im w karierze. Jej odkryciem są m.in. Joanna Drozdowska, Marzena Cieślik, a w ostatnich latach największe sukcesy na konkursach międzynarodowych osiągała także jej podopieczna Anna Tarnowska. Dziewczyny jeżdżą po całym świecie, zdobią okładki czasopism, wygrywają konkursy piękności. – Ma świetne oko w wyborze kandydatek, ale przede wszystkim potrafi znakomicie przygotować finalistki waszego regionalnego konkursu do wyborów ogólnopolskich, ale też światowych - tak o Gosi mówi Wojciechowska. Ostatnio sprawdza się w nowej roli - mamy niespełna rocznego synka Aleksandra. Teraz rodzina jest dla niej najważniejsza. Marzy o wybudowaniu domu i drugim dziecku. Jest spełnioną kobietą.

Joanna Drozdowska, Miss Polonia 2001
Zawsze byłam druga

Nie spodziewała się wygranej. Mówili, że jest za mało słowiańska, zbyt niska. Stało się jednak inaczej, jury doceniło egzotyczną urodę Joanny i przyznało jej koronę miss.
– To było dla mnie ogromne zaskoczenie. Nawet powiedziałam mamie, żeby nie przyjeżdżała na finał, bo nie ma sensu. I w konsekwencji podczas gali finałowej, byłam zupełnie sama – opowiada Joanna Drozdowska. Gdy wyczytano jej numer z wrażenia potknęła się, a gdy włożono jej koronę na głowę popłakała się.
Wszystko zaczęło się od namowy znajomych. Jej samej udział w konkursie nigdy nie przeszedłby przez głowę. Miała już trochę doświadczenia w regionalnych wyborach, postanowiła pójść na casting Miss Polonia. Została drugą Wicemiss Pomorza Zachodniego. – Zawsze byłam druga – śmieje się Joanna. – Dopiero Miss Polonia przyniosła mi pierwsze miejsce – dodaje.

Daleko od noszy

Poleciała do Sun City w RPA na wybory Miss Świata. Nigdy nie zapomni tych widoków, safari, egzotycznych zwierząt, aukcji charytatywnych, spotkań z ludźmi z pierwszych stron gazet. Niestety zawiódł organizator, dostała tylko bilet do ręki. O resztę musiała zadbać sama. Pomogła jej Eva Minge, przygotowała jej komplet garderoby, pożyczyła suknię na finał. Podczas gdy inne dziewczyny, miały sztab stylistów i menadżerów, ona była zupełnie sama.
Na castingu bez kolejki. Wygrana w konkursie dała jej rozpoznawalność. Wiedziała, że to jej „pięć minut”, które musi wykorzystać. Pracowała jako modelka i fotomodelka, zagrała epizody w kilku filmach i reklamach. Wystawała w kilometrowych kolejkach na castingach. Można ją zobaczyć m.in. w serialu „Daleko od noszy”, programach „Kawaler do wzięcia”, „Grasz czy nie grasz”. Wzięła udział w sesji zdjęciowej dla „Playboya”. Nawiązała mnóstwo znajomości, teraz ubiegając się o kolejna pracę nie jest traktowana jak reszta kandydatów, tylko korzysta z bocznych drzwi. – Jak wchodzę na casting bez kolejki, to czuję na sobie spojrzenia. Gdyby wzrok mógł zabić, to pewnie bym już nie żyła – śmieje się Joanna.

M jak miss

Obecnie mieszka w Warszawie i wszystko wskazuje na to, że tam już zostanie. Prowadzi własną firmę kosmetyczną „Missterium”, założyła klub „M jak Miss”, który zrzesza 43 miss z różnych konkursów piękności. Założyła też agencję hostess i modelek. Dużo pracuje, ponieważ lubi być niezależna. – Nigdy nie żałowałam, że wzięłam udział w konkursie. Jest to ogromna przygoda, marzenie setek dziewczyn. Dzięki koronie miss zwiedziłam świat, spotkałam mnóstwo wspaniałych ludzi – podsumowuje Joanna.

Marzena Cieślik, Miss Polonia 2006
Królewną byłam przez chwilę

Nigdy nie interesowały ją konkursy piękności, nie chodziła na castingi, nie wysyłała zdjęć do agencji modelek. O jej udziale w konkursie zadecydował przypadek.

Charakterystyczna uroda Marzeny przyciągnęła uwagę Małgorzaty Rożnieckiej, organizatorki wyborów regionalnych.
– To właśnie ona zaproponowała mi udział w konkursie. Początkowo miałam obiekcje, ale po namyśle zgodziłam się. Właśnie przeprowadziłam się do Szczecina i czułam się nieco osamotniona. Pomyślałam, że będzie to dobra okazja do nawiązania znajomości – opowiada Marzena Cieślik.

Kto wrobił królika Rogera?

Później wszystko potoczyło się w niesamowitym tempie, w ciągu zaledwie trzech miesięcy zdobyła tytuł Miss Ziemi Zachodniopomorskiej, Miss Polonia oraz wystartowała w Miss Świata.
– Nigdy nie zapomnę finałowego pytania „Kto wrobił królika Rogera?”. Po prostu zbiło mnie z nóg! – opowiada. –Byłam przygotowana z różnych dziedzin, a nie miałam pojęcia kim jest królik Roger! Przytomnie odpowiedziałam „Pewnie ktoś złośliwy”. Zobaczyłam uśmiech na twarzy jurorów. Pomyślałam „Jest dobrze”– wspomina.
Po wygranej wróciła do rodzinnego Wolina. Powitanie było cudowne. Poczuła się jak księżniczka z bajki. Niestety euforia nie trwała długo. Wybory Miss Polonia zbiegły się z wyborami Miss Świata organizowanymi w Polsce. Pojechała na nie zupełnie nieprzygotowana. – Biuro zawiodło na całej linii – opowiada. – Miało czekać na mnie wszystko, łącznie z biżuterią, butami i sukniami. Okazało się, że nic nie zostało przygotowane, a przecież byłam gospodynią tego konkursu! Dziewczyny z Wenezueli czy Stanów, przyjechały z dziesięcioma walizkami, sztabem stylistów, a ja musiałam szybko „organizować” sobie stroje i dodatki.
Bardzo pomogły jej szczecińskie projektantki: Sylwia Majdan, Sylwia Romaniuk, oraz Nina Kaliszczak ze sklepu Caterina. To właśnie one pomogły skompletować Marzenie odpowiednią garderobę potrzebną na finał Miss Świata.
– Kreację balową w ostatniej chwili uszyła mi Eva Minge. Jeszcze na próbach chodziłam ze szpilkami – śmieje się Marzena. – Była to wspaniała złoto-brązowa suknia, która świetnie do mnie pasowała. W Polsce uznana została za kiczowatą… Zrobiła natomiast furorę w Australii, wszyscy pytali kto ją zaprojektował!
Tytuł przyniósł jej też wiele niezapomnianych chwil. Występowała w reklamach, została zaproszona do Australii na wyścigi Formuły 1. Poznała tam szefa teamu Renault Flavia Briatorego. Z dnia na dzień stała się tam gwiazdą, rozdawała autografy, udzielała wywiadów, dostała propozycję zostania matką chrzestną samolotu Boeing 757. Wystąpiła też w gorącej sesji okładkowej dla magazynu „Playboy”.

Mama miss

Odkąd została mamą jej życie kręci się wokół malutkiej córeczki. Jak mówi, nigdy nie zmieniłaby swojego obecnego życia na życie miss, które obfituje w wiele obowiązków i nie do końca spełnionych marzeń. – Decyzję o udziale wyborach podjęłam świadomie i jej nie żałuję. Była to prawdziwa szkoła życia. Gdybym miała zadecydować ponownie o udziale? Tak, ale tylko z tą wiedzą i doświadczeniem, które mam obecnie – dodaje.

Anna Tarnowska, Wicemis Polonia 2007
Tytuły to jej specjalność

nia Tarnowska ma 25 lat, słowiańską urodę i uśmiech gwiazdy filmowej. Jest jedną z najbardziej utytułowanych dziewcząt w historii konkursu Miss Polonia.
– Mój przepis na wygraną? Przede wszystkim zdrowy dystans do wyborów. Zawsze traktowałam to jak dobrą zabawę, a nie grę o wszystko – mówi Tarnowska. Ma na koncie mnóstwo sukcesów. W 2007 roku zdobyła tytuł I wicemiss Polonia. Rok później została II wicemiss International. W 2009 roku wystartowała w konkursie Miss Intercontinental gdzie wywalczyła tytuł III wicemiss. To tylko te najważniejsze nagrody. – Wcześniej pracowałam jako modelka i fotomodelka, miałam doświadczenie które bardzo przydało się podczas wyborów – wspomina.

Drink z dyktatorem

Konkurs Miss Polonia przyniósł jej dwie nagrody. Zdobyła tytuł Miss Publiczności. W nagrodę dostała samochód z czego bardzo się ucieszyła, bo chciała mieć własne auto. Jeszcze emocje nie opadły, a została nagrodzona tytułem wicemiss. – Byłam bardzo wzruszona – wspomina. – To była niezapomniana chwila i ogromne emocje – dodaje.
Na wyborach Miss Intercontinental na Białorusi miała okazję poznać prezydenta Aleksandra Łukaszenkę. – Tak się złożyło, że na kolacji po finale zostałam posadzona przy stoliku z prezydentem. Nie mówię po rosyjsku, ale udało nam się wymienić kilka zdań poprzez tłumacza. Ciężko mówić coś o wrażeniach po wymianie zaledwie kilku zdań i wzniesieniu kilku toastów. Jest to osoba publiczna, o której mam już wyrobione jakieś własne zdanie. Jednakże w stosunku do nas był bardzo sympatyczny, nawet udało mi się zrobić z nim zdjęcie – opowiada.
Przez te trzy lata praktycznie non stop podróżowała. Zwiedziła m.in. Chiny, Ukrainę, USA, Koreę Południową. Podpisała kontrakt z firmą odzieżową w USA, brała udział w wielu pokazach mody, m.in. u Ilony Felicjańskiej. Wraz z kilkoma miss i znanymi aktorkami prezentowały stroje Dawida Wolińskiego, Macieja Zienia oraz Kasi Baczyńskiej.

Korona na półce

Chociaż uwielbia podróże, Szczecin to jej miejsce na ziemi. – Kocham Szczecin i nigdy nie chciałam się z niego wyprowadzać. Właśnie znalazłam pracę w banku, prowadzę bardziej uregulowany tryb życia, koronę odłożyłam na półkę – śmieje się Ania.

 

Klaudia Ungerman, Miss Polski 2008
Mam swoje pięć minut

Klaudia Ungerman to pierwsza Miss Polski z naszego regionu. O jej starcie w wyborach zadecydował przypadek. Miała wtedy 18 lat i przygotowywała się do matury.

Skromną, uroczą dziewczynę wypatrzyła w szczecińskiej galerii handlowej Elwira Żniniewicz, która obecnie jest organizatorem regionalnego konkursu Miss Pomorza Zachodniego. – Zawsze marzyłam o pracy modelki. Próbowałam nawet szczęścia w kilku agencjach warszawskich, ale gdy słyszałam, że muszę zgubić parę centymetrów z bioder, zrezygnowałam – opowiada Klaudia.

Ostatni będą pierwszymi

Na finałach regionalnych wyborów była druga, tytuł miss zdobyła Weronika Bronowicka ze Szczecina. – Razem z Weroniką pojechałyśmy na finały Miss Polski. Na zgrupowaniach wspierałyśmy się nawzajem, mieszkałyśmy w jednym pokoju. Pamiętam, że miałam ostatni numer… byłam zawsze na końcu, do przymiarek, zdjęć, prezentacji… W moim przypadku doskonale sprawdziło się powiedzenie: „Ostatni będą pierwszymi” – śmieje się.
Pamięta, że miała swoją faworytkę. Bardzo ładna, zawsze perfekcyjnie ubrana, pomalowana. – Myślałyśmy że wygra ona. Jednak stało się inaczej. Tylko mój tata od początku był pewien, że wrócę z koroną – wspomina.
Nadszedł kulminacyjny moment, Weronika została trzecią wicemiss, jako ostatnie padło jej nazwisko. – Pamiętam, powiedziałam: „O Boże”, poszukałam wzrokiem mojego chłopaka, który zerwał się z miejsca i zaczął głośno wiwatować, myślałam o rodzicach którzy oglądali transmisje w TV. To był jeden z najszczęśliwszych dni w moim życiu! Główną nagrodą był samochód Opel Corsa, mój pierwszy własny samochód, a ja nie miałam jeszcze wtedy prawa jazdy… – mówi.

Szczecin – Mediolan

Później zaczął się bardzo intensywny rok. Wyjechała do RPA na konkurs Miss World. Organizator zadbał o wszystko. Mimo, że nie towarzyszył jej sztab stylistów jak u innych miss, miała wyprawę jak księżniczka – suknie balowe i koktajlowe z kolekcji Evy Minge, do tego perfekcyjnie dobrane buty, biżuterię i kosmetyki. – Koronę woziłam zawsze przy sobie w bagażu podręcznym, bardzo jej pilnowałam. Mimo tego kiedyś zdarzyło się, że zostawiłam ją w autobusie. Na szczęście kierowca zawrócił specjalnie dla mnie i oddał mi zgubę – opowiada Klaudia.
Również zobaczyła wiele niesamowitych miejsc, np. Dubaj. Nadal współpracuje z biurem Miss Polski i właśnie kiedy zaczęła szukać sobie stałej pracy w Szczecinie zadzwonił telefon z Misslandu: „Klaudia jedziesz do Mediolanu”. Tak znalazła się w stolicy mody. Obecnie swój czas dzieli pomiędzy Szczecin, a Mediolan.Wystąpiła w kilku pokazach mody włoskich projektantów, całymi dniami biega na castingi. – Chociaż niechętnie wyjeżdżam ze Szczecina, bo tu mieszka mój narzeczony, mam świadomość, że teraz jest moje pięć minut, które chcę maksymalnie wykorzystać.

Rekordy
Szczecin jest w dziedzinie miss rekordzistą. Pochodzi stąd 5 miss i 10 wicemiss.
Miss Polonia:
Lidia Wasiak 1983, Joanna Gapińska 1988,
Joanna Drozdowska 2001, Marzena Cieślik 2006.
Miss Polski : Klaudia Ungerman 2008.
Wicemiss Polonia: Elżbieta Mielczarek 1984,
Żaneta Katkowska 1989, Monika Warmińska 1994,
Małgorzata Rożniecka 2000, Agnieszka Pawlak 2001,
Anna Tarnowska 2007.
Wicemiss Polski: Beata Sudolska 1990,
Urszula Iwanik 1991, Małgorzata Baranowska 1998,
Małgorzata Kiezik 2005.
Ze Szczecina pochodzi także pierwsza Miss Polonia - Lidia Wasiak,
najniższa -Joanna Gapińska (1.70), najstarsza - Marzena Cieślik (25lat).

Ewa Wojciechowska, redaktor naczelna serwisu
Plejada.pl, autorka książki „Miss Polonia. A jednak warto”.


Czy konkurs może być wstępem do wielkiej kariery? To wszystko zależy od danej dziewczyny, czy ma na siebie pomysł, czy też chce po prostu (jak to często powtarzają uczestniczki wyborów miss) „przeżyć przygodę”. Jeśli słyszę taką odpowiedź to wiem, że zaraz po konkursie ta dziewczyna zniknie bo niestety, nie wie jeszcze, co chciałaby w życiu robić i nie ma pojęcia jak pokierować swoją karierą. W latach 80’ konkurs Miss Polonia cieszył się większą popularnością, niż dziś. Wszyscy go oglądali, a miss stawała się prawdziwą gwiazdą mediów. Właściwie każda Miss Polonia lat 80. przyznała mi, że dla nich ta wygrana była paszportem do lepszego świata. Paszportem – dosłownie i w przenośni. Trójka z nich na stałe zamieszkała za granicą: Katarzyna Zawidzka MP’85 – we Francji, Renata Fatla MP’86 – we Włoszech, no i wasza Joanna Gapińska MP’88 – w USA.

IZABELA MAGIERA-JARZEMBEK

Produkcja sesji
dla magazynu Prestiż
Foto: Adam Fedorowicz
Wizaż i stylizacja: Maja Holcman

Bibliografia:
Ewa Wojciechowska „ Miss Polonia.
A jednak Warto…”
www.mispolonia.com.pl
Podziękowania dla Ewy Wojciechowskiej,
redaktor naczelnej serwisu Plejada.pl
za pomoc w realizacji materiału.

Prestiż magazyn szczeciński
( 43)
Marzec'11
gajda