„Wszystko, czego pragnę jest przede mną”

Joanna Osińska Dziennikarka TVP

Autor

Joanna Osińska

To słowa pewnej bardzo mądrej Pani Profesor, niewątpliwie ważnej i znaczącej postaci w szczecińskim i nie tylko (co bardzo ważne) świecie naukowym. Jest jedną z tych znaczących osób, które los stawia niespodziewanie na drodze podczas naszej życiowej PODRÓŻY.

Otóż, jeśli się głębiej zastanowimy, zupełnie nie zauważamy poszczególnych etapów własnego życia, które – jeśli mamy choć trochę oleju w głowie, zbliżają nas do doskonałości i szczęścia.

Co robimy do TRZYDZIESTKI?

Cytując Panią Profesor – w większości to karuzela błędów i potknięć. Nabijamy sobie całe mnóstwo guzów, lub co gorsze, wybijamy zęby o trudne sytuacje, łamiemy nogi i ręce, byle jednak nie kręgosłup. Jednym zdaniem uczymy się na własnych, bardzo bolesnych potknięciach. Okres jak najbardziej potrzebny w życiu. I jeśli rodzice myślą, że dobrymi radami wtedy nam pomogą, to nic bardziej mylnego. Próżny trud, który jedynie budzi wściekłą agresję panny lub panicza. Ważne jednak, aby z tego okresu burzy i naporu, naiwności i wzniosłych, utopijnych idei, chodzenia po omacku, bo zjedliśmy przecież wszystkie rozumy – umieć wyciągać wnioski. Jeśli to potrafimy, przechodzimy do kolejnego etapu.

Co robimy po CZTERDZIESTCE?

Często liżemy rany po rozwodach, ale też budujemy nowe związki, albo wybieramy samodzielne życie. Wychowujemy dzieci. Mamy doświadczenie zawodowe, nie jesteśmy już żółtodziobami typu: przynieś, wynieś, pozamiataj, skocz po flaszkę dla majstra… Mamy doświadczenia i mądrość nimi popartą. Gęba nie jest już pełna frazesów, ale celnych spostrzeżeń. Zarabiamy pieniądze. Jesteśmy w podróży i wiemy już dokąd zmierzamy, jesteśmy odważni, ale też przewidujący. Nie tak łatwo wpadamy w pułapki. Zbliżamy się do doskonałości. W tym okresie też, zwłaszcza kobiety (to naukowo udowodnione) stają się wręcz gejzerem seksu. Pragną miłości fizycznej i świetnie się w niej realizują. Są dobre, bo wiedzą czego chcą. Mężczyźni też są podobno nieźli, choć najlepszy okres większość ma już za sobą. Ciekawe? A mówią, że To się nie wymydla… Jednym zdaniem: właśnie zaczęliśmy drugie życie, dostaliśmy kolejną szansę. A to nie koniec.

Co robimy po PIĘĆDZIESIĄTCE?

W tym okresie życia rysują się wyraźnie dwie grupy ludzi. Jedna (i kobiety i mężczyźni) uważa, że czas umierać, bo ciało więdnie, choroby mordują, nic nie osiągnęli – zmarnowali najpiękniejsze lata. Generalnie zmarnowali życie. Tu trzeba na kogoś zwalić: na dzieci – bo poświęciłam/em wam życie; na męża/żonę – byłam/em z tobą mimo, że mnie zdradzałeś/aś, ale przecież przysięgałam/em przed Bogiem. Studia? Nie było kiedy, bo obowiązki, itd…

Druga grupa (i kobiety i mężczyźni) „wyszumiana”, wykochana na wszystkie strony, delektuje czas doskonałości, spija ambrozję własnego intelektu kształtowanego przez lata. Pisze książki, doradza korporacjom, bankom, komu tam tylko można. Są wzorem, ideałem, wiedzą, to o czym inni – młodsi nie mają pojęcia. Całe życie byli aktywni zawodowo. Doświadczenie, to teraz ich oręż i siła. Niezależni, z pełnym kontem w banku. Interesują się wnukami, ale też nową przygodą – na ile nas jeszcze stać?. Nie mają nic do stracenia, niczego się nie boją. Każdy dzień, to niespodzianka, coś innego, ciekawego, przyjemnego. To jak przeciąganie liny. A jeśli pęknie? To co z tego!

Na trzecią odsłonę pracujemy od urodzenia. Każdego dnia wybieramy naszą drogę. Zawsze możemy zawrócić, skręcić na jakimś skrzyżowaniu naszego losu. Nikt za nas nie wybierze. Tylko My zrobimy to najlepiej. Kiedy się oddajemy w cudze ręce, od razu stajemy na przegranej pozycji. A wiecie dlaczego tak robimy? Bo się boimy, że nie podołamy. Wolimy zaufać innym, a nie sobie. Boimy się popełnić błąd. A to błąd!!! Tylko w sytuacjach ekstremalnych możemy się dowiedzieć na co nas stać. Dlatego guzy w młodości, brak pokory, chodzenie po cienkiej linie – są tak potrzebne.

Wiecie, co odpowiedział myśliciel Wolter pytany na łożu śmierci, czy wyrzeka się szatana…, …że to nie jest odpowiednia chwilą, żeby robić sobie wrogów…

Piękna myśl. Ufajcie własnemu rozumowi, ale też uważnie przyglądajcie się ludziom, których w życiu spotykacie. Oni są jak drogowskazy.

Tego wszystkiego właśnie dowiedziałam się od tej mądrej Pani Profesor, która ma na imię Izabella. Więcej nie zdradzę, bo każdy musi spotkać własnego mentora. Ten jest mój i kropka.

Przychodząc na świat płaczemy. Inni się śmieją. Umierając śmiejmy się, niech płaczą inni.

François-Marie Arouet de Voltaire (Wolter)

 

Kanapki wiosenne – „Samo życie”. Na styropianowa tackę (jak spod mięsa) wyłożyć ok. 1,5 cm warstwę ligniny. Nawilżyć. Wysypać nasiona rzeżuchy. Przykryć odwróconą drugą tacką. Utrzymywać wilgoć. Po tygodniu (mniej więcej): Ciemny chleb (najlepiej pełnoziarnisty) posmarować masłem odwrócić i „przykleić” kiełki z tacki. Można oprószyć oregano lub szczyptą soli.

Do zobaczenia w następnej podróży…

Joanna Osińska

Prestiż magazyn szczeciński
( 44)
Kwiecień'11
gajda