Prawo ulicy

AGATA, STUDENTKA KULTUROZNAWSTWA Czerwona sukienka - Zara Buty na koturnie - Zara Płaszczyk - Vero Moda Torba w kształcie sowy - prezent z Ukrainy Wisior w kształcie sowy - jedno z centrów handlowych

Autor

Aneta Dolega

Moda uliczna, czyli „street fashion” rządzi się własnymi prawami i daleka jest od ortodoksyjnych zasad wielkich kreatorów mody. Trampki do sukni balowej? Proszę bardzo. Luksusowy ciuch zmieszany z garderobą z lumpeksu? Jak najbardziej. Ulica rządzi się własnymi prawami, w temacie mody również. Wyszliśmy na zewnątrz i sprawdziliśmy w czym młodzi ludzie czują się najlepiej. Fragment tego na naszych zdjęciach.

Jaki jest ten codzienny, młody Szczecin w temacie ubrań? O ocenę zapytaliśmy dwie specjalistki o stylu, które chodzą ulicami tego miasta i jednocześnie są dobrze zorientowane w tym, co się dzieje poza jego granicami.

– Osoba mająca swój styl i wyczucie mody wszędzie znajdzie coś fajnego i umiejętnie połączy na sobie sukienkę z H&M ze skórzaną kurtką z lumpeksu i okularami Prady – zauważa Magda Lipiejko, stylistka, fotograf i właścicielka ML Sudio, międzynarodowej agencji modelek. – W Szczecinie jednak jak na moje oko największe wzięcie mają sieciówki – dodaje. Według Magdy nadal boimy się wyróżniać z tłumu i eksperymentować z modą. Zamiast postawić na indywidualizm stawiamy na bezpieczne schematy

– Szczecin co raz bardziej czuje ostatnie propozycje mody np. wprost z Mediolanu – ocenia Agnieszka Szylar, wizażystka i stylistka „The Sweetest Company”. – Od dłuższego czasu obserwuję młodzież i ich styl. I muszę stwierdzić, że widzę dość często radosnych, kolorowych, młodych ludzi naprawdę dobrze ubranych. Co cieszy. Czują i lubią bawić się modą. I dobrze, bo teraz wszystko jest dostępne – mówi. Podobnie jak Lipiejko zauważa i żałuje, że głównie ich zabawa zaczyna i kończy się na sieciówkach. Czy to znaczy że Szczecin kiepsko wypada na tle innych polskich miast?

– Wypada podobnie, bo centra handlowe są w całej Polsce takie same, a tam młodzież najbardziej lubi się ubierać – stwierdza Lipiejko. – Nasze zalety to większa świadomość mody, umiejętność skompletowania fajnego looku za grosze. Wady to słabość do zbyt widocznych metek, epatowania logo znanej marki, niestety najczęściej podróbek – dodaje.

Najlepiej jest łączyć nowe ze starym. Nie bać się łączyć struktury ze wzorami, kolorami i manipulować modę z wybiegów z czymś własnym. – U nas jest ogromny wybór second handów, a w modzie przede wszystkim chodzi o to, żeby się nią bawić – tłumaczy Agnieszka. – I wszystko to widać w Szczecinie. Nie masowo, ale to normalne. Moda i trendy światowe nie trafiają do każdego. Tak jest w całej Polsce – mówi. Ogólnie to jest coraz lepiej. – Choć szału nie ma – żartuje Magda. – Jednak z racji otwarcia Akademii Sztuki liczę na przypływ koloru i modowej fantazji na naszych ulicach – dodaje.

Aneta Dolega

Prestiż magazyn szczeciński
( 44)
Kwiecień'11
gajda