Na targowisku różności

Wnętrze utrzymane jest w  zrównoważonej tonacji beżów i brązów.

Autor

Greta Grabowska

Koszalińskie Osiedle Unii Europejskiej to miejsce, które trudno jest określić, jako przyjazne mieszkańcom. Pozbawione infrastruktury, skwerów, placów zabaw i... prywatności.

Życie tutaj nie różni się od koczowania w miejskim blokowisku. Standard lokali wzrósł o kwadrat wykoszonego trawnika. Własnego trawnika.

Szlachetna szarość

Na obrzeżach tej przestrzeni można znaleźć miejsca, które zdają się temu przeczyć. Przy jednej z bocznych uliczek mieszka pani Ewa Kasprzyk, znany koszaliński stomatolog. Jej niewielki dom wyróżnia się na tle pospolitych żółtych elewacji szlachetną szarością ścian i podjazdu.

Wnętrze utrzymane jest w  zrównoważonej tonacji beżów i brązów. Barwy te mówią o zamiłowaniu mieszkańców do harmonii. Całość jest efektem współpracy inwestora i koszalińskiego architekta wnętrz Aleksandry Orskiej.

Ponieważ dom służy właścicielom od niedawna, nie nabrał jeszcze cech indywidualności. Aby tak się stało jego wyposażenie musi się trochę przykurzyć, musi pokryć się swoistą patyną. To wymaga czasu.

Światło między beżem, a brązem

Wnętrza wypełnia światło. Drewniana, teakowa podłoga zestawiona jest z kremowo-beżowymi ścianami i ciepłą barwą szaro-brązowych kanap. Ta tonacja jest wspólna dla salonu i jadalni. Łączy je. Dodatkowo w obydwu przestrzeniach użyto tej samej tapety o dekoracyjnym wzorze arabeski i brązowo-kremowej w jadalni i srebrzysto-kremowej na ścianach salonu. W jesienne słotne wieczory w jej misternych, wijących się wzorach odbija się jasne światło kominka. Ściana błyszczy jak kosztowna tkanina. Gospodarze otuleni miękkością szaro-brązowych kanap odpoczywają tu i przyjmują gości.

Za ścianą kominkową znajduje się kuchnia. Drewniane fronty szafek i powierzchnia za okapem wykonane są z drewna o odcieniu kasztanowym. Wspaniale prezentują się na tym tle długie, relingowe uchwyty i jasny corianowy blat. Nowoczesna, otwarta przestrzeń zachęca do kulinarnych poszukiwań i wydawania wystawnych kolacji. Przyjmowaniu gości i degustacjom służy ciemny, masywny stół w asyście wysokich tapicerowanych krzeseł. Granicę tej przestrzeni wyznacza ściana z tafli szklanych. Za nią „ukrywa się” klatka schodowa.

Piętro utrzymane jest w jaśniejszej tonacji. Schody i podłoga są tutaj wykonane z drewna jesionowego. Pomieszczenia tej kondygnacji zaprojektowano z większą, swobodą kolorystyczną. Główna sypialnia zdaje się przełamywać konwencję w jakiej jest utrzymany parter. Dominuje tu czerwień.

Wanna – kokon pod gwiazdami

Łazienka pani Ewy owinięta jest rozmigotanym brązem wykańczającej ściany mozaiki. Na jej tle wyjątkowo pięknie prezentuje się ceramika firmy Villeroy & Boch. Bioniczne formy umywalki i wanny przywołują z pamięci kształt kokonu lub jajka. Są bardzo organiczne. Leżąc w niej podświadomie powracamy do fazy embrionalnej. I jeszcze kąpiąc się możemy podziwiać gwiazdy. Kąpiel w tej łazience staje się niezwykłym misterium, jak oczyszczenie w blasku księżyca.

To ciepły i przyjazny dom. Pomimo pierwszego wrażenia, że jest dosyć surowy, z czasem przeniknie on energią gospodarzy. Zespoli się z nimi. Dzięki przywiezionym z odległych zakątków poduszkom, ceramice i emocjom wnętrze będzie ulegało przemianom podobnym do następujących po sobie zmian pór roku.

Prestiż magazyn szczeciński
8( 47)
Sierpień'11
gajda