"Na grzyby, czyli śniadanie do łóżka"

Szymon Kaczmarek dziennikarz Polskiego Radia Szczecin, „garkotłuk”

Autor

Szymon Kaczmarek

Jest późne lato, Drawieński Park Narodowy. Gdzieś w głębi kniei leśniczy G. sprawia ustrzelone zwierzę. Duży myśliwski nóż, ręce po łokcie we krwi, a w uszy wwierca się wrzask: "Stefan! Hop, hoop! Stefaaan!!!"

Leśniczy G. nie wytrzymuje tych potępieńczych dźwięków, wychodzi zza drzew z zakrwawionym nożem w dłoni, kładzie rękę na ramieniu "grzybiarza" i cicho mówi: "Stefan już nie odpowie..."

I tak oto leśniczy G. stał się posiadaczem dwóch wypełnionych po brzegi grzybami koszy, oraz jednego buta męskiego numer 42. Kolega Stefana ucieka zapewne do dziś, mimo iż od historyjki owej minęło sporo czasu.

Znikoma wartość odżywcza, niewielka kaloryczna, ryzyko zatrucia pokarmowego, lub choćby niestrawności, ba... nawet i śmiertelne ryzyko! No, to proszę, wytłumaczcie mi jak dziecku skąd te tysiące ludzi snujących się po lasach ze wzrokiem wbitym w ściółkę? Skąd samochody z rejestracjami odległych zakątków kraju, już od szarego świtu parkujące na leśnych przecinkach? Dlaczego mam sucho w gardle i drżą mi ręce na myśl, że to JUŻ!!!!!!!! GRZYBOBRANIE!

Niewielu jest takich, co nie skusi ich maślaczek duszony w śmietanie, rydzyk ledwie co posolony i na blasze usmażony, prawdziweczek z octowej zalewy, lub choćby kania jak schabowy sporządzona. Oczywiście. Grzyby, pomimo słabych walorów odżywczych, są tak przesmaczne, że w nosie mamy zakazy, ostrzeżenia, czy zwykły rozsądek.
Wigilijny barszcz bez suszonych grzybów? Kapuśniak, bigos, sos do zawijanych zrazów? Takich naszych narodowych potraw, które bez grzybów ani rusz, jest bez liku. Tuż obok, w Skandynawii, w Niemczech, Francji, Anglii zbieranie grzybów traktowane jest jako dobrowolne samobójstwo, lub przynajmniej niebezpieczna ekstrawagancja. W Polsce, grzybobranie to sport narodowy. Ileż to świtów w mieniących się wszystkimi barwami lasach przedeptanych! Ile kilometrów schodzonych z nosem wbitym w leśną ściółkę? Wszystko po to, by w odpowiednim czasie zimowej biesiady podać na stół specjalny słoiczek z dobranymi według wzrostu prawdziwkami, by w czasie przedwigilijnej krzątaniny sięgnąć do woreczka suszonej mieszanki podgrzybkowo-borowikowej. Wigilijne uszka z KUPNYMI grzybami? Toż to obraza dla Gości i Gospodarza!

Tegoroczne grzyby pojawiły się dość wcześnie, a to za sprawą mokrego lata. Już pod koniec czerwca można było zebrać pierwsze kurki i prawdziwki, choć te drugie, jak to na wiosennym wysypie bywa, mocno zarobaczone.

Zaprzyjaźniony leśniczy G. zawsze odradzał zbieranie prawdziwków z pierwszego wysypu. Na szczecińskich rynkach pod koniec lipca kurki osiągały niebagatelną cenę 45 złotych. Dla miłośnika kulinarnych rozkoszy nie ma ceny zbyt wygórowanej. Nic jednak nie zastąpi smaku tych zebranych samodzielnie.
Każdy grzybiarz ma swoje ulubione lasy i co roku z tęsknotą wyczekuje na pierwsze, jesienne spotkanie ze znajomymi ścieżkami, drzewami, z tą niezwykłą, czarującą atmosferą porannych leśnych mgieł.

Jeśli spodziewacie się Szanowni Czytelnicy, że za chwilę opiszę ze szczegółami gdzie rok temu zebrałem około trzystu rydzów, no to... macie rację: za nic w świecie!

Mam nadzieję na tegoroczne powtórzenie sukcesu, a niech tam, niech znów mnie brzuch rozboli od rydzowej rozpusty!

Mogę jedynie podać orientacyjny kierunek: za Choszcznem (niewąski szmat drogi).

Z Panami mogę się za to podzielić sprawdzonym przepisem rozmiękczającym najbardziej skamieniałe damskie serca. A Paniom życzę panów przygotowujących takie specjały:

Kurki na grzance

/potencjalnych kucharzy płci męskiej ostrzegam: podanie w/w może być przyczyną długotrwałego i szczęśliwego związku/

Na niewielkiej patelni roztop łyżkę masła.
Ze środkowej części dużej, świeżej papryki wytnij pasek o szerokości dwóch centymetrów. Połóż paprykowe kółko na patelnię i zmniejsz temperaturę smażenia. Do środka kółka wsyp warstwę drobnych kurek (większe można pokroić).
Lekko posól i popieprz.
Na małym ogniu smaż ok. 2 min. Wbij na kurki jajko nie rozlewając żółtka i smaż do ścięcia białka (najlepiej pod pokrywką).
Podrumień kromkę pieczywa tostowego. Na talerz połóż kilka środkowych listków sałaty, a na nie nasączony masłem z patelni tost. Ostrą łopatką zdejmij ostrożnie z patelni paprykowo-kurkowe kółko i umieść je na toście (najtrudniejsza chwila!).
Całość posyp drobniutko posiekanym szczypiorkiem, lub koperkiem.

Ukochanej Kobiecie podawaj z uśmiechem i czułością...

Uwierz, znów puści Cię z kolegami na grzyby.

Prestiż magazyn szczeciński
8( 47)
Sierpień'11