Opera na Łasztowni

Autor

Maciej Pieczyński

Szczecińska Opera na Zamku stanie się „Operą przy Energetyków”. Na czas remontu przenosi się bowiem na Łasztownię, pod dach nowoczesnej hali strukturalnej, która stanie się największą halą widowiskową na Pomorzu Zachodnim. O zaletach nowej siedziby oraz o najbliższych artystycznych planach Opery na Zamku opowiedział nam, pełniący obowiązki dyrektora, Szymon Różański.

Już niedługo Opera na Zamku na jakiś czas stanie się „operą przy Energetyków”, gdzie powstanie tymczasowa scena… Czy będzie jakaś uroczysta inauguracja?

Hala strukturalna na Łasztowni jest obiektem na tyle nowatorskim, że musi przejść pewne prace związane z akustyką. W związku z tym nie planujemy hucznego otwarcia, chcielibyśmy raczej zrobić próby akustyczne, przygotowujące całą halę do wielkiego wydarzenia, jakim będzie wystawienie w połowie października „Traviaty”, którą przygotowujemy we współpracy z Deutsche Oper w Berlinie.

Będzie to największa hala widowiskowa w województwie zachodniopomorskim… Nie myślał pan o tym, żeby na stałe przenieść tam operę lub żeby organizować tam po remoncie zamkowej opery choć część widowisk?

Obecnie pracuję nad projektem, który ma na celu pozyskanie sporych pieniędzy z funduszy unijnych. Mam nadzieję, że pozwolą one zrealizować całość projektu przebudowy naszej Opery właśnie w murach Zamku Książąt Pomorskich. Nie będzie wówczas konieczności obciążania budżetu województwa tą inwestycją. Hala strukturalna powstaje więc jako scena tymczasowa, która pozwoli doprowadzić prace na zamku do szczęśliwego końca.

Jakie są największe zalety hali strukturalnej?

Jest ona przede wszystkim nowatorskim rozwiązaniem technologicznym, zgodnym ze standardami europejskimi. To pierwsza tego typu hala zbudowana w Polsce. Z moich informacji wynika, że do takich konstrukcji przymierza się Gdańsk i Warszawa. W hali na Łasztowni główna scena zostanie wzbogacona o kieszenie boczne, zdecydowanie zwiększające możliwości zmiany scenografii. Wystrój i aranżacja utrzymane będą w stylu industrialnym. Hala będzie posiadać pełne zaplecze techniczne do obsługi sceny i artystów, pełne zaplecze garderobiane oraz zaplecze dla całego zespołu opery, a także duże foyer – to są jej poważne atuty.

W podobnej hali mieściła się przez kilka lat po pożarze wenecka opera La Fenice…

Tak, wzorów szukaliśmy na Zachodzie. Podobne hale funkcjonują także w Szwajcarii, we Włoszech, we Francji w Paryżu, w Anglii w Londynie. Zasadniczą cechą tej budowli jest tymczasowość: halę można w każdym momencie złożyć i rozłożyć w innym miejscu. Mimo to jej konstrukcja jest stabilna i wytrzymała, a budowla będzie mogła długo służyć szczecińskim widzom.

Czy wspomnianym spektaklem „Traviaty” zostanie otwarty sezon?

Nie. Otworzymy sezon przedstawieniem z naszego stałego repertuaru, czyli „Wiedeńską krwią”. Musimy się tej hali „nauczyć”, przygotować do jej używania i dostroić ją akustycznie, aby dźwięki brzmiały właściwie.

Jak mógłby Pan określić misję Opery na Zamku?

Misją Opery na Zamku jest przyciągnięcie do niej jak największej liczby widzów – w różnym wieku, z różnym doświadczeniem w obcowaniu z teatrem muzycznym, a więc także z rozmaitymi potrzebami repertuarowymi. Mam nadzieję, że uda się nam uczynić Operę w jeszcze większym stopniu miejscem edukacji, co zaowocuje wykształceniem się potrzeby bywania w niej, poznawania nowych dzieł. Opera ma być także przestrzenią dla artystów, która pozwoli zaprezentować ich talent szerszej publiczności – takiej, która zaakceptuje operę jako źródło wzruszeń i wrażeń, zarówno słuchowych, muzycznych, jak i wizualnych, które pozwalają wejść w świat teatru.

Jakie są więc najbliższe plany artystyczne Opery na Zamku?

Gdy Opera będzie mieć już swoje stałe miejsce, mamy zamiar rozwinąć zespoły artystyczne i techniczne po to, żeby była możliwość prezentowania znacznie większej liczby dzieł. Chcemy więcej grać; chcemy grać repertuar, który spodoba się mieszkańcom Szczecina i województwa, ale także będzie przyciągać miłośników teatru muzycznego z dalszych miejsc. Chcemy poszerzyć nasz repertuar operetkowy i musicalowy, który pozwoli na to, iż ludzie z przyjemnością będą przychodzić na nasze przedstawienia. Nie uciekamy też od ambitnej opery. Tego typu repertuar na pewno znajdzie się u nas w drugiej połowie sezonu, już w 2012 roku. Nasze zamierzenie jest takie, by publiczność polubiła halę Opery, przychodziła do niej nie tylko na repertuar wyjątkowy, ambitny, wyselekcjonowany, budzący podziw melomanów, ale także i lekki, operetkowy i musicalowy. Warto wspomnieć, że wśród naszych nowych produkcji znajdzie się w drugiej połowie nowego sezonu zarówno żelazna pozycja operowa, jaką jest „Madame Butterfly” Pucciniego, jak i klasyczny, doskonały musical – „Człowiek z La Manchy”.

Prestiż magazyn szczeciński
8( 47)
Sierpień'11