Od naczelnej

Autor

Daria Prochenka

Dobrze spędziliście wakacje? Ja z uśmiechem wspominam niektóre sytuacje i mimo tego, że grałam pierwszoplanową rolę w całej serii absurdów rodem z "Monty Pythona" nie tracę humoru. Ba! Nawet jestem dumna, że podczas tego lata tyle się nauczyłam! Już wiem jak nie denerwować się, oddychać głęboko i uśmiechać, choć nie byłam na żadym obozie jogi. Zapytacie, jak to możliwe…?
A co zrobić gdy... Pociąg jedzie z Krakowa do Szczecina w 14 godzin? Deser w kawiarni podawany jest przez 40 minut? Właściciel kempingu wypisuje przez 15 minut rachunek za dwa dni pobytu? To była moja wakacyjna rzeczywistość. Do tego można dodać jeszcze kelnerki urywające zdanie w pół i odchodzące od stolika, dwa auta, które nie potrafiły pokonać skrzyżowania podczas jednej zmiany świateł i pociągi opóźnione o 90 minut. Choć staram się być optymistką, śmiechem zbywać niektóre przypadki, po pewnym czasie moje różowe okulary na nosie robiły się brudno-szare.
Jeśli myślicie, że to kolejny tekst z cyklu "narzekanie", mylicie się. Musiałabym jeszcze spory akapit poświęcić na pogodę. Ale po co o niej mówić, skoro nie mam na nią wpływu. To po co Wam to piszę?

Może Wy znacie odpowiedź - co się stało z ludźmi? Halo, moi drodzy, gdzie jesteście? Czy świat wziął urlop? Począwszy od kelnerów, skończywszy na konduktorach i paniach w informacji. Czy to nowy styl na "muchę w smole"? Przecież ustaliliśmy już wcześniej, że nie było męczących upałów, powodujących prostowanie zwojów mózgowych... Jestem pełna podziwu, że tak można funkcjonować… Może to jest jakiś rodzaj luzu, którego nie rozumiem albo mam za duże wymagania? Otwierając za każdym razem oczy ze zdziwienia nauczyłam się przez te wakacje jednego - cierpliwości. Nie przypuszczałam, że mam w sobie takie jej pokłady. Bo w sumie, czy mi gdzieś się spieszy, skoro mamy wakacje? Czy te kilka minut coś zmieni?
Choć z jednej strony doceniam tą wakacyjną naukę, z drugiej uświadomiłam sobie, że chyba już tęsknię za jesienią…

Ożywi się sezon kulturalno-sportowo-imprezowy i wszyscy wrócą na właściwe tory. Dlatego też sierpniowy numer Prestiżu jest już mocno przepełniony jesiennymi nowinkami. Z utęsknieniem czekam na tę jesienną energię.

Na te ostatnie dni lata, tego wam życzę. Oby do września!

Prestiż magazyn szczeciński
8( 47)
Sierpień'11
gajda