Arkadiusz Prajs – O życiu i szyciu

Projektantem chciał być od zawsze. Skończył technikum odzieżowe, poznał swój zawód od kuchni.

Autor

Izabela Marecka

galeria

Modę dla mężczyzn tworzy od wielu lat, jednak przełomem w jego karierze było spotkanie Evy Minge, która zaprosiła go do stworzenia wspólnej kolekcji.
Tak powstał duet Minge&Prajs. O karierze, pracy z jedną z najbardziej znanych i kontrowersyjnych polskich projektantek, a także o życiu, które lubi pisać przewrotne scenariusze – Arkadiusz Prajs.

Projektantem chciał być od zawsze. Skończył technikum odzieżowe, poznał swój zawód od kuchni. Oprócz projektowania sam szyje i wykańcza swoje rzeczy. Jest perfekcjonistą.

— Zawodu uczyłem się w renomowanym zakładzie krawieckim przy ul. 5-go Lipca w Szczecinie — wspomina. — To była prawdziwa szkoła szycia. Tam nauczyłem się tworzenia form, perfekcyjnego wykończenia, drobiazgowej pracy przy odzieży. To była bardzo przydatna lekcja.
Bardzo możliwe, że życie Arka potoczyłoby się inaczej, gdyby nie praca w szczecińskiej firmie Arne Trykot Carlsson. Tam pracował przy produkcji odzieży roboczej. Właściciel firmy, Tadeusz Figurski, widząc jego nieprzeciętne umiejętności zaproponował, że pomoże finansowo przy stworzeniu pierwszej autorskiej kolekcji.

Wygrana bitwa

Tak powstała kolekcja zatytułowana „Przestrzeń Miejska”, którą zaprezentował w 2008 roku na Hali MTS. Wygrał wtedy konkurs dla debiutujących projektantów – Gryf Fashion Show. Przyszedł przełomowy rok 2009. Prajs postanowił ponownie wziąć udział w szczecińskim Week&Mody, by zaprezentować swoją nową kolekcję. Do jury konkursu została zaproszona Eva Minge. Gdy zobaczyła pokaz Arka, wpadła w zachwyt. Postanowiła zaproponować mu współpracę.

— Byłam pod ogromnym wrażeniem jego kolekcji, uważam go za swoje odkrycie — opowiada Eva Minge. — Doceniam jego profesjonalizm, świetne pomysły i nieszablonowość.

Dla Arka otworzyły się ogromne możliwości. Postanowił stworzyć linię męską odzieży, sygnowaną logo Minge&Prajs. Wielkie plany i marzenia musiały jednak zejść na drugi plan bowiem los zgotował dla niego kolejne życiowe wyzwanie. Przy rutynowych badaniach lekarskich dowiedział się, że jest poważnie chory.

— Życie wywróciło mi się do góry nogami. Musiałem przewartościować wszystko i stoczyć najcięższą walkę – o swoje zdrowie i życie. Postanowiłem wygrać tę bitwę — mówi.

Na długie miesiące zapomniał o pracy i skoncentrował się na walce z chorobą. W otoczeniu bliskich i przyjaciół powoli dochodził do zdrowia.

— W tym czasie wspierała mnie także Eva Minge, rozmawialiśmy niemal codziennie podtrzymywała mnie na duchu i zapewniała, że nasze plany są aktualne. To dodawało mi siły i nadziei na przyszłość — wspomina.

Gdy najgorsze było już za nim i wrócił ze szpitala do domu, rzucił się w wir pracy. Tworzenie kolekcji zajęło mu pół roku. Wysokiej jakości materiały i dodatki ściągał z zagranicy. Wszystko musiało być dopracowane w najmniejszym szczególe, praktycznie każda część garderoby zawierała ręcznie robione dodatki. Stworzył 130 sztuk odzieży.

— Pracowałem bez wytchnienia — opowiada projektant. — Postawiłem na proste formy z oryginalnymi połączeniami dzianiny, skóry i naturalnych futer z jenotów. Do tego ręcznie robione swetry. Stworzyłem kolekcję dla nowoczesnego mężczyzny, który ceni sobie wygodę, ale chce wyglądać nieszablonowo.

Pierwszy sukces

Po raz pierwszy duet Minge&Prajs nieoficjalnie zadebiutował na wrocławskiej gali „Moda i Sztuka” w 2010 roku. Publiczność zgotowała projektantom owacje na stojąco.

— Bardzo denerwowałem się jak zostanę przyjęty. Miałem świadomość, że na widowni siedzi elita Wrocławia oraz postacie z pierwszych stron gazet — Agata Młynarska, Katarzyna Skrzynecka, Krzysztof Ibisz. Po prezentacji jednak posypały się gratulacje — wspomina.

Oficjalny pokaz duetu projektantów odbył się w Warszawie w lutym 2011 roku i połączony był z dziesiątymi urodzinami programu TVN „Co za Tydzień”. Kolekcja nazwana „Ready-to-Wear” bardzo spodobała się warszawskiej publiczności. O nieznanym dotąd szczecińskim projektancie zaczęło być głośno.

— Pojawiły się moje zdjęcia z Evą i oczywiście zrobili z nas parę — śmieje się Arek. — Mieliśmy okazję zdementować te plotki w programie „Dzień dobry TVN”, relacje z pokazu były też emitowane w programie Oliviera Janiaka „Co za tydzień”. Nasz duet oficjalnie zaistniał w polskim show biznesie.

Plany są takie, aby kolekcję męską wprowadzić do wszystkich butików Evy Minge. Potrzeba jednak na to czasu, nakładów finansowych i ciężkiej pracy.

— Mam świadomość, że jeżeli te plany wyjdą, przede mną ogrom pracy, dlatego teraz staram się naładować baterie — mówi projektant. — Pracuję tylko tyle, ile muszę, dbam o zdrowie i cieszę się życiem. Kiedy tylko jest okazja, uciekam ze Szczecina do mojego wiejskiego domku z pięknym ogrodem. Tam pochłania mnie moje kolejne hobby – ogrodnictwo. Gdy pielęgnuję, przycinam i dopieszczam drzewka zapominam o problemach i odpoczywam.

Prestiż magazyn szczeciński
8( 47)
Sierpień'11