ABC przedporodowe

Autor

Agnieszka Redlińska

galeria

Poród, choć rzecz ludzka i naturalna, budzi ogromne emocje oraz obawy. Zwłaszcza ten pierwszy... Pytania mają zarówno przyszłe mamy, jak i ojcowie. Zastanawiacie się nad wieloma zagadnieniami i nie wiecie jak będzie wyglądał poród? Macie wątpliwości czy musi boleć lub jakie przysługują wam wtedy prawa? Odpowiedzi możecie poszukać na przykład w szkole rodzenia.

Poród to nie choroba, ani zabieg medyczny, tyle że trzeba być do niego przygotowanym. A także znać swoją rolę i swoje prawa, rolę położnej, lekarza i bardzo ważną rolę taty, nawet jeśli nie chce, czy nie może być obecny przy samym porodzie — mówi Monika Jędrzejewska, edukator medyczny i założycielka Szkoły Rodzenia im. św. Joanny Beretty Molli. Szkoła rodzenia nie jest tylko dla kobiet. Ojcowie oczekujący narodzin dziecka także dowiedzą się jak ważna jest ich rola i jaka konkretna praca jest do wykonania, żeby poród był lżejszy. Właściwe przygotowanie może zwiększyć kontrolę sytuacji i komfort psychiczny pary przed i podczas narodzin ich dziecka. W szkole rodzenia kobieta wzmacnia się i poznaje swoją rolę, przejmuje kontrolę nad sytuacją. Zdobyta podczas szkolenia wiedza pomaga parom w dokonaniu świadomych wyborów zgodnych z ich oczekiwaniami, rodzice zyskują jasne wyobrażenie na temat narodzin dziecka. Poród jest wydarzeniem nie tylko biologicznym, ale bardzo zależnym od emocji i stanu psychicznego kobiety. — Jeżeli kobieta czuje się bezpieczna, to hormony wydzielają się prawidłowo i poród, mimo że trudny, może być pięknym doświadczeniem — mówi Jędrzejewska. Stąd duża koncentracja w szkole na przygotowaniu emocjonalnym. Kurs rozpoczyna się od nawiązania kontaktu z dzieckiem, co według prowadzącej zajęcia jest bardzo ważne, aby mogło się ono prawidłowo rozwijać i od początku dostawało sygnały, że jest kochane.

W zgodzie z naturą

Szkoła Rodzenia im. św. Joanny Beretty Molli przy Centrum Wspierania Rozwoju „Bonum” aktywnie wspiera ideę porodów naturalnych oraz naturalnego karmienia. Naturalny poród odbywa się w pozycji wertykalnej, nie na leżąco. — Mięśnie dna miednicy są ze sobą połączone. Kiedy dziecko przechodzi przez kanał rodny przy złej pozycji, na leżąco, nacisk na tkanki jest nierównomierny, a w pozycji pionowej główka napiera równomiernie i wszystkie mięśnie są równomiernie rozciągane, dokrwione, a kobieta unika naruszenia mięśni krocza — przekonuje Jędrzejewska. Dobrze prowadzony poród to współpraca kobiety z położną. — Rodząca mniej prze, a bardziej wydycha, pozwala na spokojne, naturalne tempo porodu, jest w wygodnej dla siebie pozycji — twierdzi Jędrzejewska. Osiem spotkań szkolenia (tyle czasu trwa kurs) obejmuje także temat funkcji bólu porodowego i metod jego łagodzenia. Natura zaprojektowała poród w sposób, w którym wszystko ma sens, także ból. — Poród naturalny jest potrzebny dziecku, wydziela się wtedy najwięcej adrenaliny w życiu, szczepi ona na jego trudy. Podobnie działa to u kobiety, dając jakby szczepionkę na dobre macierzyństwo, uodparnia ją — dodaje pani Monika. — Uruchamiane są wtedy mechanizmy fizjologiczne, które mają swoją funkcję w całym procesie porodu, karmienia piersią i budowy więzi matka–dziecko — mówi. Każda kobieta w ciąży chce wiedzieć jak złagodzić ból, który wpisany jest w poród. W szkole rodzenia im. św. Beretty Molli uczestniczki poznają dwadzieścia naturalnych metod łagodzenia go. Usłyszą, że właśnie te naturalne są według wielu badań bezpieczne dla kobiety i dziecka. — Farmakologiczne metody prowadzą często do konieczności innych ingerencji, które nie są dobre dla zdrowia. Kończy się to często zabiegami, cesarskim cięciem, bądź innymi niekorzystnymi formami ingerencji — stwierdza założycielka szkoły rodzenia. Wśród omawianych, naturalnych metod znajdują się na przykład: oddech przeponowy, ruch i aktywność do końca, imersja wodna i obecność bliskiej osoby.

Świadomy poród

W szpitalu rzadko zdarzają się porody w pełni naturalne, bez żadnych leków, ingerencji. Stosuje się leki przyspieszające akcję porodową, leki uśmierzające ból, a wiele z nich zmienia naturalny bieg rzeczy. Jednak mimo wspierania naturalnych porodów, w szkole przyszli rodzice przygotowywani są do rodzenia w szpitalu. Szukający alternatywy dla porodu szpitalnego znajdą w szkole rodzenia im. św. Beretty Molli wsparcie i przygotowanie do porodu w domu. Choć takie porody są tematem sporów a środowiska lekarskie nie są im zwykle przychylne, to znajdują one swoich entuzjastów. Założycielka szkoły, Monika Jędrzejewska sama urodziła w domu sześcioro z siedmiorga swoich dzieci. Decyzję na poród poza szpitalem Monika Jędrzejewska z mężem podjęli po przyjściu na świat pierwszego dziecka w szpitalu, gdzie ich oczekiwania nie zostały spełnione. Kolejne porody odbyły się w domu, wśród najbliższych. Nie każda kobieta może rodzić w domu. Wykluczają ten plan medyczne przeciwwskazania. Odpowiedzialność spoczywająca na rodzicach oraz na położnej jest ogromna. Gdy są wątpliwości i brak poczucia bezpieczeństwa by rodzić w domu, lepiej wybrać szpital. Inicjatywa oddana jest rodzącej, która najlepiej czuje swoje ciało. Położna kontroluje przebieg porodu, obserwuje, bada tętno, ale nie jest najważniejsza, asystuje jakby z boku.

Dla całej rodziny

Na szkoleniu są także zajęcia dla przyszłych babć, które muszą znaleźć swoją rolę i właściwe miejsce po przyjściu wnuka na świat. Dowiadują się jak dziś wygląda pielęgnacja malucha (i karmienie piersią) oraz jak mądrze pomagać młodym rodzicom. W każdej szkole rodzenia poruszany jest aspekt depresji poporodowej oraz jak jej zapobiegać. Kluczową rolą jest wsparcie męża i rodziny. — W szkole uczymy matki oraz partnerów jakie emocje mogą odczuwać i jak poradzić sobie z baby bluesem (fizjologicznym smutkiem poporodowym – przyp.red.) — mówi Jędrzejewska

Katarzyna Wojtasiak, szczecinianka, mama 14 – miesięcznej Konstancji

„Chodziliśmy z mężem do szkoły rodzenia i oboje uważamy, że bardzo wiele nam to dało. Nie uczą tam tylko o momencie porodu, ale również o pielęgnacji noworodka. Niedoświadczeni rodzice nie wiedzieliby nawet od czego zacząć. Szkoła rodzenia uczy myślenia, jak się nie pogubić w świecie komercji, o naturalnych potrzebach porodu i dziecka i z czego warto świadomie korzystać. Nie każdy musi wybrać znieczulenie przy porodzie, smoczki czy butelki. Szkoła rodzenia uspokaja, ponieważ przyszła matka szuka odpowiedzi na swoje pytania. W tym celu zwykle czyta fora internetowe, gdzie kobiety często straszą się nawzajem i napędzają swoje emocje. Szkoła rodzenia oferuje również gimnastykę i wspólne przeżywanie ciąży. Miło jest też patrzeć przez kilka tygodni jak zmieniają się inne mamy, jak zachowują się ich dzieci w brzuszkach. Każde ma już swój widoczny temperament. Jeśli tylko będziemy mogli przy następnym dziecku, znowu pójdziemy do szkoły rodzenia, żeby odświeżyć naszą wiedzę, ale przede wszystkim dlatego, że to czas poświęcony ciąży. Chwila wyciszenia i odpowiedniej gimnastyki, na którą w domu nie zawsze znajdzie się czas czy ochotę.”

Lekarz ginekolog – położnik Grażyna Radomińskaz Placówki Medycznej „Medicus”

„Każdej matce zaproponowałabym edukację przedporodową. Ciężarna poznaje tajniki porodu, wycisza emocje i strach. W rezultacie świetnie współpracuje podczas porodu.”

„Jestem zdecydowanym przeciwnikiem porodów domowych. Istnieje za duże ryzyko, że w razie powikłań pomoc dla rodzącej i jej dziecka będzie spóźniona. Poród domowy, czyli w otoczeniu najbliższych, intymnie, można też "zorganizować" w placówce medycznej. Wtedy "obok", blisko i natychmiast może być udzielona profesjonalna pomoc i zachowane jest stu procentowe bezpieczeństwo. Nawet jak ciąża przebiega prawidłowo, to w czasie porodu mogą wydarzyć się różne powikłania!!!. Uważam, że decyzja o porodzie w domu jest nieodpowiedzialna. Dlatego środowisko lekarskie w większości nie odnosi się entuzjastycznie do takich porodów.”

Katarzyna Wojtasiak, Szczecinianka, mama 14-miesięcznej Konstancji

„Do tematu porodu naturalnego w domu zdążyliśmy się przekonać, ale uznaliśmy, że nie mamy do niego idealnych warunków. Wcale nie czułabym się tu swobodniej. Później okoliczności ciąży sprawiły, że zakończyła się 5 dni po terminie cesarskim cięciem, z powodu małowodzia.

Przy porodzie w domu może też dojść do komplikacji, już przy pierwszym takim sygnale jedzie się do szpitala... Myślę, że jak poród ma być dobry to będzie, a jak skomplikowany, to taki będzie, bez względu na miejsce. Trzeba mieć trochę szczęścia. Mną się w szpitalu wspaniale zajęli. Wszyscy mnie wspierali, zareagowali we właściwym czasie, dziecko urodziło się z maksymalną punktacją, dostawałam pyszne wegetariańskie posiłki i poza stresem związanym z faktem cięcia mojego ciała, na które nie byłam gotowa, bo chciałam rodzić naturalnie, uważam ten czas za wspaniały.”

 

Prestiż magazyn szczeciński
8( 47)
Sierpień'11