Gdy ciąża jest marzeniem

Autor

Izabela Marecka

Kasia i Tomek są małżeństwem. Mają po 36 lat realizują swoje pasje, robią karierę - ona jest architektem, on prowadzi własną firmę. Mieszkają w pięknym apartamencie w modnej dzielnicy Szczecina, żyją pełnią życia. Na pierwszy rzut oka mają wszystko. Za wyjątkiem dziecka.

Temat rodzicielstwa ciągle odkładaliśmy na później – opowiadają. – Bo kariera, praca, bo brak mieszkania. Mieliśmy tysiące wymówek i inne priorytety. Kiedy zaczęliśmy w końcu starać się o dziecko pojawiły się problemy.

Mijały miesiące, a dwóch kresek na teście jak nie było tak nie ma. Postanowili poszukać pomocy specjalisty. Podjęli leczenie w klinice, zaczęły się badania, testy, diagnozy.

– Pojawiły się też rozterki, depresja i bezustannie powracające pytanie – dlaczego spotkało to właśnie nas? – wspomina Kasia.

Takich osób jak Kasia i Tomek jest więcej. Statystycznie co szósta para z naszego otoczenia ma kłopoty z zajściem w ciążę.

– Około 15 procent par w wieku rozrodczym ma problem z ograniczoną płodnością czyli mniej więcej tyle ile ludności liczy Warszawa – potwierdza profesor Rafał Kurzawa, ginekolog ze szczecińskiej kliniki leczenia niepłodności VitroLive. – To uświadamia nam ogromną skalę problemu, mało tego z roku na rok ta liczba się zwiększa.

Gdy zawodzi natura

Kiedy kobieta i mężczyzna miesiącami starają się o dziecko, wszystko wytrąca ich z równowagi. A im bardziej się napinają, tym trudniej osiągnąć cel. Gdy dojdą do tego czynniki obniżające ich płodność, sytuacja robi się poważna.

– Przyczyn kłopotów z poczęciem dziecka. jest wiele, ale pierwszym i decydującym jest wiek kobiety – uważa Maria Kubisa, ginekolog. – Pary coraz później decydują się na dziecko, a przecież dla kobiety najlepszy czas na urodzenie dziecka to 22 – 28 rok życia. Możliwości reprodukcyjne kobiety zmniejszają się po 30, a spadają drastycznie po 35 roku życia.

Nie bez znaczenia jest także wiek mężczyzny. Komórki, z których powstają plemniki, starzeją się tak samo jak komórki jajowe, a wraz z upływem lat są coraz dłużej narażone na szkodliwe czynniki, mogące doprowadzić do powstania zaburzeń genetycznych.

Płodność obniżają także palenie papierosów, nadwaga, cukrzyca, nadużywanie alkoholu, przyjmowanie niektórych leków. U kobiet nawet stosowanie nieodpowiedniej diety odchudzającej może prowadzić do zaburzeń hormonalnych, a tym samym do zaburzeń miesiączkowania. Także długotrwałe stosowanie antykoncepcji może mieć negatywny wpływ na płodność.

– Istotna jest także genetyka – dodaje profesor Kurzawa. – Jeśli matka kobiety zaczęła wcześnie miesiączkować i w dość młodym wieku weszła w okres menopauzy to najprawdopodobniej jej córkę spotka to samo, bo odziedziczyła te same geny.

Jak leczyć?

Para starająca się o dziecko nie od razu jest kierowana na terapię. Najpierw jest rozmowa, lekarz zbiera wywiad, zdarza się, że przyczyny przez które kobieta nie może zajść w ciążę są banalne. Czasem wystarczy pojechać na urlop, odpocząć, by doczekać się ciąży. Nie zawsze jednak sprawdza się ta najbardziej optymistyczna wersja. Wtedy trzeba podjąć leczenie. I co istotne, zdecydowana większość par mających problemy z  zajściem w ciążę osiąga upragniony cel. Pomaga im w tym nowoczesna diagnostyka oraz skuteczne leczenie.

Tak było w przypadku naszych bohaterów – Kasi i Tomka. Na początku Kasia została skierowana na badanie hormonów przysadki mózgowej, jajników i tarczycy oraz ocenę owulacji. Tomek poddał się badaniu nasienia.

– Jeśli jakość nasienia nie będzie budziła wątpliwości, para prawdopodobnie będzie mogła się obejść bez medycznej interwencji – wyjaśnia Maria Kubisa. – Gdy w nasieniu są tylko pojedyncze, słabe plemniki, jedynym wyjściem jest wyizolowanie w laboratorium najlepszych plemników i wykorzystanie ich do zapłodnienia pozaustrojowego in vitro.

Jeśli partnerka nie ma owulacji, lekarz zleca jej terapię hormonalną. Gdy przyczyną niepłodności jest np. zbyt wysoki poziom prolaktyny (hormonu produkowanego przez przysadkę mózgową) – trzeba znaleźć tego przyczynę i ustabilizować jej poziom. Podobnie rzecz się ma z niedrożnymi jajowodami – ich zrosty uniemożliwiają wędrówkę zdolnej do zapłodnienia komórki jajowej i spotkanie jej z plemnikami, dlatego nie może dojść do zapłodnienia. Można spróbować udrożnić je chirurgicznie. Operacyjnie leczy się też znaczną endometriozę, czyli rozrost błony śluzowej macicy.

Pozostaje jeszcze 20 procent par u których przyczyny niepłodności nie można zdiagnozować. Na to także jest sposób. Często wśród tych par skuteczne jest zapłodnienie na drodze inseminacji. To w pewnym sensie pierwszy etap zanim podejmie się decyzję o in vitro. Polega na bezpośrednim wstrzyknięciu do szyjki macicy kobiety nasienia pobranego wcześnbiej od partnera. Dopiero gdy to nie pomoże, pozostaje decyzja o in vitro, czyli zapłodnieniu w warunkach laboratoryjnych.

Historia naszych bohaterów ma swój happy end. Po drugiej inseminacji doczekali się upragnionej ciąży.

– Leczenie trwało niecały rok – opowiada Kasia. – To był czas wielkich nadziei, ogromnej niepewności, praktycznie w całości podporządkowany staraniom o dziecko. Czujemy się jak wybrańcy losu – jesteśmy bardzo szczęśliwi!

Prestiż  
Wrzesień 2011