Jakie są typy facetów – czyli recepta na szczęśliwe życie...

Ludzie mają skłonność do szufladkowania innych. Twierdzą, że to ułatwia życie. To jak znalezienie klucza do zamka. Twierdzi moja nowa znajoma z pociągu. Kobieta doświadczona, która (jak to celnie określiła) z niejednego pieca chleb jadła.

Autor

Joanna Osińska

Miała 4 mężów i niezliczonych kochanków. O życiu mówiła jak o ciastku z kremem, które trzeba jeść szybko, bo inaczej zjełczeje, a my będziemy mieli co najwyżej „rozstrój żołądka”, a zatem coś zupełnie odwrotnego do przyjemności. A w życiu o przyjemność właśnie chodzi! Podkreślała. Szansa niewykorzystana, już się nie powtórzy. To prawda – będą inne, ale już nigdy nie dowiemy się, jaka była ta stracona. A może dla niej właśnie warto było żyć? Moja rozmówczyni była jak z filmu. To, co mówiła nadawałoby się na filmowy scenariusz.

– Każdy z moich mężów był ciekawym okazem. To, co łączyło ich wszystkich, to głód na pochlebstwa. Kobieta, która ma w oczach podziw dla mężczyzny, nawet ten dobrze udawany, jest kochana. Oby tylko sama nie była za bardzo zakochana, bo wtedy popełnia błędy. Zamienia się w służącą, byle jaką kochankę, zmęczoną matkę. Mężczyźni chcą domu, ale chcą też ozdoby tego domu, czyli świeżej, uśmiechniętej i zawsze gotowej ŻONY -KOCHANKI, a nie kuchty z codziennymi problemami. Jak osiągnąć szczęście? Na początek proponuję przypomnieć sobie znaczenie słów: „słaba płeć”. Żeby prawdziwi faceci nie wyginęli, my musimy być kobietami. A prawdziwe kobiety mają swoje potrzeby. Po pierwsze: silne ramię męża (bo przecież jesteśmy takie słabe i nieporadne), po drugie jego niezwykła mądrość. O pierwszym i drugim koniecznie musi wiedzieć Świat. O tym, że wie Świat musi dowiedzieć się mąż. Jeśli tego dokonamy, jesteśmy „w domu. Kolejne ważne potrzeby: fryzjer, paznokcie, nowe ubrania, pieniądze… Jeśli już wiemy, czego chcemy – wybieramy. W tym wariancie szukamy ”biznesmena – szejka”. On musi panować nad swoim obejściem, to facet z przyrodzeniem, niech mu się też wydaje, że panuje nad kobietą – jego niewolnicą. Mamy życie dostanie, łatwe i przyjemne. Musimy wykazywać swoją mądrość poprzez sterowaną uległość, nieustającą dbałość o urodę i codzienny ”podziw” dla męża. Jeśli postawimy na typ: „biznesmena – szejka”, to mamy nowoczesny dom, sprzątaczkę, opiekunkę do dziecka. Reszta zależy od nas czyli od pochlebstw i od tego jak się sprawujemy w sypialni.

Jeśli życie księżniczki się nudzi, jak mi przed laty, to szukamy przygód. Najlepszy typ, to szalony podróżnik, trochę też niebieski ptak. Niezależny, złotousty. Boże, jak on mówił o miłości… Był świetny w łóżku. Wysportowany. Umięśnienie miał naturalne, nie sterydowe dlatego też na męskości zupełnie mu nie zbywało. Takie szalone życie było dobre do czasu. Uprzedzam, to wariant dla kobiet, które wybierają życie pod prąd. Kłopot sprawiały finanse. Niebieski ptak raz miał pieniądze, a raz nie, wiec utrzymanie tej miłości było raczej na mojej głowie.

W tej sytuacji przyszła pora na przerzucenie się na inny brzeg. Nazwałam go: naukowiec. Imponował mi intelektem i wiedzą. Dobrze też zarabiał, ale był kompletnie bez polotu, na dodatek drażliwy i strasznie czuły na punkcie swojego ego. Jak się z czasem okazało – kiepski w łóżku. Na początku starał się podgrzany nowa krwią, ale potem coraz częściej na tym morzu naukowej miłości gościła kompletna flauta. Jedyny żagiel na maszcie wisiał jak szmata, bo wiatr nagle ucichł. Dość żenujące wspomnienia, ale warto było. Czego się nie robi dla zdobycia doświadczenia w ciekawym życiu. Taki typ jest dla kobiet, które mają problem z samooceną.

Zeszłam więc z tego statku widmo na ląd i wpadł mi w ręce ”książę i żebrak” w jednej osobie. Z wyglądu szlachetny i przystojny, a jednocześnie słodko i dziecinnie nieporadny. Ujął mnie tą niewinnością i czystymi ideami. Byłam już wtedy dojrzałą kobietą. Może włączyły mi się matczyne instynkty. To był jednak błąd. Ten typ, choć ujmujący, okazał się zupełnie niedojrzały. Obiecywał gruszki na wierzbie, nigdy nie dotrzymywał słowa i nałogowo kłamał. Kochał mnie, ale nie jak kobietę, lecz bardziej jak matkę. Fatalne uczucie, kiedy się zrozumie w co się wdepnęło. Nie mogłam się od niego odczepić. Po każdym zerwaniu wracał jak bumerang. Miał jeszcze jedna wadę – był antytalentem do zarabiania pieniędzy. To typ dla kobiet wolontariuszek, sióstr miłosierdzia.

– Jakie wnioski wyciągnęła pani z tych kolorowych doświadczeń z mężczyznami?

– Najlepiej było mi z pierwszym: biznesmenem – szejkiem, ale nudziło mi się w złotej klatce. Kiedy byłam starsza chciałam wrócić do „więzienia”, ale te drzwi już dawno się za mną zamknęły. Myślę, że kobiety, którym nie wychodzi z facetami lub boją się z nimi eksperymentować uciekają w feminizm. Szkoda ich. Warto szukać. Nic za darmo, ale warto. I proszę mi zaufać, jeśli chcemy utrzymać mężczyznę przy sobie i sprawić żeby nas zawsze kochał: chwalmy go i udawajmy, że jesteśmy słabe płcie. Nigdy nie wygramy, jeśli będziemy się buntować przeciwko tej pierwotnej prawdzie. I tak przecież wiemy swoje…

„Kobieta nie wie, czego chce, ale nie spocznie, dopóki celu nie osiągnie…”
Jean – Paul Sartre

Do zobaczenia w następnej podróży…

Prestiż  
Marzec 2012