Fotoreporter musi umieć słuchać

Autor

Aneta Dolega

Czarno-białe zdjęcie krzyczącej dziewczyny, stojącej za barierkami ustawionymi przez policję autorstwa Tomasza Lazara zostało docenione na tegorocznym World Press Photo, zdobywając  drugą nagrodę w kategorii „People In the News”. Szczecinianin wykonał nagrodzone zdjęcie podczas  nowojorskich protestów Occupy Wall Street.

W połowie września 2011 roku mieszkańcy Nowego Jorku wyszli na ulicę, aby okupować Wall Street - finansowe centrum miasta. Demonstranci określali się jako inicjatywa „99 procent”, czyli „99 proc. społeczeństwa, która nie może dłużej tolerować chciwości i korupcji ze strony pozostałego 1 procenta”. Protesty trwały tygodniami, demonstranci skupili na sobie uwagę świata, w tym mediów, które na bieżąco informowały o przebiegu wydarzenia. 

W tym czasie w Nowym Jorku przebywał Tomasz Lazar, który po skończonych warsztatach fotograficznych postanowił pozostać jeszcze trochę w mieście.  Na Wall Street pojawił w październiku słysząc o trwającej tam demonstracji.  Uzbrojony w aparat ruszył w stronę protestujących. Przebieg wydarzeń zarejestrował w  formie reportażu, który wysłał później na World Press Photo.

Wspomniane zdjęcie dziewczyny zdobyło uznanie jury  WPP i co z tym idzie prestiżowe wyróżnienie.

Czy pamiętasz dokładnie okoliczności w jakich powstało to zdjęcie?

Zdjęcie powstało w momencie kiedy część osób zablokowała wejście do komisariatu na Harlemie, żeby mogły rozpocząć się protesty. Głównodowodzący upominał ich, że mogą protestować, ale nie mogą wychodzić na ulice, ani blokować miejsc. Jednakże grupa 30 osób zablokowała wejście do komisariatu, zaś reszta osób została w tym czasie odgrodzona barierkami, w tym reporterzy. Natomiast z boku stała ekipa 8 do 10 osób z kajdankami. Każdy po kolei wchodził i wyciągał jedna osobę, a później odprowadzał ją do radiowozu. Bardzo sprawnie to szło. Część osób, która miała dużo odwagi i chęci, krzyczała oraz starała się protestować.

Wiesz co się stało później z dziewczyną z twojego zdjęcia?

Nie, to był moment. Prawdopodobnie podzieliła los pozostałych demonstrantów.

Na zdjęciach z tego reportażu widać protestujących z Wall Street w bardzo różnych sytuacjach, niekoniecznie związanych z powodem dla którego tam się znaleźli.
Starałem się przedstawić ich życie w trakcie protestów. Niektórzy z nich tam mieszkali nawet po dwa tygodnie. Mówili, że  się kąpią, niektórzy nie… różnie to wyglądało. Postanowiłem pokazać jak wygląda dzień takiej osoby, od rana do wieczora, co robi, żeby skryć się przed deszczem, jak radzi sobie z chłodem w nocy. Mam takie zdjęcie na którym jeden z protestujących wygrzewa się nad ranem w promieniach słonecznych. Zadowolony wystawia twarz do słońca po zimnej nocy.

Znalazłeś się we właściwym miejscu o właściwym czasie. Niewielu polskich reporterów było na miejscu w czasie tych zajść.

To fakt, przewodnicząca jury Nina Berman była zdziwiona, że to zdjęcie zrobił Polak. Przypadkiem było to, że akurat znalazłem się w tym miejscu i o tym czasie. Do USA trafiłem zaproszony na warsztaty fotograficzne Eddiego Adamsa, które odbywały się pod Nowym Jorkiem. Po tych warsztatach postanowiłem zostać trochę na miejscu i słysząc o tym co się dzieje na Wall Street zrealizowałem ten materiał.

Miałeś jakiś pomysł na zrobienie tego materiału ? Właściwie czym w tym zawodzie powinien kierować się fotoreporter?
Powinien być osobą, która patrzy na to co się przed nim dzieje i to rejestruje. Oczywiście każdy jest człowiekiem więc może wspierać jedną lub drugą stronę, ale powinien się w miarę obiektywnie zachowywać. Należy zarówno rozmawiać z policją, maklerami jak i z protestującymi ludźmi. Fotoreporter widzi całokształt wydarzenia i próbuje to nakreślić na swój sposób.

I co jeszcze?

Część gazet, szczególnie „brukowce”, potrafi oczerniać ludzi. To powoduje brak zaufania opinii publicznej do fotoreporterów, którzy jawią się jako osoby żerujące niczym sępy na ich historii. Natomiast jest wielu fotoreporterów wykonujących naprawdę dobrą robotę. Są to ludzie którzy mają rodziny, szanują ludzi, podchodzą do tego z dużym respektem. Jeżeli obcujemy z drugim człowiekiem najpierw musimy go obdarzyć szacunkiem i spowodować, że nam zaufa i się przed nami się otworzy. Tutaj ważna jest tez umiejętność słuchania, żeby zrobić dobre zdjęcie trzeba dużo czasu spędzić z tą osobą.

Jak bardzo blisko można być z ludźmi czy sytuacją, którą się rejestruje ? Fotoreporterzy są często świadkami prawdziwych tragedii.

Tu zdania są podzielone. Część reporterów uważa, że należy być zdystansowanym i relacjonować tylko to co się dzieje, ale są też tacy którzy po zrobieniu zdjęcia odkładają aparat i postanawiają pomóc ludziom którym dzieje się krzywda. Byłem kiedyś na spotkaniu ze znanym fotoreporterem Piotrem Andrews’em z Agencji Reuters, który robił zdjęcia w czasie powodzi czy trzęsienia ziemi. Powiedział, że to co zrobił dla gazety to już zrobił, odłożył aparat i poszedł ratować ludzi.

Są sytuacje, wydarzenia w których nie wziąłbyś udziału jako fotoreporter?

Nie jestem osoba agresywną, więc nie wiem czy pojechałbym na wojnę. Może i tak, ale nie jestem w stanie siebie wyobrazić w takiej sytuacji. Pociągają mnie za to sytuacje społeczne. Wpływ kultury i technologii na człowieka, jak to zmienia społeczeństwo. Robiłem kiedyś materiał o lotnisku Tempelhof, które zostało zmienione na park rozrywki. Nie jestem typowym fotografem newsowym.

Materiał o Wall Street zrobiłem, bo akurat byłem na miejscu.

To co uprawiasz nie jest stricte dokumentem tylko fotografią uliczną.

Fotografia uliczna jest wypadkową dokumentu. Cofając się w czasie, tacy znani fotografowie jak Henri Cartier - Bresson czy  Eliot Erwitt byli kiedyś też dokumentalistami zanim zaczęli robić materiały tematyczne. Potrafili w jednym ujęciu zamknąć opowieść i anegdotę. Fotografa uliczna to pojedyncze klatki, fajne momenty, ładnie skadrowane z odpowiednim światłem. Fotografia reporterska przekazuje wydarzenie i informacje na jego temat. Natomiast uliczna może przekazać, ale nie musi.

Należysz do kolektywu Un - Posed, który skupia fotografów ulicznych.

Nasz kolektyw powstał prawie rok temu w odpowiedzi na brytyjski kolektyw In-Public. Założyciel kolektywu Damian Chrobak, kilkukrotnie starał się dostać do In-Public, ale nie udało mu się. Stwierdził, że po co tam iść, skoro można zrobić coś takiego samego i promować polską fotografię uliczną. Razem ze Zbyszkiem Osiowym założyli kolektyw. Na początku była nas 6 albo 7, już teraz nie pamiętam. Aktualnie jest nas 13. Mamy za sobą pierwszą wystawę zbiorową w Leica Gallery w Blue City, w przyszłości planujemy wydać album. Moim mentorem jest Trent Park, fotograf z agencji Magnum , który mieszka w Australii. Bardzo cenię także Joachima Ladefogeda. Lubię patrzeć na zdjęcia Bruce’a Gildena. Jest wielu fotografów, których lubię. Staram się znaleźć własną drogę między tymi wszystkimi ścieżkami inspiracji.

Wracając do początku naszej rozmowy, jak się po tym wszystkim czujesz?

Już dobrze. Dopiero jakieś trzy, cztery dni po tym wszystkim zaczęło do mnie docierać, że udało mi się dostać tę nagrodę. To co się działo przez pierwsze dni w czasie mojego pobytu w Warszawie… ciężko mi było zarejestrować rzeczywistość. Jak o godz. 11 ogłosili wyniki i rozdzwoniły się telefony to praktycznie do 18 byłem w ruchu. Teraz już ochłonąłem nieco.

Nagrodzone zdjęcie na World Press Photo (oficjalne rozdanie nagród w kwietniu w Amsterdamie) autorstwa Tomasza Lazara zdobyło również inne prestiżowe wyróżnienie, a mianowicie otrzymało nagrodę Zdjęcia Roku w konkursie BZWBK Press Photo 2012. Dodatkowo materiał z Wall Street zdobył 1 miejsce w kat. reportaż „Wydarzenie”, a cykl portretów z Halloween zajęło 1 miejsce w kat. reportaż „Cywilizacja”. O Tomku rozpisują się blogi fotograficzne na całym świecie a także szacowny New York Times czy brytyjski magazyn „Vice”, który opublikował jego materiał zatytułowany „Coastline”.
Tomek ma 27 lat i mieszka na stałe w Szczecinie. Z wykształcenia jest informatykiem, pracę dyplomową poświecił obróbce zdjęć. Aktualnie studiuje w Instytucie Twórczej Fotografii w Opawie. Od niedawna reprezentuje go francusko – niemiecka galeria Clair. Oficjalna strona: www.tomaszlazar.pl.

Prestiż  
Marzec 2012