Linki modowej prawdy

Od pewnego czasu świat szaleje na punkcie blogerek, a także blogerów, czyli osób które prowadzą w internecie autorskie blogi poświęcone modzie. Żadni styliści czy redaktorzy mody nie budzą tylu emocji co oni. Blogerów można spotkać na największych imprezach związanych z modą, na pokazach zasiadają obok specjalistów z  „Elle” czy „Vogue”. Z ich rad korzystają najwięksi projektanci na świecie i przede wszystkim zwykli śmiertelnicy, którzy codziennie klikają na ulubione modowe linki.

Autor

Aneta Dolega

Najlepszym przykładem jak z blogera stać się celebrytą pokazuje historia witryny thesartorialist.com założonej przez Scotta Schumanna. Ten nowojorczyk został umieszczony przez magazyn „Time” wśród najbardziej inspirujących osobistości w świecie mody, pracował dla Burberry, był modelem dla Gap oraz wydał własną książkę. A wszystko dzięki temu, że postanowił podróżować po świecie i robić zdjęcia ciekawie ubranym ludziom. W efekcie powstał blog z tysiącami fotografii bardzo interesujących stylizacji, na który zagląda każdy fashionista. Bardzo często goszczą tam również projektanci, a praca Schumanna stała się inspiracją dla niejednej kolekcji. Inną internetową sławą jest Tavi Gavison. Jej tavi-thenewgirlintown.blogspot.com został doceniony przez dziennikarzy za profesjonalizm i przenikliwość. Niby nic wielkiego, a jednak – autorka ma niespełna 14 lat, a już jest autorytetem w modowym świecie.

Wyrocznie z sieci

Również w Polsce blogi modowe przeżywają okres popularności. Jeszcze nie z takim odzewem jak na Zachodzie, ale już pojawiło się kilka gorących nazwisk. Wśród nich jest między innymi Madame Julietta (madamejulietta.blogspot.com), najbardziej szalona i niepokorna blogerka. Obok niej warto wymienić Alice Point (alicepoint.blogspot.com), legendarną krakowiankę, która współpracowała m.in. z duetem Paprocki & Brzozowski. Fenomenem jest Kasia Tusk ze swoim makelifeeasier.pl posiadająca tyle samo wrogów co wielbiciel i która doczekała się parodii własnego bloga o nazwie Make Life Harder działającego na Facebook’u.

Na naszym lokalnym podwórku warto wymienić dwie dziewczyny, które bawią się modą i pokazują efekty tej zabawy w sieci. Najsłynniejsze szczecińskie blogerki do Ewelina Gralak (evelinefashiondiary.com) i Tamara Gonzales Perea (macademiangirl.blogspot.com).

Ewelina, na co dzień studentka dyrygentury prowadzi bloga od czterech lat. Stawia na bezpretensjonalny luz i nienachalną elegancję. Co prawda ze zwykłej wygody, na uczelnię, zakłada trampki, ale jest też wielbicielką niezwykłych butów ze szwedzkiego domu Acne.

– Najbardziej ekstrawaganckie jakie posiadam tej firmy to koturny z kieszeniami, będące swoistym dziełem sztuki – mówi. – Jednakże moje ukochane i wymarzone to buty od Miu Miu, podobnie jak para od Laboutin’a, którą kupiłam na przecenie w Paryżu.

Luksus za grosze

Ewelina na swoim blogu pokazuje, że wcale nie trzeba mieć dużo pieniędzy żeby dobrze wyglądać.

– Połowa mojej szafy to second handy. Kupuję w sieciówkach, ale tylko kiedy są przeceny. Nie jestem w stanie zdzierżyć bluzki Zary za 200 złotych – stwierdza z oburzeniem. – Uważam, że te ceny to jakaś kpina, to nie jest adekwatne, ani do naszych zarobków, ani do materiałów z jakich są uszyte te ubrania.

Podobnego zdania jeśli chodzi o wydawanie pieniędzy na ubrania jest Tamara. Jej blog działa od dwóch lat. Studentka Akademii Sztuki z odwagą łączy rzeczy od stylistów z tymi kupionymi w second handzie. Stawia przede wszystkim na kolor i wyobraźnię.

– Zawsze byłam kolorowa, choć wcześniej preferowałam elegancję – tłumaczy. – Na pomysły, które wprowadzam w życie, nie wpadłabym jeszcze rok temu. Raczej zabrakłoby mi odwagi. Aktualnie kręci mnie futuryzm, geometryczne wzory i kolory.

Jej talent do tworzenia nowej jakości w ubieraniu został zauważony przez atelier mody Fanfaronada.

– Uwielbiam tę markę, uwielbiam nosić te rzeczy – mówi Tamara. – Póki co, pomagam dziewczynom w stylizacjach, a w przyszłości w Fanfaronadzie znajdą się i moje projekty.

Właśnie projektowanie ubrań ma być kolejnym krokiem w modowej karierze Tamary. Ewelina myśli o innym kierunku.

– Chciałabym zająć się profesjonalnie stylizacją do edytoriali – zdradza swoje plany. – Z tego też powodu zapisałam się na specjalny kurs w St. Martins, szkole artystycznej którą ukończyła sama Stella McCartney (od red. – słynna brytyjska projektantka mody).

Doradzać, nie krytykować

Żeby prowadzić bloga o modzie wcale nie trzeba mieć do tego specjalnego przygotowania. Wystarczy się po prostu tym interesować.

– Fascynacja modą udzieliła mi się jeszcze w gimnazjum. Nosiłam wtedy jakieś dziwne fryzury, darłam rajstopy, kombinowałam jak tylko mogłam – wspomina Ewelina. – W liceum było już znacznie lepiej. Zaczęłam przeglądać blogi modowe, które wówczas zaczęły pojawiać się w Internecie i pomyślałam, ze sama się tym zajmę.

A Tamara dodaje: – Przed dłuższy czas nawet nie miałam pojęcia o istnemu czegoś takiego jak blogi modowe. Dopiero po usłyszeniu reportażu w radiowej Trójce, moja mama zachęciła mnie, żebym spróbowała prowadzić swojego bloga. Na początku nie byłam do tego pomysłu przekonana, ale zaczęłam przeglądać istniejące już strony na ten temat. Co mnie uderzyło w nich najbardziej, to przemiany jakie przeszły prowadzące je dziewczyny. Jak zmieniał się ich styl, post po poście.

To mnie zmotywowało do tego, by założyć własnego bloga. Teraz doradzam dziewczynom, odpowiadam na ich pytania ale nie krytykuję. Staram się, żeby mój blog był jak najbardziej pozytywny. Nie wymądrzam się jakbym była „najlepsza stylistką w Polsce”.

Strona Eweliny zdobyła popularność po roku czasu. Musiała na to, jak sama mówi, ciężko zapracować.

– W międzyczasie przeglądałam inne blogi, szczególnie amerykańskie. To było apogeum jeśli chodzi o moje komentarze i aktywność w sieci – wyznaje. – Nie zależy mi na komplementach, które czytam pod moimi postami. Wystarczy, że dziewczyny zaglądają na mojego bloga, że się nim inspirują. Przeczytałam kiedyś fajny komentarz od dziewczyny, której spodobało się, że na moim blogu prezentowane są ubrania nie tylko dla dziewczyn noszących rozmiar XS, że jest właściwie przeznaczony dla każdego. Druga miła rzecz przytrafiła mi się kiedy odezwała się do mnie pani z pierwszego łódzkiego Fashion Week. Byłam jedną z blogerek zaproszonych na tę imprezę, co wydało mi się na tyle niezwykłe, że ja swojego bloga wówczas specjalnie nie reklamowałam.

Nie jest tajemnicą, ze na świecie blogerzy są drugimi osobami po stylistach największych pism o modzie. Projektanci zdają sobie sprawę z popularności blogów, z tego że to jest też dla nich pewna forma reklamy. Autorzy tych stron zaczynają na nich zarabiać. Przykładowo na stronę Eweliny wchodzi około dwóch tysięcy osób dziennie, ale są blogi, których oglądalność dochodzi do 50 tysięcy wejść w ciągu dnia. Wielki świat mody nie pozostaje wobec tego obojętny.

Jeszcze nie Londyn

Tamara i Ewelina zdają sobie sprawę co to znaczy. Reprezentują pokolenie, które za jakieś dziesięć lat, a może i wcześniej zastąpi ludzi aktualnie pracujących w największych magazynach o modzie. Na razie są wyrocznią dla internautek, nie bojąc się trzeźwo oceniać gustu swoich rówieśników.

– Najczęstszy błąd który popełniamy to noszenie rzeczy bez kształtu – wymienia Tamara. – A dobrze jest podkreślić swoje atuty, że ma sie nogi, że ma się talię. Drugi błąd to brak kolorów. Zapominamy też o włosach i makijażu. Najgorzej jednak jest z panami. Mężczyzna nie musi być przystojny, wystarczy, że będzie dobrze ubrany. Strój to 70 procent sukcesu. Wystarczy kilka prostych zabiegów by dobrze się prezentować.

– Ogólnie w Szczecinie nie ma tragedii w tym temacie – dorzuca Ewelina. – Jednakże Londynem jeszcze nie jesteśmy – śmieje się.

Prestiż  
Kwiecień 2012