Grosik wart Euro

Podczas rozpoczynających się 8 czerwca piłkarskich mistrzostw Europy w reprezentacji Polski wystąpi szczecinianin Kamil Grosicki. Spełniło się wielkie marzenie piłkarza, który w dniu pierwszego meczu Polaków z Grecją skończy dokładnie 22 lata. Grosicki jest wychowankiem Pogoni, a obecnie gra w tureckim klubie Sivasspor.

Autor

Jerzy Chwałek

To były dla mnie trudne, ale i szczęśliwe dwa tygodnie życia na przełomie kwietnia i maja - mówi nam Kamil Grosicki.

Najpierw, 19 kwietnia piłkarzowi urodziła się córka Maja, a 2 maja dostał nominację do kadry na Euro.

- Nie mogłem doczekać się już tego dnia. Chciałem, żeby trener Smuda jak najszybciej podał skład kadry, bo za dużo myślałem o tym wszystkim.

Zaczynał od tańca

Grosik, jak mówią na niego nie tylko koledzy, zaczął treningi w Pogoni kiedy miał 10 lat. Mało kto wie, że jako 8 latek zaczął ćwiczyć taniec towarzyski i to z powodzeniem. Ale opiekunowie ze szczecińskiej Szkoły Tańca Astra szybko zauważyli, że chłopak bardzo lubi piłkę i spędza z nią dużo czasu, nawet podczas wyjazdów ze szkoły tańca.

- Szybkość odziedziczył na pewno po mnie - mówi z dumą ojciec piłkarza, Paweł Grosicki.

Pan Paweł też był piłkarzem, ale udało mu się przebić tylko do rezerw Pogoni. Tam występował między innymi z Andrzejem Miązkiem i Mariuszem Kurasem. Później zostały mu tylko, a może aż występy w Lidze Zakładowej. Dlaczego aż?

- Podczas meczów w tych rozgrywkach Kamil oglądał mnie z boku i piłka wciągała go jeszcze bardziej - opowiada ojciec piłkarza. - Wkrótce oznajmił mamie, żeby zapisać go na na treningi piłkarskie.

Później kariera „Grosika” potoczyła się szybko i prawidłowo. Rozegrał kilkadziesiąt meczów w juniorskich i młodzieżowych reprezentacjach Polski.

Opuścił Szczecin w wieku 19 lat i przeszedł do Legii. W stolicy zbyt mocno zajmowały go uroki życia pozaboiskowego, żeby w pełni wykorzystał swój talent.

Pomocne rady Frankowskiego

Opamiętanie przyszło w porę, w momencie gdy trafił do Jagiellonii, a tam spotkał Tomasza Frankowskiego. Jeden z najlepszych polskich napastników ostatnich lat, uczył go nie tylko zagrań na boisku, ale przede wszystkim profesjonalnego podejścia do zawodu piłkarza. Gdy było trzeba „Franek” potrafił zrugać Kamila nawet publicznie za marnowanie swojego talentu i niesportowy tryb życia. „Grosik” opuścił Jagiellonię w 2011 roku, ale ich współpraca trwa dalej, bo Frankowski został trenerem napastników w reprezentacji.

Z Jagiellonią Grosicki zdobył Puchar Polski a w 2010 roku, a wkrótce potem wyjechał do Turcji. Jego dobra gra w Sivassporze nie mogła być niezauważona przez trenera Franciszka Smudę.

- Myślę, że absencja Sławomira Peszki zwiększa moje szanse na grę w reprezentacji - mówi Kamil. - Nie cieszę się z kłopotów Sławka, bo to mój serdeczny kolega. Ale w piłce jest tak, że problemy czy kontuzje jednego piłkarz otwierają szansę przed drugim.

Paweł Grosicki, który wspiera Kamila w jego karierze, nie kryje radości z powołania syna na Euro.

- Skakaliśmy z żoną do góry jak dzieci, gdy trener Smuda ogłaszał nazwiska powołanych.

Dokładnie 8 czerwca, w dniu otwarcia mistrzostw i meczu Polaków z Gracją, Kamil skończy 24 lata.

- Nie wiem czy trener Smuda weźmie to pod uwagę, ale moim marzeniem jest to, żeby chociaż na kilka minut wejść na murawę Stadionu Narodowego - dodaje Grosik, który już pokazał, że jest wart Euro.