Idziemy na EURO

Małgorzata Jacyna Witt na mecz Euro wybierze się do strefy kibica, a Jędrzej Wijas na Stadion Narodowy. Inga Iwasiów w ogóle nie chce ich oglądać. Sprawdziliśmy jak szczecinianie spędzą mistrzostwa.

Autor

Maciej Pieczyński

Oficjalnie strefa kibica będzie tylko jedna. Na placu Lotników, przy pomniku Colleoniego. Od pierwszego do ostatniego meczu to właśnie tam, oglądając Euro na ekranie o powierzchni 50 metrów kwadratowych, w namiocie Carlsberga, szczecińscy fani piłki nożnej będą mogli poczuć się prawie jak na stadionie. Prawie, bo w strefie przewidziano dla kibiców tylko 1000 miejsc. Tylko 1000, ale jednak darmowych.

Euro 2012 przy ukraińskim piwie

Swoją ofertę przygotowało też wiele szczecińskich pubów. W The Long Bridge Pubie przy ul. Monte Cassino na piłkarskich kibiców czekają trzy telewizory i jeden telebim. Lokal od niedawna robi też własne piwo – w różnych odsłonach – niepasteryzowane, żywe, pszeniczne, ciemne, jasne. Kibice, gustujący w atmosferze pubów, mogą między 8 czerwca, a 1 lipca odwiedzać także Warkę i Sport Pub (dawny Boom Bar). Wszystkie mecze w jakości HD będzie można obejrzeć w Multikinie. Koszt biletów na spotkania reprezentacji Polski i na finał turnieju to 29 zł, na pozostałe mecze – 19 zł.

Jednak wielu szczecińskich kibiców, zamiast zgiełku pubów, wybierze domowe zacisze. Wśród nich jest Andrzej Wątorski, ukrainista Uniwersytetu Szczecińskiego, działacz Związku Ukraińców w Polsce, meloman i konferansjer. – Na okres Euro przypada sesja letnia i początek letniego sezonu koncertowego, nie będę mógł więc wyjechać ze Szczecina i obejrzeć jakiś mecz na Ukrainie – mówi Wątorski. – Dlatego spędzę mistrzostwa w domu przed telewizorem, za to przy jakimś dobrym, ukraińskim piwie. Będą to Obolon`, Mahnat, Lwiws`ke lub Czernihiws`ke.

Nastrój turnieju z bliższej perspektywy niż Andrzej Wątorski niewątpliwie poczuje radny Jędrzej Wijas. – Wraz z żoną i synem wybieramy się na Stadion Narodowy na mecz Polska -Rosja – mówi. – Będę po raz pierwszy nie tylko na Stadionie Narodowym, ale i na meczu polskiej reprezentacji i sam jestem ciekaw swoich wrażeń.

Pozostałe mecze Wijas obejrzy w domowym zaciszu. – Miejsca typu „strefy kibica” to nie jest mój klimat – przyznaje.
Wijas, jako polonista z wykształcenia, na mecz patrzy jednak nie tylko jak na zwykłe widowisko sportowe. – Współczesne mecze to wielkie igrzyska obrazów, dramatycznych gestów, pełne przepychu spektakle – zachwyca się. – Futbolem samym w sobie bardziej interesuje się mój syn, który czytuje prasę sportową i wypełnia album naklejkami bohaterów narodowej reprezentacji.
 

„Wspólne kibicowanie łączy”

Zupełnie inaczej, niż refleksyjny polonista, turniej Euro będzie oglądać znana z temperamentu radna Małgorzata Jacyna – Witt. – Możliwe, że na mecz otwarcia wybiorę się do Strefy Kibica przed telebim – zapowiada i dodaje: – Lubię nastrój piłkarskiego święta, kibiców, emocje, wielkie widowisko. Ludzie szalejący na stadionach czy przed ekranami są tacy prawdziwi, nikt wtedy nie udaje innego niż jest. Wspólne kibicowanie łączy.

Jacyna – Witt przyznaje jednak, że na co dzień kibicuje raczej „na słuch”. – Otaczają mnie prawie sami faceci, więc nie sposób nie słyszeć mimowolnie odgłosów meczu w telewizji – śmieje się. – Najczęściej siedzę przed komputerem czy książką i jak narasta hałas, podnoszę oczy.

Lesja Szulc, wokalistka polsko – ukraińskiego zespołu folkowego Lesja i Muzyky, choć fanką piłki nie jest to potraktuje Euro jak święto. Ukrainka, która przeniosła się do Polski i zamieszkała z mężem Polakiem w Goleniowie.

– Dla mnie to święto nie tylko kibiców, ale przede wszystkim dwóch sąsiadujących ze sobą, słowiańskich narodów, Polaków i Ukraińców. Jako gospodarze mamy szansę pokazać swoją gościnność, kulturę, obyczaje tak, żeby wszyscy, którzy przyjadą na Ukrainę czy do Polski, chcieli tu powracać i odkrywać dla siebie te kraje niezależnie od fascynacji piłką nożną.

Są i tacy, którzy podczas meczów Euro 2012 najchętniej znaleźliby się po drugiej stronie ekranu. Jest wśród nich poseł Arkadiusz Litwiński, który przyznaje, że na ogół woli grać w piłkę niż ją oglądać. – Postaram się jednak znaleźć czas na obejrzenie meczów reprezentacji, pewnie w jakimś pubie, najchętniej na świeżym powietrzu.

Misrzostwa w teatrze

Nie wszyscy jednak z niecierpliwością czekają na Euro. Dla tych, którzy chcieliby zbojkotować mistrzostwa nie z powodów politycznych, a ze zwykłego braku zainteresowania, Teatr Współczesny przygotował wiele kulturalnych atrakcji. W Teatrze Małym na Deptaku Bogusława powstanie Strefa Wolna od Piłki. – Będzie można u nas odnaleźć atmosferę spokoju i wyciszenia – zapewniają organizatorzy. W ramach wytchnienia od piłkarskich emocji proponują cykl spotkań z instruktorką jogi, Wandą Willim Becker, warsztaty lepienia gliny, wykłady o filozofii buddyjskiej. Całość zwieńczy przeciwwaga dla dalekowschodniego wyciszenia – spotkanie z ognistym tangiem argentyńskim. Karnet na wydarzenia Strefy Wolnej od Piłki to koszt 80 zł.

Właśnie w Teatrze Małym najprawdopodobniej burzliwy czas mistrzostw przeczeka najbardziej znana szczecińska feministka, Inga Iwasiów, powieściopisarka, literaturoznawczyni. – W życiu nie obejrzałam żadnego meczu w całości i nie sądzę, żeby to się mogło zmienić – mówi Iwasiów i dodaje: – Chciałabym podobnej popularności dla kultury oraz uczciwej kalkulacji: ile pieniędzy idzie na tę piłkarską imprezę, kto i ile zyskuje, jakie wartości propagujemy, co z nich zostanie i czego nie zrobimy, bo będziemy zajęci Euro.