W krainie zielonej wróżki

Autor

br

W Szczecinie absynt możemy wypić w “Towarzyskiej”, barze na Deptaku Bogusława urządzonym w przedwojennym stylu. Jest zarówno czeski jak i francuski. Obydwa podawane z użyciem specjalnej fontanny, z dodatkiem wody i cukru.

- To najstarsza i najbardziej powszechna metoda. Stosowana była we Francji - wyjaśnia Marcin Nalewaj, współwłaściciel “Towarzyskiej”.

Nazwa absynt pochodzi od francuskiego "Artemisia absinthium", czyli piołunu. Pierwszy absynt powstał w XVIII wieku - jako lekarstwo. W XIX wieku popularność trunku niezmiennie rosła gdy armia francuska zaczęła dostawać go jako środek przeciwgorączkowy, szczególnie podczas wojny w Algierii w 1840 roku. I tak absynt rozprzestrzenił się na całą Europę, Trunek był tak popularny, że w lokalach godzinę piątą po popołudniu zaczęto nazywać "l'Heure Verte", czyli zieloną godziną.

Zioła podlane wódką

Istotą absyntu są zioła. Ta mocna wódka (od 50 do 70 procent alkoholu) zawsze zawierała ich całą gamę. Najważniejsze z nich to anyż, koper włoski i piołun. Zawiera tujon, organiczny związek chemiczny, który w większych dawkach wywołuje wzmożoną czynność kory mózgowej, a przedawkowany - podniecenie i psychozę. W absyncie umieszczano także tatarak, kolendrę, przetacznik, jałowiec, dzięgiel czy hyzop. Charakterystyczny lekko zielony lub zielono żółty kolor absynt uzyskiwał  dzięki maceracji, czyli moczeniu w ziołach.

Absynt był ucieczką od rzeczywistości, szczególnie dla artystów. W dużych ilościach pili go m.in. Pablo Picasso, Oscar Wilde, Vincent Van Gogh, Charles Baudelaire, Ernest Hemingway, Henri de Touluse Lautrec, czyli wielcy epoki. Z jednej strony pomagał w działaniach twórczych, z drugiej uzależniał. W drugiej połowie XIX wieku absynt wyparł drożejące wino. Lobby winiarskie, a także organizacje antyalkoholowe rozpoczęły wielką krucjatę przypisując absyntowi wszelkie zło. Niestety do złej sławy przyczynił się nie tyle co prawdziwy absynt, ale te podłej jakości, gdzie zamiast ziół - dla obniżenia ceny dodawano siarczan miedzi lub trujący chlorek antymonu. Finałem krucjaty było morderstwo w 1905 roku w Szwajcarii. Jean Lanfray po wypiciu absyntu zastrzelił ciężarną żonę, dwójkę dzieci i potem siebie. Liga antyalkoholowa nazwała zbrodnię "Absyntowym morderstwem". To, że tego samego dnia Lanfray wypił także duże ilości innych alkoholi nie było już istotne. Absynt zdelegalizowano: w 1905 roku w Belgii, w 1910 w Szwajcarii, 1912 w USA, w 1915 we Francji.

Musi być tujon

Musiał minąć cały wiek, by absynt doczekał się rehabilitacji. Dopiero w 1998 roku zalegalizowała go Unia Europejska, a w Polsce mógł pojawić się w 2003 roku. Wprowadzono jednak ograniczenie - stężenie tujonu nie może przekroczyć 10 mg na kilogram. Dla producentów prawdziwego absyntu to jednak za mało, stąd najlepsze destylarnie - produkują także absynt pod nazwą bitter z większą zawartością tujonu.

Te właśnie gatunki możemy spróbować w “Towarzyskiej”. Zarówno czeski Bairnsfather jak i francuski Libertine 68 amer zawierają po 35 mg tujonu, co i tak jest ilością bardzo bezpieczną i znacznie mniejszą niż w XIX wiecznych trunkach. – To są prawdziwe, naturalne absynty, produkowane w małych manufakturach. Są zupełnie inne od zwykłych, barwionych na zielono wódek, niestety powszechnie sprzedawanych także pod nazwą absynt – mówi Marcin Nalewaj.

Absynt podaje się w kieliszku z zimną wodą oraz cukrem. W ostatnich latach modne stało się podawanie absyntu po uprzednim podpaleniu kostki cukru. Jednak to metoda współczesna, stworzona na potrzeby produkcji hollywoodzkich.