Sylwia Majdan Teraz jest mój czas!

Wydaje się krucha i delikatna, ale są w niej siła i konsekwencja. Projektantka mody, ambasadorka naszego miasta i córka znanego szczecińskiego biznesmena. Jaka jest prywatnie? O pracy, marzeniach, a także o tym, dlaczego nie chciała zostać celebrytką – Sylwia Majdan.

Autor

Izabela Magiera

galeria

Spotykamy się w jej atelier przy ulicy Wojska Polskiego. Tam ma wierne grono klientek i dobrze prosperujący biznes. Uważa, że dobrą modę można robić nie tylko w Warszawie i coraz częściej to Warszawa przyjeżdża ubierać się do niej. Bo Sylwia Majdan to już rozpoznawalna marka w Polsce. 

Izabela Magiera- Jarzembek: Czy mała Sylwia szyła ubranka dla lalek?

Sylwia Majdan: Ubranek nie szyłam, ale przebierałam koleżanki, czasem może nawet trochę wbrew ich woli… (śmiech). Ale tak naprawdę kulisami mody zainteresowałam się, gdy pracowałam, jako modelka.

Zaczynałaś w znanej szczecińskiej Agencji Art Flash Małgorzaty Żurakowskiej.

Tak, dawno, dawno temu!(śmiech). To była naprawdę wspaniała przygoda! Modeling był przyjemnością, a nie ciężką i stresującą pracą jak to bywa obecnie. Chodziłam na pokazach m.in. w Brukseli we Włoszech u Tomka Ossolińskiego. Podglądałam pracę projektantów „od kuchni” i byłam tym zafascynowana. Chyba już wtedy wiedziałam, kim chcę być w przyszłości. 

Lubisz zmiany swojego wizerunku? Pamiętam, że kiedyś na przykład byłaś platynową blondynką.

Jak chyba każda kobiety lubię zmiany. Faktycznie blond fryzurę sprawiłam sobie w liceum i to sama! Poszłam do apteki kupiłam tabletki wody utlenionej … włosy wyszły mniej więcej w kolorze wiewiórki! Zobaczyła mnie mama, westchnęła tylko i zaprowadziła do fryzjera... Później byłam ciemną brunetką, pamiętam, że zachwyciła mnie aktorka Charlize Theron, która przeszła podobną metamorfozę. Uznałam jednak, że wyglądam za poważnie. Teraz mam niemal swój naturalny kolor i bardzo dobrze się w nim czuję.

Kiedy zaczęłaś spełniać swoje marzenie o zostaniu projektantką?

Na to musiałam jeszcze trochę poczekać, ponieważ najpierw skończyłam marketing i zarządzanie na Uniwersytecie Szczecińskim - tata kazał! (śmiech). Teraz doceniam studia marketingowe, które bardzo mi się przydają w prowadzeniu firmy. Dopiero później studiowałam na Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi.

Chyba nie było łatwo dostać się na tak oblegany kierunek?

To był dla mnie wspaniały i zarazem trudny czas, bo decyzję o studiach w Łodzi podjęłam podczas trudnego okresu w moim życiu osobistym…

Czyli postanowiłaś zmienić swoje życie o sto osiemdziesiąt stopni?

Dokładnie. Przed egzaminami brałam korepetycje w Szczecinie z rysunku. Pojechałam w tajemnicy przed rodziną… pomyślałam, że jak się nie dostanę (a było dziewiętnaście osób na miejsce) to nikomu nie powiem. Udało się! Szkoła dała mi podstawy, które teraz bardzo procentują.

Jak projektantce mody pracuje się z dala od Warszawy? To w stolicy toczy się przecież modowe życie. 

Dosyć często pojawiam się w Warszawie. Mam tam bardzo dużo klientek. Uważam jednak, że dobrą modę można robić wszędzie. Nie wyobrażam sobie wyprowadzki do Warszawy. Zresztą Szczecin jest blisko Berlina, a mnie mocno inspiruje to miasto. Niedługo zamierzam otworzyć tam butik. 

Wiem jednak, że to warszawianki przyjeżdżają do Ciebie. Na przykład dziennikarka Anna Popek.

Owszem bywają u mnie celebryci, niedawno wpadła do nas na zakupy atelier Natalia Siwiec.

A jaka jest Natalia Siwiec?

Bezczelnie piękna! (śmiech).Naprawdę robi wrażenie i to nie tylko na mężczyznach. Jest bardzo szczera i media to wykorzystują. Natalia ma duży dystans do tego, co się wokół niej dzieje. Myślę, że całkiem nieźle się odnajduje w tym celebryckim świecie…

A ciebie nie kusiło żeby zostać celebrytką? Nieraz widywałam Twoje zdjęcia w ogólnopolskich gazetach.

Wiesz… jestem osobą bardzo dyskretną i naprawdę nie lubię dzielić się swoją prywatnością. I chyba nie mam, aż tak grubej skóry. Dlatego jak pojawia się coś o mnie, nie czytam, ani artykułów, ani komentarzy… Nie chcę być w tym świecie, bo szkoda mi na to czasu. Wolę robić dobrą modę, która mam nadzieję, obroni się sama.

Często dzwonią do ciebie dziennikarze?

Bardzo często. Pojawiają się propozycje sesji, wywiadów, prośby o komentarz życia mojego byłego męża Radosława, albo stroju Dody… Nigdy z nich nie korzystam!

A ubrałabyś Dodę?

Oczywiście! Z przyjemnością bym ją ubrała. Dorota od jakiegoś czasu wygląda świetnie.

Nie myśleliście kiedyś z Radkiem, żeby stworzyć coś wspólnie razem? 

Były plany na kolekcje dla chłopców i dziewcząt, ale nie doszły do skutku. Może kiedyś wrócimy do tego pomysłu.

A co zadecydowało o tym, że zostałaś przy nazwisku byłego męża?

Dostałam dyplom uniwersytetu, jako Sylwia Majdan, później skończyłam szkołę w Łodzi, zrobiłam licencję maklera. Wszędzie figurowało to nazwisko, więc uznałam, że nie ma sensu tego zmieniać. I tak już zostało.

Wróćmy do mody. Co cię inspiruje?

 Życie. Inspiruje mnie także muzyka, przyroda, czasem rozmowa ze zwykłym człowiekiem. Mam teraz bardzo twórczy czas, jestem pełna pomysłów i przelewam to na papier.

A masz swoich guru mody?

Kiedyś zachwycał mnie nieżyjący już Alexander MacQueen. Pokazy w jego wykonaniu to były wspaniałe spektakle mody, miał także perfekcyjną konstrukcję odzieży. Nieustającą inspiracją jest dla mnie Karl Lagerfeld i jego kolekcje dla Chanel. To genialny, ponadczasowy projektant.

W swojej pracy nastawiasz się bardziej na indywidualne klientki czy myślisz też o sprzedaży masowej?

Prowadzimy sklep internetowy, który cały czas się rozwija. Bardzo dużo sprzedajemy właśnie w sieci. Koncentrujemy się jednak na indywidualnych klientach, którym szyjemy ubrania na miarę. Można do nas przyjść i poprosić o indywidualny projekt, chociażby sukni ślubnej. 

Projektujesz także ubrania plus size?

Mamy bardzo dużo klientek o nietypowej sylwetce. Co ciekawe często okazuje się, że klientka nosi rozmiar mniejszy, niż jej się wydawało. U nas można uszyć sobie coś, co nie jest sztampową propozycją ze sklepu dla puszystych. To nie sztuka ubrać modelkę, na której wszystko dobrze wygląda… Poza tym uważam, że producenci odzieży zaniedbują panie w rozmiarach powyżej 40. Ja z przyjemnością je ubieram. 

A bywa tak, że panie się wstydzą przyjść do znanej projektantki Sylwii Majdan?

Czasem tak bywa. Dzisiaj na przykład przyszła mama, chciała kupić coś dla córki, która wstydziła się do mnie przyjść. Powiedziałam, że stanowczo zapraszam córkę. Można do nas przyjść, porozmawiać i wypić kawę w fajnym towarzystwie. Potem jeszcze wyjść zadowolonym, że ubranie uszyte na miarę świetnie leży. Na szczęście jak już ktoś przyjdzie do mnie raz to zazwyczaj wraca… I to mnie cieszy!

Na pewno obserwujesz mieszkańców swojego miasta. Szczecińska ulica zwraca uwagę na modę? 

Obserwuję, jak wyglądają ludzie na ulicach i to się rzeczywiście zmienia na lepsze. Nasza aura nie sprzyja jednak modzie. Trudno być kolorowym ptakiem, kiedy jest zimno i na ulicach chlapa. Mimo wszystko w Berlinie to się udaje. Pogoda u nich taka sama, a ludzie na ulicach wyglądają ciekawiej. Spotykam tam osoby, które mają swój styl i to bez względu na aurę. U nas nie jest z tym najlepiej, ale to się powoli zmienia. Jesteśmy coraz lepiej ubrani i bardziej świadomi mody. Także w mniejszych miastach jest coraz więcej ludzi spełnionych zawodowo, którym zależy, by wyróżniać się z tłumu. To jest powolny proces, ale z roku na rok to idzie w coraz lepszą stronę

A kto ze znanych osób w Szczecinie jest dobrze ubrany?

Mój tata! To dla mnie wzór dobrze ubranego mężczyzny i świetnego biznesmena!

Czy tata pomaga ci w biznesie?

Mam głowę artystyczną, ale często proszę go o radę.

A czy mama ubiera się u ciebie?

Oczywiście, bardzo często szyję dla niej ubrania. Jest wielbicielką mojej mody, przyjaciółką, ale przede wszystkim mamą.

Myślę, że masz duże wsparcie w rodzinie.

Ogromne. Mam kochającą się rodzinę. Moi rodzice to dla mnie wzór udanego małżeństwa, są ze sobą już od 40 lat, mam wspaniałego brata, a jego dziewczyna jest moją asystentką(i nie ma lepszej). Bardzo wspiera mnie także mój życiowy partner i tata mojego synka.

Bardzo się zmieniło twoje życie po urodzeniu synka?

Bardzo. Pewnie nie raz słyszałaś to zdanie, że życie wywraca się do góry nogami. To prawda. Mały człowiek potrzebuje czasu, zaangażowania i dużo uwagi. Macierzyństwo to wspaniałe doświadczenie. Przewartościowałam dzięki niemu swoje życie, jestem spokojniejsza, bardziej zrównoważona i… bardzo szczęśliwa.

Jakie masz marzenia?

Najważniejsze, to żeby wychować syna na wspaniałego, dobrego człowieka. A drugorzędnym marzeniem jest, by otworzyć kilka butików na świecie.

A wyjdziesz jeszcze kiedyś za mąż?

Jak dostanę pierścionek to, kto wie…?

Sylwia Majdan na polskim rynku, modowym funkcjonuje od dziesięciu lat. Jest absolwentką ekonomii na Uniwersytecie Szczecińskim oraz Akademii Sztuk Pięknych im. W. Strzemińskiego w Łodzi. Jej zamiłowanie do projektowania przełożyło się na zawód, który wykonuje. Swoją pierwszą kolekcję pokazała w 2004 r. Jest laureatką prestiżowej nagrody Oskary Mody New Look. W swoim atelier tworzy niepowtarzalne wzory, jednak jak twierdzi, każdy znajdzie u niej coś dla siebie. Jej niezwykły świat mody pełen jest odcieni, kobiecych kształtów i seksownych fasonów. 

Prestiż magazyn szczeciński
1( 59)
Kwiecień'13