Przyprawa droższa niż złoto

Autor

Szymon Kaczmarek

Słowo szafran pochodzi z arabskiego zafaran, co oznacza żółty. Aby uzyskać funt (mniej niż pół kilo) szafranu, potrzeba oberwać pręciki z 70 - 80 tysięcy kwiatów, dlatego ta przyprawa jest wyjątkowo droga - w zależności od jakości i regionu, z którego pochodzi, kosztuje około 120 dolarów za uncję (niecałe 30 g).

Wymieniane były na złoto, czyniły kupców bogaczami, skłaniały ludzi do walk o najlepsze przyprawowe szlaki handlowe, a próby ich nielegalnego przewożenia często kosztowały śmiałków życie. Przyprawy. Dziś bez nich trudno wyobrazić sobie najprostsze danie. Czymżebyła by jajecznica bez soli i pieprzu, rosół bez maggi lub flaki bez gałki muszkatołowej?

To one stanowią największą tajemnicę kuchni. Zastanawiam się często, dlaczego moja pomidorówka nigdy nie osiąga smaku tej robionej przez Babcię? Czemu, mimo skrupulatnego przestrzegania podpatrzonych u Ojca gestów, mój śledź w zalewie mleczowej wychodzi jednak zupełnie inny? Przecież z uporem powtarzał mi: „weź szczyptę cukru i tak, w trzy palce imbiru…”. Diabeł, jak zawsze tkwi w szczegółach. Otóż, Jego trzy palce i moje to jednak zupełnie inna miarka. 

Przyprawy! Ich ilość stanowi o niepowtarzalnym smaku potrawy, choć jak we wszystkim co rozkoszne i tu trzeba znać umiar. Jakże często paskudzimy świetny smak zupy lub innej pyszności, sypiąc bez umiaru sól (ponoć to z miłości) lub pieprząc bez sensu to, co pieprzenia nie wymaga (w tym celują politycy)

Sądzę, że znaczenie przypraw jest dla nas wszystkich zupełnie jasne. Jednak rodzi się pytanie: która z nich jest tą najważniejszą? Która nadaje ostatecznego szlifu i smaku? Odpowiedź znam i z przyjemnością podzielę się tą wiedzą tajemną nabytą niełatwą drogą wielu prób i doświadczeń okupionych wyglądem jaki mam.

Najważniejszą przyprawą każdego dania, każdej biesiady jest TOWARZYSTWO!

To współbiesiadnicy mogą spowodować, że i kawior będzie zbyt gorzki i wódka kwaśna. Choć działa to oczywiście w obie strony, niedogotowany makaron z mielonką z puszki jedzony przy ognisku z Przyjaciółmi, nabiera wykwintnego smaku niczym królewskie danie.

Chcecie dowodu na tą śmiałą tezę? Oto i przykład: jak często jedliście coś niezbyt smakowitego z uśmiechem na ustach, bo Autor niesmacznego dania był bliską Wam Osobą? Albo ile razy uczestniczyliście w proszonym obiedzie u teściów dziobiąc łyżką w zupie owocowej, której nie znosicie, byle nie zrobić przykrości ukochanej drugiej połowie?

Towarzystwo, to ono dodaje szlachetności potrawom niczym najdroższy szafran. Jest solą i pieprzem wspólnego doświadczania smaków. Przyczyną rozwoju kulinarnych inwencji i eksperymentów. Pieczona kaczka z jabłkami traci smak, gdy jemy ją w samotności. Wódka pita do lustra bywa bardzo gorzka, podczas gdy lana z tej samej butelki w gronie Przyjaciół nabiera i aromatu i aksamitności.

Jak pięknie wymienić się z Przyjacielem/Przyjaciółką kęsem swojego dania i skomentować wrażenia. Ileż tematów do rozmów przyniesie kolacja w szerszym gronie przy stole zastawionym różnorodnymi zakąskami. „Cygan dla towarzystwa dał się powiesić” w tym przysłowiu zawarto całą mądrość doświadczania wspólnoty.

Pewnie także z tego powodu nie lubię barów szybkiej obsługi, fastfood’ów i innych stołówek. Tempo spożywanych w smutnej samotności potraw zabija ich smak niczym płyn do naczyń na źle spłukanym talerzu. Brak możliwości wymiany opinii, porozumiewawczego mrugnięcia, śmiechu jest tym samym, co przesolona zupa, choć niekoniecznie kończy się sińcem pod okiem.

Przed nami kilka szybko upływających ciepłych miesięcy. Częściej będziemy zasiadać w gronie Przyjaciół nad kufelkiem, szklaneczką, talerzami. Bądźmy tą najważniejszą przyprawą. Nawet dla samotnie siedzącego obok obcego człowieka. A może przede wszystkim dla Niego. Niech i on poczuje smak radości pożywania darów bożych przyprawionych Waszym Towarzystwem…

Smacznego.

Szymon Kaczmarek

Prestiż magazyn szczeciński
2( 60)
Maj'13