Ach, co to będzie za ślub!

Wiosna i lato to sezon ślubów. Ciepłe dni i noce sprzyjają organizacji pięknych ceremonii. Tego lata swój status cywilny zmienią m.in. Wojciech Drożdż, wicemarszałek województwa czy Dawid Krystek, szef klubu SLD w radzie miasta.

Autor

Izabela Magiera

galeria

Największym wydarzeniem będzie z pewnością ślub Joanny Tylkowskiej, primadonny szczecińskiej opery i Wojciecha Drożdża, wicemarszałka województwa z ramienia PO. Na początku czerwca ślub powiedzą sobie „Tak” w szczecińskiej katedrze. Oprawa ma być bardzo uroczysta i pełna muzyki. Państwu młodym zaśpiewają m.in. koledzy – soliści z Opery na Zamku, a także Teatru Wielkiego w Poznaniu. Wśród gości można spodziewać się wielu polityków, ale i pewnie naukowców ze szczecińskich uczelni. Poza swoimi głównymi zajęciami Państwo Młodzi udzielają się naukowo. Panna młoda ma doktorat z wokalistyki i wykłada na Akademii Sztuki, a pan młody, jako dr ekonomii pracuje na Uniwersytecie Szczecińskim. W katedrze pojawią się też przedstawiciele kleru innych obrządków chrześcijańskich zaprzyjaźnieni z narzeczonymi. Państwo młodzi planują tradycyjne wesele z muzyką na żywo. – Choć bez typowych weselnych konkursów – śmieje się Wojciech Drożdż.

Nie ma jak przedwojenny samochód

Dawid Krystek, szef klubu radnych SLD i jego wybranka Julia ślub zaplanowali na 28 września. 

– Wesele, jak to jest w tradycji słowiańskiej i polskiej, będzie huczne – zdradza Dawid Krystek. – Wspólnie zdecydowaliśmy się na orkiestrę, ponieważ lubimy brzmienie gitary basowej i perkusji. Mieliśmy szczęście gdyż kapela, która będzie grała u nas na weselu, miała ostatni wolny termin przypadający, dobrym zrządzeniem losu na dzień naszego ślubu. 

Obydwoje uważają, że tak doniosłe wydarzenie, jakim jest zawarcie związku małżeńskiego, powinno mieć wyjątkową atmosferę. Dlatego też kierując się tradycją, ważną w ich rodzinach – postanowili związek zawrzeć w kościele, mimo że jedno z nich nie będzie składało przysięgi chrześcijańskiej. 

Pan Młody prawdopodobnie zdecyduje się ubrać smoking lub surdut. Julia zdecydowała się suknię ślubną uszyć u szczecińskiej krawcowej i projektantki Doroty Drzewieckiej. Będzie skromna, prosta, z elementami z koronki. A czym pojadą do ślubu? – Zawsze marzyliśmy o powozie zaprzęgniętym w konie, jednak ostatnio, kiedy spędzaliśmy weekend nad morzem urzekł nas czar starego, pięknie odrestaurowanego auta- dodaje Krystek. -Będzie więc samochód z okresu międzywojennego. Pierwszy taniec pozostanie niespodzianką dla gości weselnych. W związku z tym zaczęliśmy już go trenować. Mamy nadzieje ze goście będą mile zaskoczeni, a my spokojni, że nie będziemy stąpać sobie po palcach!

W galowym  mundurze 

Menadżerka Piwnicy Kany i tancerka Grupy Tańca Współczesnego Kiosk Ruchu Agnieszka Jabłońska oraz Jakub Bessarab szczeciński Dj i beatboxer znany, jako Pan Trol zdecydowali się wziąć ślub w sierpniu, choć przygotowania do uroczystości trwają już od roku. Samo wybranie sukienki ślubnej nie było prostą rzeczą…

– Sukienkę szyję w Fanfaronadzie u Darii Salamon według własnego projektu. Myślałam, że nie będzie to skomplikowane, ale trudno jest mi się zdecydować na odpowiedni fason – wyznaje Agnieszka. – Musiałam do tego zaangażować moich przyjaciół i wyruszyłam z nimi na rekonesans po sklepach. Kolega zrobił mi zdjęcia kilku kreacji i na tej podstawie usiądę z Darią i coś wspólnie stworzymy.

Przyszły Pan Młody nie ma takich dylematów, choć do ślubu pójdzie w dość oryginalnym stroju. Nie wszyscy wiedzą, ale Jakub na co dzień jest… naczelnikiem Ochotniczej Straży Pożarnej w Dobrej. 

Założę nowiutki galowy mundur, który nosi się tylko na specjalne okazje – pogrzeby, wesela i Dzień Strażaka – mówi ze śmiechem.

Oboje zrezygnowali również z tradycyjnego środka lokomocji. Nie będzie kilkumetrowej limuzyny, zastąpi ją wóz strażacki.

Planowanie ślubu przez przyszłych państwa Bessarab to ciągłe chodzenie na kompromis. Agnieszka chciała skromne wesele w gronie tylko najbliższych, Kuba huczną imprezę. Finalnie wesele zostało podzielone na zabawę dla setki gości i poprawiny wyłącznie w gronie znajomych przyszłej pary młodej. Same zaślubiny odbędą się w obrządku mieszanym.

Jedyne, co do czego byli zgodni od samego początku to piosenka, która zabrzmi podczas pierwszego tańca. 

– Będzie to „Maszynka do świerkania” Czesława Mozila, ale z moją choreografią – dodaje Aga.

Po góralsku

Kolejną szczecińską parą, która niedługo powie sobie „tak” są Kinga Chorzelewska, właścicielka hurtowni torebek i policjant Błażej Zdyb. Ślub kościelny wezmą w górach, a dokładnie w Wiśle, miejscu urodzenia panny młodej.

– Będzie to kościelny ślub z tradycyjnym weselem na jedyne…120 osób – śmieje się Kinga. – Będą oczepiny, nie zabraknie też regionalnych akcentów. Przed kościołem zagra nam prawdziwa góralska kapela, a do domu weselnego pojedziemy bryczką! Wesele będzie trwało dwa dni. 

Kinga długonawiała się nad wyborem sukni, aż w końcu zdecydowała się na tradycyjną suknię z trenem i 3-metrowym welonem z Centrum Mody Ślubnej Moniki Nowakowskiej. Przyszli małżonkowie zdradzili nam także swój pierwszy weselny taniec – zatańczą do utworu Jeniffer Rush „The Power of Love”, mają już zaplanowaną podróż poślubną, którą postanowili spędzić na wyspie Bali.

Prestiż magazyn szczeciński
2( 60)
Maj'13